Daniel Craig "najmniej napalonym Bondem w historii"? "Chciałem, żeby miłość miała jakieś znaczenie"

W nowojorskim Museum of Modern Art od 3 marca można oglądać filmy z Danielem Craigiem w roli głównej. Aktor zaszczycił otwarcie wydarzenia i odpowiedział na kilka pytań dotyczących m.in. jego wieloletniego romansu z postacią agenta 007. Poruszył np. temat miłości i seksu, które w serii grają niemałą rolę.
Zobacz wideo

Kilka godzin przed ogłoszeniem o przesunięciu premiery "No Time to Die" z powodu epidemii koronawirusa Daniel Craig pojawił się w Museum of Modern Art w Nowym Jorku, gdzie 3 marca ruszyła filmowa seria "In Character: Daniel Craig". Przed seansem "Casino Royale" aktor wziął udział w sesji pytań i odpowiedzi, gdzie opowiedział, jak przez lata podchodził do grania agenta 007 - znanego kobieciarza. 

Zobacz też: Producenci przesuwają premierę "Nie czas umierać". Najnowszego Bonda powstrzymał koronawirus? >>

Daniel Craig: W książkach o Bondzie wszyscy są trochę podnieceni, kiedy robią to, co robią. Ja chciałem to zmienić

Prowadzący rozmowę kustosz MoMA, Rajendra Roy, zasugerował, że Bond w wydaniu Craiga jawi się jako "introspektywny i ma wokół siebie pewną smutną aurę, która jest wszechobecna... a jednocześnie kieruje się sercem". Podkreślił przy tym, że dużą rolę odgrywa podejście nowego Bonda do seksu - Roy zażartował, że to "najmniej napalony Bond w historii", na co Craig żartobliwie żachnął się: "Jak możesz tak mówić?!". Aktor podkreślił, że zależało mu na tym, aby w jego bondowskim świecie kobiety "coś znaczyły".

Bardzo ważne było, żeby odejść od tej funkcji, którą pełniły wcześniej. Mam nadzieję, że zrobiliśmy to w tych pięciu filmach. Oznacza to, że seks nie jest zawsze finałem. To część finału. Seks i śmierć są zawsze ściśle powiązane w tych historiach, sięgających do oryginalnych książek, w których wszyscy są trochę podnieceni, kiedy robią to, co robią. Ja chciałem to zmienić: żeby Bond się zakochał, miał złamane serce, odrzucił kogoś. To musiało mieć znaczenie

- mówił Craig. Najnowsza odsłona przygód 007 rozpoczyna się od błogiego życia agenta Jej Królewskiej Mości na Jamajce - i, jak twierdzą źródła, nie tylko błogiego, ale i ustatkowanego. Jesienią brytyjski serwis Metro podał, że w "No Time to Die" zobaczymy scenę, gdzie Bond wita się z Madeleine Swann (w tej roli Léa Seydoux) słowami:

Dzień dobry, pani Bond.

Ona odpowie na to:

Nie masz przypadkiem na myśli panny Swann?

Anonimowy informator twierdzi, że po krótkiej wymianie zdań Bond "będzie spoglądać na swoją żonę z podziwem":

Właśnie dlatego ją poślubił. Ona, tak jak on, jest silna i niezależna. To w końcu córka gangstera.

Postać Madeleine Swann, francuskiej psycholożki, pojawiła się w poprzedniej odsłonie serii, czyli "Spectre" z 2015 roku. Jeśli pogłoski się potwierdzą, obecna "Dziewczyna Bonda" będzie trzecią żoną agenta 007 (ale drugą prawdziwą). 

Zobacz też: "No Time to Die". Bond usidlony? Agent 007 podobno stanął na ślubnym kobiercu >>

O czym opowie "No Time to Die"?

James Bond opuszcza czynną służbę i cieszy się emeryturą na Jamajce. Jego stary przyjaciel Felix Leiter z CIA zwraca się do niego z niespodziewaną prośbą o pomoc. Misja uratowania porwanego naukowca okazuje się o wiele bardziej zdradliwa, niż mogłoby się wydawać i naprowadza 007 na ślad tajemniczego złoczyńcy, który dysponuje nową, niezwykle niebezpieczną technologią (w tej roli wystąpi Rami Malek). - Nikt tak Bondowi za skórę nie zalazł, jak on to zrobi. To kawał prawdziwego drania - mówi o czarnym charakterze z "No Time to Die" producentka Barbara Broccoli.

Obok Daniela Craiga, Ramiego Maleka i Lei Seydoux w produkcji występują m.in. Ralph Fiennes, Naomie Harris, Ben Whishaw, Jeffrey Wright oraz Ana de Armas. Muzyczny motyw przewodni do "No Time to Die" nagrała Billie Eilish, pięciokrotna laureatka tegorocznych nagród Grammy.