Trafiła do ekipy "No Time to Die" na specjalną prośbę Daniela Craiga. Chciał, żeby poprawiła scenariusz

Phoebe Waller-Bridge to ostatnio jedno z najgorętszych nazwisk w świecie filmowym. Twórczyni "Fleabag" odebrała podczas gali wręczania Złotych Globów nagrodę dla najlepszego serialu komediowego, jej "Killing Eve" też radzi sobie świetnie, a niedługo zobaczymy "No Time To Die" - nowego Bonda, przy którym pracowała jako scenarzystka.
Zobacz wideo

Phoebe Waller-Bridge jest jedną z czterech osób, których nazwiska pojawiają się przy "No Time to Die" w miejscu zarezerwowanym dla scenarzystów. Dołączyła do ekipy na prośbę Daniela Craiga, który jest podobno jej fanem. Waller-Bridge w niedawnym wywiadzie nie mogła się nachwalić aktora:

Jest bardzo, bardzo zaangażowany w projekt od samego początku. Odbyliśmy wiele wspaniałych rozmów na temat filmu, ciągle byliśmy w kontakcie. Scenariusz to tak naprawdę zlepek pomysłów wszystkich zaangażowanych.

Phoebe Waller-Bridge o "No Time to Die": Poprosili mnie o dopracowanie dialogów i podrzucanie pomysłów

Na czym polegała jej rola? - Poprosili mnie o dopracowanie dialogów i podrzucanie pomysłów. Waller-Bridge wspomina: Dali mi kilka scen i poprosili, żebym napisała alternatywne ich rozwinięcia albo zakończenia. Potem wzięli te, które chcieli. W pisanie było zaangażowanych wiele osób - reżyser Cary Fukunaga także. No i wcześniej też było kilku scenarzystów. 

Phoebe Waller-Bridge dostała do dopracowania scenariusz, którzy stworzyli Robert Wade i Neal Purvis. Jak już wcześniej ujawniono, miała sprawić, żeby James Bond wykazał się nieco większym niż dotychczas poczuciem humoru. Miała także zadbać o to, żeby bohaterki grane przez Lea'ę Seydoux, Lashanę Lynch i Anę de Armas będą miały bardziej znaczący udział w akcji. We wcześniejszym wywiadzie wyjaśniała:

Dużo się dyskutuje o tym, czy Bond w ogóle się liczy, przez to jak traktuje kobiety. Moim zdaniem to bzdura, bo liczy się jak najbardziej, zwłaszcza teraz. To jego podejście musi się po prostu rozwinąć. Musi mieć szansę na ewolucję, więc bardzo ważną rzeczą jest to, by te filmy traktowały kobiety odpowiednio. Bond nie musi. Bond musi być wierny swojemu bohaterowi.

"No Time to Die". Chińska premiera nowego "Bonda" odwołana. Zarobki filmu pod znakiem zapytania >>

I podkreślała, że właśnie nad tym lepszym traktowaniem pracowała: Chcę być pewna, że kiedy Lashana, Léa i Ana będą czytać swoje sceny, pomyślą "Nie mogę się doczekać, żeby to zrobić". Jako aktorka bardzo rzadko się tak czułam. Dużo przyjemności daje mi świadomość, że mogę podarować innym aktorkom coś takiego.

"No Time to Die" wchodzi do kin już 2 kwietnia.