Reduta Dobrego Imienia obejrzała 557 filmów na VOD. Wyszło jej m.in., że polski miód jest wrogi

27 maja Reduta Dobrego Imienia opublikowała zapowiadany raport o wizerunku Polski rysowanym przez produkcje dostępne na zagranicznych platformach VOD. Z 557 obejrzanych filmów i seriali autorzy wyciągnęli prawdopodobnie nieoczekiwany wniosek, że nasz kraj w znakomitej większości przypadków przedstawia się neutralnie. Nie zabrakło jednak ciekawych smaczków, m.in. wrogiego polskiego miodu.

Autorzy raportu pod tytułem "Możliwości przeciwdziałania zniesławieniom na platformach streamingowych typu Netflix" obejrzeli 557 filmów i seriali i skupili uwagę na "filmach dokumentalnych, które w założeniu mają jak najwierniej oddawać rzeczywistość, a w interesującym nas przypadku szczególnie rzeczywistość II wojny światowej". Analizy doczekały się też filmy fabularne, gdzie szukano przede wszystkim "wadliwych kodów pamięci, takich jak 'polskie obozy koncentracyjne' i 'polskie getto', a także wszelkich wzmianek na temat Polaków". 

Zobacz też: Reduta Dobrego Imienia przygotowała raport o Netfliksie. "Analizowaliśmy branżę pod względem możliwości pozwów" >>

Netflix w raporcie Reduty Dobrego Imienia. Niewiele wzmianek w Polsce

Na pierwszych stronach raportu jest umieszczona tabela, w której zawarto "przekłamania na temat Polski w analizowanych filmach". Licznym filmom zarzuca się "brak wzmianek o Polsce", w niektórych z nich pod lupą są prezentowane na ekranie mapy historyczne.

Dostępnemu w Amazon Prime Video filmowi "The Devil's Arithmetic" dostaje się np. za to, że w pewnym momencie "Żydzi stwierdzają, że żaden Polak nie zapewni im schronienia. Tym samym podkreślony w filmie jest fakt, że Polacy nie chcieli udzielać pomocy Żydom w trakcie II wojny światowej; nie są wspomniani ci, którzy pomoc nieśli". W serialu stacji History "WWII in HD" pojawia się z kolei wzmianka o tym, że "Jimmie Kanaya, amerykański lekarz z 442nd Regimental Combat Team, trafił do obozu jenieckiego pod Warszawą". Według autorów ten fragment "może sugerować, że Polska nie była okupowanym krajem".

Eksperci pozwolili sobie wyjść również poza tematykę ściśle związaną z II wojną światową i wypunktowali m.in. wymieniony wcześniej serial dokumentalny o żywności "Rotten". W raporcie czytamy:  "Andrew Boutros mówi o zamówieniu nr 995 na miód z Polski ("PO 995 is a purchase order for Polish honey"). Dalej opowiada o tym, że w próbkach tego miodu znaleziono domieszkę antybiotyku o nazwie Chloramfenikol. Nie ma w tym miejscu serialu żadnych informacji o tym, że w sumie z trzech przebadanych próbek, jedna z nich została przebadana na region pochodzenia za pomocą obecności pyłków. Z badania wynikło że miód może pochodzić z Ameryki Południowej bądź z Chin. Była to również jedyna próbka, w której stężenie Chloramfenikolu było wyższe niż 0.3 ppb (parts per bilion) tj. minimalny możliwy do wykrycia poziom".

