Oscary 2020. "Irlandczyk" i "Joker" wielkimi przegranymi tegorocznej gali. A nominacji miały najwięcej

Podczas tegorocznej, oscarowej gali wielkim wygranym był bez wątpienia koreański "Parasite", który zgarnął łącznie cztery statuetki, w tym tę za najlepszy film. Mianem wielkiego przegranego można za to określić "Irlandczyka" Martina Scorsesego, który mimo nominacji w aż 10. kategoriach, nie zdobył żadnej nagrody. Z kolei "Joker" był n ominowany w 11. kategoriach, a wygrał tylko w dwóch z nich.

"Parasite" w reżyserii Bong Joon Ho to niekwestionowany wygrany tegorocznej gali Oscarów. Film zgarnął łącznie cztery statuetki - za najlepszy scenariusz oryginalny, najlepszy film międzynarodowy (w tej kategorii pokonał m.in. polskie "Boże Ciało"), najlepszą reżyserię oraz najlepszy film. Wygrana w ostatniej, najważniejszej kategorii, przyniosła koreańskiej produkcji jeszcze jeden sukces. "Parasite" jest pierwszą produkcją nieanglojęzyczną, która kiedykolwiek wygrała w kategorii najlepszy film.

Oscary 2020. "Parasite" triumfuje, "Irlandczyk" wielkim przegranym

Zwycięski "Parasite" był nominowany w łącznie sześciu kategoriach - za najlepszy film, najlepszą reżyserię, najlepszy scenariusz oryginalny, najlepszy film międzynarodowy, najlepsza scenografię i najlepszy montaż. Zdobył statuetki za pierwsze cztery z nich. Odbierając jedną z nagród, reżyser filmu Bong Joon Ho zwrócił się ze sceny do swoich mistrzów - Martina Scorsesego (reżysera "Irlandczyka") i Quentina Tarantino ("Pewnego razu w Hollywood"). Oni również byli nominowani w tych samych kategoriach, co "Parasite". 

- Gdy byłem w szkole, oglądałem filmy Martina Scorsesego. Nigdy nie sądziłem, że wygram Oscara - mówił Bong Joon Ho. Po tych słowach na sali rozległy się gromkie brawa, a reżyser "Irlandczyka" został uhonorowany owacją na stojąco. - Quentin Tarantino zawsze umieszczał moje filmy na swoich listach. Kocham cię, Quentin - dodał reżyser Parasite. - Chciałbym pociąć statuetkę na pięć części i podzielić się ją z wami - mówił.

Z trzema statuetkami wyszli z oscarowej gali twórcy filmu "1917". Film w reżyserii Sama Mendesa nie triumfował w żadnej z głównych kategorii - zdobył nagrody za dźwięk, zdjęcia i efekty specjalne. Z kolei "Joker" w reżyserii Toda Philipsa, który był nominowany w aż 11. kategoriach, wygrał tylko w dwóch z nich - nagrodą za najlepszą rolę pierwszoplanową w tym filmie został uhonorowany Joaquin Phoenix, a nagrodą za najlepszą muzykę - odebrała kompozytorka Hildur Gudnadottir z Islandii. 

Największym przegranym tegorocznej gali jest "Irlandczyk" w reżyserii Martina Scorsesego. Był nominowany w aż 10 kategoriach - najlepszy film, najlepszy aktor drugoplanowy, najlepszy aktor drugoplanowy, najlepszy reżyser, najlepszy scenariusz adaptowany, najlepsza scenografia, najlepsze efekty specjalne, najlepsze kostiumy, najlepsze zdjęcia, najlepszy montaż. Nie został jednak uhonorowany przez amerykańską Akademię Filmową w żadnej z nich. 

Czytaj też: "Parasite" historycznym zwycięzcą! Oscary bez wygranej "Bożego Ciała" i bez... kobiet