"Sonic. Szybki jak błyskawica". Niebieski jeż walczy z Jimem Carreyem. Czy to miało prawo się udać?

"Sonic. Szybki jak błyskawica" wchodzi do polskich kin i widzowie mogą przekonać się, jak twórcy poradzili sobie z poprawkami wprowadzonymi pod wpływem krytyki fanów niebieskiego jeża. W roli przeciwnika tytułowego bohatera występuje Jim Carrey.
Zobacz wideo

Kiedy w kwietniu zeszłego roku twórcy animacji na podstawie znanej gry komputerowej ujawnili, jak będzie wyglądał filmowy Sonic, fani byli wściekli, zawiedzeni, kpili z nich, tworzyli memy... Producenci wzięli sobie ich krytykę do serca i przesunęli premierę produkcji, by na nowo opracować wygląd niebieskiego jeża. Teraz efekt ich pracy możemy zobaczyć w kinach.

Recenzenci ostrożni w pochwałach, widzowie zachwyceni  filmem "Sonic. Szybki jak błyskawica"

Jak wygląda fabuła filmu "Sonic. Szybki jak błyskawica" streszczona w kilku słowach? To historia najszybszego na świecie jeża Sonika, który próbuje odnaleźć swoje miejsce na nowej planecie -Ziemi. W filmie, który łączący grę aktorską z animacją, Sonic i jego nowy przyjaciel Tom (James Marsden) łączą siły, aby stanąć oko w oko z geniuszem zła - doktorem Robotnikiem (Jim Carrey), planującym przejąć kontrolę nad światem.

Co o filmie sądzą recenzenci? "Jak to zwykle bywa z ekranizacjami gier komputerowych, najsłabszym punktem jest utrzymany tu w konwencji kina drogi scenariusz – raz banalny, raz dziwaczny, dziurawy i generalnie nudnawy. Także humor jest raczej sucharowaty, choć zdarzają się zabawne momenty. Ale 8-10-letnie dzieci, do których adresowany jest film, i tak będą zadowolone" - pisze Paweł Mossakowski z "Gazety Wyborczej".

Z kolei Adam Lewandowski z Mooviesroom.pl nie uważa, by dorośli musieli wychodzić z kina po seansie znudzeni:

Pomimo tego, że film skierowany jest przede wszystkim do najmłodszych widzów, to i starsi nie powinni narzekać na nudę. Zadbano o satysfakcjonującą ilość popkulturowych nawiązań, wartką akcję i kilka sekwencji, które być może ktoś zapamięta na dłużej.

"Trzeba sobie jasno powiedzieć, że historia, którą śledzimy nie jest czymś wybitnym" - pisze Konrad Kozłowski z Antyweb.pl i dodaje: "Po kilku słowach wstępu, przedstawienia i zarysowania bohaterów, przechodzimy do głównego dania, które również nie jest zbyt sycące. Twórcy starają się zagrać na naszych uczuciach i pobudzić pewne emocje, na przykład podkreślając to, jak samotny jest w naszym świecie Sonic, ale efekty są dość mizerne aż do punktu kulminacyjnego, kiedy to zawiązuje się cała akcja. Ale 'Sonic. Szybki jak błyskawica' ogląda się przyjemnie".

Podobne zdanie ma sporo recenzentów zagranicznych, których opinie dały średnią 64 proc. na Rotten Tomatoes. Widzowie są jednak w swoich opiniach dużo łaskawsi: dają filmowi 93 proc. A koniec końców, to ich opinia liczy się najbardziej, bo w końcu to oni zostawiają w kinach pieniądze.

Więcej o: