Oscary 2020. Luke Perry został pominięty we wspomnieniach. W sieci burza: "To jest po prostu wstyd"

Segment "In Memoriam", który jest stałym punktem gali oscarowej, co roku wywołuje mniejsze lub większe kontrowersje. Czasem zdarzają się pomylone zdjęcia, czasem - błędy w nazwiskach, a czasem niektóre osoby zostają całkowicie pominięte. Tak właśnie stało się w tym roku m.in. w przypadku aktora Luke'a Perry'ego, który zmarł w marcu 2019 roku.
Zobacz wideo

Luke Perry zmarł w wieku 52 lat z powodu udaru. Aktor, który najbardziej zasłynął z roli Dylana w serialu "Beverly Hills 90210", trafił do szpitala 28 lutego 2019 roku i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej - nigdy się z niej nie wybudził. Odszedł 4 marca. Choć udzielał się głównie w telewizji, grywał również w filmach. Jego ostatnią ekranową rolą był napisany specjalnie dla niego epizod w "Pewnego razu w... Hollywood" Quentina Tarantino - produkcja otrzymała pięć nominacji do Oscara. Właśnie z tej przyczyny oglądających oscarową galę oburzył fakt, że Perry'ego (i nie tylko) nie uwzględniono w segmencie "In Memoriam". Na Twitterze zawrzało.

Zobacz też: Oscary 2020. Billie Eilish zaśpiewała klasyczny utwór zespołu The Beatles. Wzruszający występ >>

Oscary 2020. "Co za brak szacunku!". Luke Perry, który zagrał u Tarantino, zapomniany podczas gali

Użytkownik @priceofreason napisał:

Nieuwzględnienie Luke'a Perry'ego podczas "In Memoriam" było wyrazem braku szacunku. Przecież on zagrał w "Pewnego razu w... Hollywood", a ten film dostał nominację w kategorii najlepszy film. Quentin Tarantino osobiście wybrał Luke'a do tej produkcji, więc dlaczego o nim nie wspomnieliście?

Wtórowała mu twitterowiczka @LaurHof11:

Ostatnim filmem Luke'a Perry'ego było "Pewnego razu w... Hollywood". Ten facet miał więcej talentu niż większość obecnie popularnych aktorów ma w małym palcu. Nie dało się wrzucić do pokazu slajdów jego zdjęcia na pół sekundy? Co za idiotyzm.

Oscary 2020. W "In Memoriam" zabrakło wielu innych sław

Należy wspomnieć, że Perry nie był jedyną osobą, której nie uwzględniono we wspominkowym montażu. Akademia pominęła też m.in. Sida Haiga, znanego m.in. z horrorów Roba Zombiego, czy Camerona Boyce'a, gwiazdora Disneya, który zmarł w lipcu 2019 roku w wieku zaledwie 20 lat. Na twitterowym profilu strony HorrorSeen pojawił się wpis:

Sid Haig był absolutną legendą. Cudownym aktorem i wspaniałym człowiekiem. To, że Akademia perfidnie zignorowała go w segmencie "In Memoriam", to po prostu wstyd. To samo tyczy się Luke'a Perry'ego i Camerona Boyce'a.

Aktor James Woods wymienił inne osoby ze świata filmu, dla których powinno znaleźć się miejsce w "In Memoriam":

Było mi bardzo przykro, że w "In Memoriam" pominięto wspaniałego Orsona Beana. (...) Zapomniano też o Robercie Conradzie, Luke'u Perrym, Rene Auberjonois, Timie Conwayu i Sidzie Haigu. Niech spoczywają w pokoju.

Jak zauważył The Hollywood Reporter, zarówno Perry, jak i Haig czy Boyce zostali wymienieni na stronie internetowej Akademii, jednak internauci zgodnie uważają, że panowie zasługiwali na coś więcej.