"Titanic". Ludzie do tej pory nie zauważyli, że Rose wcale nie leży na drzwiach

Zakończenie filmu "Titanic" do dziś wzbudza w wielbicielach wiele kontrowersji - wszyscy są przekonani, że grany przez Leonardo DiCaprio Jack zmieściłby się na drzwiach, na których dryfowała Rose. Okazuje się, przez lata nie zauważyliśmy ważnego szczegółu. Kate Winslet wcale nie leżała na drzwiach.
Zobacz wideo

"Titanic" w reżyserii Jamesa Camerona to jeden z najbardziej kultowych filmów. Leonardo DiCaprio zagrał w nim główną rolę męską i stał się bożyszczem nastolatek na całym świecie. Widzowie przez długie lata byli niepocieszeni, że jego bohater Jack (uwaga - będzie spoiler) pod koniec filmu zamarzł w lodowatej wodzie. Do dziś powstają analizy na podstawie kadrów, w których ludzie dowodzą, że na drzwiach, na których leży Rose, zmieściłaby się też druga osoba. Mało kto jednak wie, że to wcale nie były drzwi.

"Titanic". Rose nie leży na drzwiach

James Cameron bardzo starannie odwzorował wnętrze oryginalnego Titanica na potrzeby kręcenia swojego filmu. Scenografowie zadbali o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. I ta staranność jest widoczna nawet w scenie, kiedy już po katastrofie statku Rose (Kate Winslet) i Jack (Leonardo DiCaprio) dryfują na powierzchni wody w oczekiwaniu na ratunek. Najwięcej kontrowersji wzbudza fakt, że dziewczyna leży na drewnianych drzwiach, a Jack zostaje w wodzie - przez co w końcu zamarza na śmierć.

'Titanic', reż. James Cameron, prod. (Paramount Pictures i inni), 1997

Wszyscy przez lata byliśmy tak bardzo skupieni na tym, żeby udowodnić, że Jack też by się zmieścił na tych drzwiach, że umknął nam bardzo ważny szczegół. To wcale nie są drzwi. Serwis Buzfeed opublikował tekst, w którym udowadnia, że Rose tak naprawdę leży na fragmencie ozdobnego obramienia drzwi. Dokładnie takie zdobienia widać na zdjęciach z wnętrza statku:

Wnętrze TitanicaWnętrze Titanica fot. Robert John Welch (1859-1936), Oficjalny fotograf Harland & Wolff - Domena publiczna

Dla pewności dodamy zbliżenie:

Wnętrze TitanicaWnętrze Titanica fot. Robert John Welch (1859-1936), Domena publiczna

Co prawda ten szczegół nie zmienia tego, że Jack zmarzł. James Cameron po ponad 20 latach nadal twierdził, że nie było dla niego ratunku.

'Titanic', reż. James Cameron, prod. (Paramount Pictures i inni), 1997

W wywiadzie dla The Daily Beast odniósł się do programu "Pogromcy mitów", w którym twórcy także próbowali rozpracować kwestię drzwi i stwierdzili, że Jack i Rose mogliby się w taki sposób uratować.

- OK, rozpracujmy to sobie. Jesteś Jackiem, unosisz się w wodzie o temperaturze poniżej zera, zaczynasz mieć hipotermię. Pogromcy mitów proponują, żebyś zdjął kamizelkę ratunkową swoją i Rose, przepłynął pod drzwiami, powiązał to wszystko tak, żeby nie rozpadło się po dwóch minutach - co znaczy, że spędzasz pod lodowatą wodą jakieś 5-10 minut - i kiedy kończysz, jesteś już martwy - mówi Cameron. - Jego największą szansą było utrzymać się nad powierzchnią i liczyć na to, że zostanie wciągnięty na łódź lub coś innego zanim umrze - dodał reżyser. 

Cameron też ostatecznie uciął wszelkie dywagacje: - W scenariuszu jest napisane, że Jack umiera, musi zginąć. Może nawaliliśmy, może drzwi powinny być trochę mniejsze, ale on musiał utonąć.

Więcej o:
Komentarze (78)
"Titanic". Ludzie do tej pory nie zauważyli, że Rose wcale nie leży na drzwiach
Zaloguj się
  • smarekdarek

    Oceniono 73 razy 67

    "W scenariuszu jest napisane, że Jack umiera, musi zginąć"
    Czyli to Cameron zabił Jacka. W końcu się przyznał po tylu latach, a sprawa jeszcze się nie przedawniła!

  • wkswks

    Oceniono 24 razy 22

    Widziałam ten odcinek „ pogromców”. Rzeczywiście jak próbowali wejść obaj, drzwi stawały dęba i obaj się ześlizgiwali do wody. Próbowali na różne sposoby i zawsze kończyli w wodzie.
    W końcu zrobili tak jak to jest opisane. Tymczasem w wodzie o takiej temperaturze, zapada się w odrętwienie po ok 4 minutach, po 30 się umiera.

  • white_lake

    Oceniono 14 razy 14

    jestem w szoku, to zmienia wszystko! jak ja mogłam tyle lat żyć w niewiedzy?

  • tfurczyni

    Oceniono 22 razy 12

    Rozmiar to nie jedyna cecha, istotna w tej kwestii. Dany kawałek drewna mógł mieć nośność, wystarczającą dla jednej osoby, ale pod dwiema ( a gościu wygląda na cięższego od panny) dałby radę unosić się tylko np. parę centymetrów pod wodą, przez co zginęliby z wyziębienia oboje. Wkurza mnie ten film. I ta piosnka.

  • anna4455

    Oceniono 20 razy 12

    Na tym kawałku framugi też by się zmieścił, gdyby nie scenariusz :)

  • mcguirre

    Oceniono 13 razy 9

    O kurczę, to zapewne zmieni życie wielu ludzi. Nic już nie będzie takie samo.

  • pt.nut

    Oceniono 11 razy 9

    Przypominam, ze panna leżała na tym czymś całkowicie przemoczona. Przy ujemnej temperaturze otoczenia, tak na prawdę nie miało znaczenia, czy jest w wodzie, czy tuż nad jej powierzchnia. Wg scenariusza ( i prawdziwej historii) na pomoc musiała czekać godziny, a nie minuty. Nie miała prawa przeżyć. Uratowali się tylko ci, którzy weszli do szalup „na sucho”.

  • ja5569

    Oceniono 7 razy 7

    Gdyby scenarzysta nie "usmiercil" Jacka, to film bylby mniej "duszoszczipatielny", a co za tym idzie - mniej kasowy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX