"Zabawa w chowanego" pokazuje wstrząsającą prawdę. O pedofilii w Kościele mówili też inni filmowcy

"Zabawa w chowanego" to drugi już film Tomasza i Marka Sekielskich poruszający temat pedofilii w Kościele. Ten temat nie jest obcy także innym reżyserom - zarówno produkcji fabularnych, jak i dokumentalnych, opowiadających o tragediach ofiar i często - niestety - bezkarności oprawców.

Jeden z bohaterów dokumentu braci Sekielskich mówi o tym, jak ogromną bliznę na psychice pozostawiło molestowanie przez duchownego. Wspomina, jak w pewnym momencie uświadomił sobie, że jego rówieśnicy mają normalne życie, a jego "jest przegrane". - On zawsze ze mną jest, nawet teraz. Chodzę na terapię, jest lepiej, ale mam wrażenie, że on pójdzie ze mną do grobu - mówi.

"Zabawa w chowanego" i "Tylko nie mów nikomu"

"Zabawa w chowanego" to kolejny już film dokumentalny, demaskujący księży-pedofilów, którzy wykorzystywali swoją pozycję, by krzywdzić dzieci. Rok temu wstrząsem była premiera "Tylko nie mów nikomu" (do tej pory ma ponad 23 mln wyświetleń w serwisie YouTube, gdzie za darmo i bez reklam Tomasz i Marek Sekielscy udostępniają swoje produkcje). Można też sięgnąć m.in. po "Mea maxima culpa: Milczenie Kościoła" Aleksa Gibneya z 2012 roku, opowiadający o pedofilii a amerykańskim Kościele katolickim. A co z filmami fabularnymi?

"Spotlight"

Zobacz wideo Spotlight - zwiastun

Zdobywca Oscara dla najlepszego filmu i scenariusza w 2016 roku opowiada o dziennikarskim śledztwie gazety "Boston Globe". W 2002 roku na łamach gazety pojawił się artykuł "Kościół przez wiele lat pozwalał na molestowanie przez księdza", który był pierwszym z wielu. Reporterzy ujawnili, że przez dziesięciolecia hierarchowie kościelni (na czele z arcybiskupem archidiecezji bostońskiej) tuszowali sprawy molestowania seksualnego nieletnich przez duchownych, przekupując ofiary, a oskarżanych przenosili do innych parafii, co nie tylko nie stanowiło dotkliwej kary, ale umożliwiało im kontakt z potencjalnymi nowymi ofiarami.

Przez lata tuszował pedofilski skandal w Kościele. To o nim opowiadał "Spotlight" >>

W filmie "Spotlight" Toma McCarthy'ego sprawa tuszowania seksualnej przestępczości wśród księży została potraktowana jako problem całego Kościoła, nie wyłącznie Bostonu (na końcu filmu wymienione zostały afery pedofilskie w innych częściach świata, w tym w Polsce). Zagrali w nim m.in. Mark Ruffalo, Michael Keaton, Rachel McAdams i Liev Schreiber. - Doceniam ten film za trzymające w napięciu tempo, mimo że samą historię dość dobrze znamy i wiemy, jaki będzie jej finał. Pomijam już wspaniałe kreacje aktorskie, które zasługują na oddzielne statuetki - mówiła przed ceremonią oscarową ówczesna szefowa redakcji kulturalnej TOK FM Patrycja Wanat. Mimo wszystko dla wielu komentatorów najważniejsza statuetka Amerykańskiej Akademii Filmowej akurat dla tak "skromnego" - choć dobrego - tytułu, była pewnym zaskoczeniem.

Oscary 2016. Największe zaskoczenie? Statuetka dla najlepszego filmu. Zasłużona? >>

Mimo trudnego dla Kościoła tematu, "Spotlight" docenił m.in. watykański dziennik "L'Osservatore Romano", podkreślając, że nie jest to film antykatolicki.

Szef Spotlight o "Tylko nie mów nikomu": Ani papież, ani biskupi nie uporają się z pedofilią >>

"Dzięki Bogu"

Francja. W latach 80 ksiądz Bernard Preynat (grany przez Bernarda Verleya), wykorzystuje dziesiątki młodych chłopców należących do jego parafii w Lyonie. Po 30 latach jedna z jego ofiar, Alexandre (Melvil Poupaud) postanawia rozprawić się ze swoją traumą i Preynatem, który nadal pracuje z dziećmi. Pisze list do Kardynała Barbarina (François Marthouret), który ma władzę ukarać duchownego. Z biegiem czasu do Alexandre'a dołączają inne ofiary, molestowane w dzieciństwie przez Preynata. Alexandre, François, Gilles i Emmanuel próbują księdza pedofila postawić przed sądem i pozbawić sutanny, by zamknąć bolesny rozdział swojego życia.

To opis filmu Francoisa Ozona, także opartego na faktach. "Dzięki Bogu" to zwycięzca Grand Prix Jury - Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszego filmu na Berlinale 2018. Ale zanim zdobył to wyróżnienie, nie było pewne, czy w ogóle trafi do kin. O tym, że premiera się odbędzie, decydował sąd. Pokazy próbowali zablokować m.in. prawnicy ks. Preynata. Film Ozona opowiada historię trzech osób, które ujawniły, że były ofiarami duchownego, ale - jak zapewnia reżyser - zgłosiło się ich więcej.

 

"Dzięki Bogu" pokazywane jest nawet w seminariach. To film, który wstrząsnął Francją i Kościołem >>

"Kler"

Przed premierą tego filmu Wojciech Smarzowski mówił w wywiadzie dla Gazeta.pl: "Jestem ateistą. I absolutnie potrafię sobie wyobrazić Polskę bez Kościoła". I chociaż w scenariuszu padają słowa: "Oto wielka tajemnica wiary: złoto i dolary", to ważnym wątkiem w "Klerze" jest również molestowanie seksualne nieletnich. W produkcji zagrali tacy aktorzy jak Robert Więckiewicz, Jacek Braciak, Janusz Gajos czy Arkadiusz Jakubik.

Na FPFF w Gdyni wejściówki na "Kler" znikały w mgnieniu oka, ludzie zajmowali miejsca na schodach, siadali na podłodze albo oglądali film na stojąco. I chociaż miał duże szanse na Złotego Klakiera dla najdłużej oklaskiwanego filmu festiwalu, nagle okazało się, że z powodu "niemożności obiektywnej oceny przeprowadzonych pomiarów" wyróżnienie nie zostało przyznane. "Kler" dostał jednak nagrodę dziennikarzy z powalającą przewagą głosów nad kolejnym tytułem, a gdy wszedł do kin, waliły na niego tłumy - był najchętniej oglądaną produkcją 2018 roku. O jego fenomenie i kontrowersjach, które wywołał, pisały m.in. "New York Times" i "The Hollywood Reporter" - zauważali m.in., że premiera filmu Smarzowskiego zbiegła się z precedensowym dla Polski wyrokiem sądu, w którym kościół musiał zapłacić molestowanej w dzieciństwie kobiecie milion złotych odszkodowania. 

Jacek Braciak w filmie 'Kler'Jacek Braciak w filmie 'Kler' fot. materiały prasowe

"Wątpliwość"

Kierująca katolicką szkołą w Bronksie konserwatywna zakonnica oskarża przyjacielsko zachowującego się wobec dzieci księdza o niestosowne kontakty z uczniem - nie mając dowodów, opiera się wyłącznie na własnym przeczuciu. "Wątpliwość" to wstrząsający momentami film ze świetnymi rolami Meryl Streep i Phillipa Seymoura Hoffmana. Cała obsada jest zresztą bardzo dobra - nominację do Oscarów zdobyli nie tylko Streep i Hoffman, ale także Amy Adams i Viola Davis (podobnie zresztą było w przypadku Złotych Globów). Filmowiec i dramaturg John Patrick Shanley przeniósł na ekran własną sztukę teatralną i też został wyróżniony nominacją do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej.

 

"Gniew"

Ten film przeszedł w sumie bez echa, ale można zwrócić na niego uwagę dlatego, że pokazuje kwestię pedofilii w Kościele z innej perspektywy niż poprzednie. Tutaj głównym bohaterem jest robotnik, którego gra Orlando Bloom (największy atut filmu to jego kreacja aktorska). Reżyserzy - bracia Ludwig i Paul Shammasian - koncentrują się na emocjach dorosłego mężczyzny, który przed laty został skrzywdzony przez księdza. Teraz dowiaduje się w dodatku, że duchowny wrócił do dawnej parafii.

Scenariusz "Gniewu" powstał na podstawie produkcji krótkometrażowej, która z kolei opowiadała o prawdziwych wydarzeniach. Film miał premierę na Edinburgh International Film Festival w lipcu 2017 roku.

GniewGniew Ludwig Shammasian / Paul Shammasian, prod. Tea Shop & Film Company

"The Keepers"

I na koniec film jednak nie fabularny, ale też nie zwykły dokument - "The Keepers". Siedmioodcinkowy miniserial dostępny na Netfliksie wychodzi od zaginięcia siostry zakonnej w 1969 roku. 26-letnia Cathy - nauczycielka w katolickim liceum Keough dla dziewcząt w Baltimore, wyszła z mieszkania, żeby kupić swojej siostrze prezent zaręczynowy i zniknęła bez śladu. Kilkadziesiąt lat później dokumentalista stara się dotrzeć do prawdy o tamtych zdarzeniach. "Ryan White rozpoczyna swoją opowieść od tajemniczej historii morderstwa młodej zakonnicy. Kończy, ujawniając tuszowanie przez Kościół afery pedofilskiej o skali porównywalnej ze słynnym śledztwem opisanym w oscarowym filmie "Spotlight" Toma McCarthy'ego" - pisała Małgorzata Steciak dla Gazeta.pl.

Kto zabił siostrę Cathy? To morderstwo miało pomóc tuszować pedofilię w Kościele >>

Zastosowano tu zabiegi charakterystyczne dla seriali fabularnych, łącznie z cliffhangerami na końcu odcinków. "The Keepers" to nie jest łatwy do oglądania tytuł, ale jednocześnie trudno się od niego oderwać.