Wniosek z tej wnikliwej analizy brzmi: 

Polska pojawia się w tym odcinku wyłącznie w kontekście miodu z domieszką szkodliwych dla człowieka antybiotyków. Mimo że główny nacisk całego odcinka położony jest na nielegalne działania Chin, to w momencie kulminacyjnym wyjawienia jednej z największych afer związanych z dostarczaniem miodu do USA, polski miód jest przedstawiony jako "czarny charakter"

W raporcie znalazło się też miejsce np. dla "Furii" z Bradem Pittem, która zdaniem autorów nie zawiera przekłamań na temat Polski, ale za to "kulminacyjna scena oblężenia unieruchomionego czołgu Sherman atakowanego przez hordy esesmanów przypomina sceny z sagi tolkienowskiej, gdy pokazywane są walki z orkami". Z kolei w mandze "Black Lagoon", która z II wojną światową nie ma nic wspólnego, raportujący dopatrzyli się tzw. "Polish joke": "W 7 odcinku pierwszego sezonu (02:20) jeden z bohaterów opowiada dowcip dotyczący Polaków. Brzmi on następująco: »Ilu Polaczków trzeba, by zmienić żarówkę? Jednego do trzymania żarówki, 99 do obracania domu«. Jest to jedyny element związany z Polską w tym filmie”.

Częścią podsumowania raportu jest wykres, wedle którego na tle 557 przeanalizowanych filmów zaledwie 18 zawierało jakiekolwiek wzmianki o Polsce, z czego trzy były negatywne, a jedna pozytywna. Dalej możemy przeczytać, że "wśród analizowanych 47 filmów dokumentalnych, 36% zawiera szkodliwe przekłamania wobec Polski. Wśród pozostałych filmów, znaczna część w swojej wymowie ma elementy antypolskie".

Raport Reduty Dobrego ImieniaRaport Reduty Dobrego Imienia zrzut ekranu z raportu Reduty Dobrego Imienia o platformach VOD

Zobacz też: Polska oczami Hollywood. Meryl Streep: W całej karierze nic nie zestresowało mnie bardziej niż mówienie po polsku >>

Raport Reduty Dobrego Imienia. Analiza pod kątem możliwości pozwów bez dobrych rokowań

Maciej Świrski, prezes Reduty, zapowiadał, że istotnym segmentem w raporcie będzie przeanalizowanie możliwości i skuteczności składania pozwów przeciwko serwisom streamingowym. Okazuje się, że - niespodzianka - taki proceder nie ma większego sensu. Zgodnie z zamieszczonymi opiniami prawnymi trudno mówić o szansie na wyrok uwzględniający powództwo, a nawet merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy, m.in. dlatego, że "w dotychczasowym orzecznictwie i doktrynie brak orzeczeń, które – na gruncie polskich judykatów – odnosiłyby się do takiego dobra osobistego, jakim jest 'dobre imię Rzeczpospolitej Polskiej i/lub Narodu Polskiego'".

Amerykański adwokat Paul R. Kenney stwierdza dodatkowo: "Państwo obce napotyka wiele przeszkód na drodze do wygrania procesu o zniesławienie przed sądem amerykańskim. (...) Czasami nawet najbardziej zniesławiające stwierdzenia ze strony mediów strumieniowych stają się uzasadnionymi opiniami i krytyką, ponieważ dla społeczności, kraju czy społeczeństwa jest rzeczą oczywistą, że każdy może skomentować sprawy leżące w zakresie zainteresowania opinii publiczne". 

Jakie rozwiązanie problemu zniesławiania Polski na platformach VOD proponuje zatem Maciej Świrski? Po wystosowaniu przestróg co do "zaniku polskiego kodu kulturowego", "rozpadu wspólnoty kulturowej" czy globalnej cenzury treści przez przemysł streamingowy prezes Reduty podsumowuje: 

W naszej ocenie, jedyna droga do wpływu na platformy streamingowe, to nawiązanie relacji z ludźmi, którzy zarządzają w nich treściami. Jedynie osobiste kontakty, umożliwią większy niż do tej pory dostęp polskiej oferty programowej, ale oferowane produkcje historyczne muszą mieć rzeczywiście hollywoodzką jakość. Polska musi się także przygotować na nadchodzące nowe zmiany jakościowe i technologiczne. Będą one miały olbrzymi wpływ na życie młodego pokolenia

Z pełną treścią 74-stronicowego raportu można się zapoznać pod tym linkiem.