Kobe Bryant nie żyje. Legenda koszykówki miała na koncie Oscara

Kobe Bryant, jeden z najlepszych koszykarzy w historii i ikona popkultury, zginął tragicznie w wieku 41 lat. Po przejściu na emeryturę pięciokrotny zdobywca mistrzostwa NBA zaangażował się m.in. w twórczość filmową. W 2018 roku został laureatem Oscara.

Jak oficjalnie poinformowały władze miasta Calabasas w stanie Kalifornia, Kobe Bryant zginął w katastrofie śmigłowca. Koszykarz podróżował z czterema innymi osobami - z wielu doniesień wynika, że śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie. Bryant miał 41 lat. 

Czytaj: Kobe Bryant nie żyje. Zapamiętamy go, jako zwycięzcę, który nie tolerował niedoskonałości >>

Kobe Bryant nie żyje. Odeszła ikona popkultury

W 2016 roku Kobe Bryant zakończył piękną sportową karierę. Jak wspomina Sport.pl, sportowiec oprócz pięciokrotnego zwycięstwa w mistrzostwach ligi NBA został dwukrotnie uznany MVP finałów, jak również MVP całej ligi w 2008 roku. Od początku grał w barwach Los Angeles Lakers ze słynnymi już numerami 8 i 24.

Nie bez kozery Bryant był przez wielu porównywany do Michaela Jordana, który na parkiecie był niesamowitym graczem, a poza nim - popkulturowym symbolem. Jordan w latach 90. zrobił absolutną furorę filmem "Kosmiczny mecz", inspirowanym kampanią reklamową butów Nike Air Jordan, który wywindował jego status ikony, choć zebrał od krytyków same baty. Kobe Bryant poszedł w ślady idola, ale nieco inną drogą - i zaledwie dwa lata od przejścia na emeryturę mógł już pochwalić się Oscarem.

Amerykańska Akademia Filmowa uhonorowała koszykarza nagrodą dla najlepszego animowanego filmu krótkometrażowego "Dear Basketball", który powstał na podstawie wiersza napisanego przez Bryanta. Produkcja przedstawia sportowca jako małego chłopca, marzącego o grze wśród najlepszych w lidze NBA. "The New York Times" przypomina, że według Bryanta "Dear Basketball" mówi o "emocjonalnej pogoni za marzeniami w wierze, że one się spełnią, a następnie o zdawaniu sobie sprawy z tego, że kiedy już się spełniają, trzeba się obudzić i marzyć dalej".