Bartosz Bielenia o kulisach Oscarów. W kieszeniach przemycali batoniki: Jesz po 12 godzinach

Bartosz Bielenia zagrał główną rolę w nominowanym do Oscara filmie "Boże Ciało". Razem z ekipą i reżyserem Janem Komasą wziął udział w słynnej gali. W wywiadzie z magazynem "Pani", zdradził jak wyglądały kulisy tej imprezy. - Wszystko trwa dwanaście godzin. A jesz dopiero o 23.00 - mówił.
Zobacz wideo

Bartosz Bielenia był gwiazdą filmu "Boże Ciało". Fenomenalnie zagrał Daniela - chłopaka, który po wyjściu z poprawczaka zamiast zacząć pracę w tartaku, podszywa się pod księdza i zaczyna posługę w lokalnej parafii. Jego występ był hipnotyzujący - nic dziwnego, że film dostał nominację do Oscara, a na festiwalu w Wenecji owację na stojąco.

Czytaj też: Bartosz Bielenia w RMF FM: "Mamie się śniło, że dostałem Oscara". W nietypowej kategorii

Bielenia o Oscarach: Nie możesz przyjść na piechotę

Aktor udzielił wywiadu magazynowi "Pani". W trakcie rozmowy zdradził, jak wyglądały kulisy oscarowej gali - sam przyznał, że bardzo go to interesowało. Podkreślił, że dobrze się bawił z towarzyszami, ale cała impreza wiązała się z pewnymi niedogodnościami. Podstawową niedogodnością był absolutny brak jedzenia. Dlatego w kieszeni przemycił trochę "kontrabandy":

W kieszeniach mieliśmy batony proteinowe, bo tam nie podaje się jedzenia. Wyjeżdżasz z hotelu o 13, ceremonia jest o 18, a bal gubernatora kończy się o północy. Sumując: wszystko trwa dwanaście godzin. A jesz dopiero o 23 i są to koreczki. Taka strona tego wydarzenia też istnieje.

Zdradził też interesującą rzecz o tym, jak wygląda wnętrze Dolby Theathre:

 Mnie zawsze interesowała podszewka. Tak jak 15 minut po zakończeniu rozdania Oscarów chłopaki z ekipy technicznej wszystko wynoszą i twoim oczom ukazuje się zwykła galeria z karton-gipsu. I chodzi koleś przebrany za Spidermana, z którym za dziesięć dolarów można sobie zrobić zdjęcie.

Okazało się też, że trzeba spełnić określone wymogi bezpieczeństwa, by zostać wpuszczonym na galę. Dlatego też nie można wybrać się na to wydarzenie spacerkiem z hotelu, a ściśle wyznaczonym typem pojazdu:

Poza tym na Oscary ze względów bezpieczeństwa nie można przyjść piechotą. Musisz przyjechać limuzyną, i to jednej marki wyznaczonej przez organizatora. 

Bielenia za swoją rolę w "Bożym Ciele" dostał Paszport "Polityki" - mamy nadzieję, że do Los Angeles wróci, by odebrać swoją własną statuetkę. 

Czytaj też: 20 lat temu cieszyliśmy się, że Andrzej Wajda odebrał honorowego Oscara. "Złota era" przyszła później

Więcej o:
Komentarze (6)
Bartosz Bielenia o kulisach Oscarów. W kieszeniach przemycali batoniki: Jesz po 12 godzinach
Zaloguj się
  • gazkom

    Oceniono 5 razy 3

    Ach te "normy bezpieczeństwa". Słowo-wytrzych, którym można wytłumaczyć każde zarządzenie.
    Człowiek idący piechotą, jest bardziej niebezpieczny, niż ten jadący "limuzyną, i to jednej marki wyznaczonej przez organizatora"?
    Mnie się wydaje, że tu chodzi o ego organizatorów.

  • modrzew50

    Oceniono 9 razy 3

    I po co to chamstwo? Nie chcesz - nie czytaj.

  • poochojek

    Oceniono 3 razy 1

    biedny Bielenia ... zrobili jelenia i moze teraz tylko popierdaIac w gwnie

  • mercx

    Oceniono 3 razy -1

    zamiast batoników - kiełbasa, cebula i jajka oczywiscie zapakowane w gustowna torbe z biedronki

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX