"365 dni". Będzie skarga do Rady Etyki Mediów po skandalicznym wywiadzie z Anną Marią Sieklucką

Organizacja Kobiety Filmu zapowiedziała, że złoży skargę do Rady Etyki Mediów w związku z wywiadem, który przeprowadził Roman Praszyński z grającą główną rolę w filmie "365 dni" Anną Marią Sieklucką. W czasie rozmowy wypytywał ją m.in. czy lubi seks, czy założyła koronkową bieliznę na casting, czy chodzi na plaże dla nudystów lub czy kąpała się nago w morzu.
Zobacz wideo

Nie cichną komentarze w sprawie wywiadu, który przeprowadził z grającą główną rolę w filmie "365 dni" aktorką Roman Praszyński. Ich rozmowa pt."'Od intymnych scen miałam rany na plecach!', zdradza Anna Maria Sieklucka" ukazała się na stronie viva.pl. Dziennikarz uznał za stosowne zadawanie pytań takich jak "Pani ma doświadczenie seksualne?", "Skoro nie lubi Pani seksu, to co Pani lubi?", "Jadła Pani pastylki na uspokojenie?", "Teraz to się nazywa 'witaminy'?" lub czy "Piła Pani wieczorami, żeby zapomnieć?".

Zostanie złożona skarga do Rady Etyki Mediów po wywiadzie Romana Płaszyńskiego

Sposób w jaki Praszyński przeprowadził wywiad z Sieklucką wywołał oburzenie zarówno wśród czytelników, jak i innych dziennikarzy. Stowarzyszenie Kobiety Filmu zapowiedziało, że złoży w tej sprawie skargę do Rady Etyki Mediów. Planują też wysłać zapytanie do wydawców magazynu "Viva" – Edipresse Polska i Lamunière Holding-Edipresse SA - o to, czy zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec autora rozmowy i wydawcy, który zatwierdził tekst przed publikacją. Na stronie organizacji pojawiło się oświadczenie. Czytamy w nim:

Pomimo tego iż aktorka raz po raz zręcznie odmawia odpowiedzi, zaznaczając, że nie czuje się komfortowo podczas wywiadu, Praszyński uporczywie lekceważy rozmówczynię i jej granice. W przywołanym wywiadzie dla magazynu "Viva" przekroczone zostały nie tylko granice dobrego smaku. Wywiad wykracza daleko poza wszelkie standardy dziennikarskie, naruszając zasadę szacunku i odpowiedzialności mediów.

Podkreślają: "Molestowanie seksualne może przybierać różne formy, a uporczywe zadawanie intymnych pytań stanowi jego pierwszą przesłankę": 

Jako aktorki, reżyserki, producentki, scenarzystki, dziennikarki, operatorki, ale przede wszystkim jako kobiety, jesteśmy dogłębnie urażone i oburzone sposobem przeprowadzenia rozmowy z aktorką, treścią pytań oraz publikacją tego skandalicznie żenującego materiału. Ignorowanie seksizmu i wszelkich jego przejawów zwiększa tolerancję na molestowanie seksualne, jednocześnie zmniejszając wsparcie dla ofiar. Dlatego każdy podobny przejaw dyskryminacji i uprzedmiotowienia kobiet zamierzamy konsekwentnie piętnować, przede wszystkim w swoim środowisku.

(...) Pragniemy sprzeciwić się z całą mocą zjawisku trywializowania wszelkich form przemocy, również słownej, oraz oświadczyć, że nie będziemy tolerować podobnej narracji w prasie i mediach. Nie będziemy również tolerować wykorzystywania i uprzedmiatawiania kobiet dla celów promocyjnych przez producentów, dystrybutorów czy nadawców filmów dla zdobycia dodatkowych wyświetleń i odsłon.

Dyskusja o wywiadzie zaczęła się po tym, jak na blogu Liczne rany kłute pojawił się post z cytatami z rozmowy.

W sprawie zabrała głos m.in. Karolina Korwin-Piotrowska, która także należy do organizacji Kobiety Filmu, napisała na swoim koncie na Instagramie- "Dziewczyna jest młoda, na początku drogi, widać, że stara się być miła dla pana, który jest niczym innym jak śliniącym się satyrem, który z obleśną pogardą zadaje kolejne, intymne, ginekologiczne wręcz pytania. To nie wywiad o tym, co zagrała, jak przekracza się psychiczne i fizyczne granice, to obleśny, krępujący, obrzydliwy mizoginistyczny pseudo podryw, sugerujący, że żeby zagrać, trzeba się naćpać lub nachlać. To prostacka pornograficzna wydzielina, pozbawiona szacunku do aktorki, do młodej kobiety, która wykonała po prostu swoją pracę. [...] Pani Anno, współczuje. Proszę się trzymać. Tu jest Polska. Tu nie lubi się kobiet". Wywiad został odpublikowany, a na stronie "Vivy" pojawiły się przeprosiny:

Drodzy,

czuję się w obowiązku zabrać głos w sprawie mojego wywiadu z Aktorką Anną Marią Sieklucką, który został opublikowany na stronie viva.pl.

Wszystkich, którzy poczuli się urażeni moimi pytaniami i wywiadem, bardzo przepraszam, bo w żaden sposób nie było to moim zamiarem.

Poszedłem na wywiad w związku z premierą filmu „365 dni” w reżyserii Barbary Białowąs na podstawie książki Blanki Lipińskiej, który jeszcze przed premierą zyskał miano najbardziej erotycznego filmu w polskiej kinematografii. Konwencja wywiadu, jaką przyjąłem, nie sprawdziła się, ale miałem, być może mylne wrażenie, że koreluje z tematyką filmu i książki.

W sieci pojawiły się niektóre pytania, jakie zadałem Aktorce, które w ten sposób czytane budzą wiele emocji i dają skrzywiony obraz tego wywiadu. Wywiad był autoryzowany przez Aktorkę Annę Marię Sieklucką.

Wszystkich, którzy mogli poczuć się urażeni, raz jeszcze bardzo przepraszam, w szczególności Annę Marię Sieklucką.

Roman Praszyński

Anna Maria Sieklucka jeszcze w czasie rozmowy powiedziała mu -"Na planie czułam się komfortowo, dużo bardziej niż podczas tego wywiadu". Podziękowała także Karolinie Korwin-Piotrowskiej w komentarzu pod jej wpisem - "Bardzo dziękuję pani. To dla mnie niezwykle budujące, że pojawił się tak istotny głos dotyczący godności zawodu aktora". Jednocześnie przypominamy, że każdy może złożyć skargę do Rady Etyki Mediów.