"Tenet". Film Nolana ma nowe kłopoty. Chińczycy mogą go nie wpuścić do kin przez długość

Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, od 17 lipca oglądalibyśmy w kinach "Tenet" Christophera Nolana. Ze względu na pandemię koronawirusa premierę przełożono jednak już dwa razy. Teraz okazuje się, że film w najbliższym czasie może nie wejść na przynoszący ogromne dochody rynek chiński. Powód? Zgodnie z nowymi regulacjami jest za długi.
Zobacz wideo

Jak informuje serwis IndieWire, chiński rząd ogłosił, że chociaż zezwoli na otworzenie kin w prawie całym kraju od 20 lipca, wśród wymaganych ograniczeń będzie m.in. odpowiednia długość pokazywanych filmów. Aby ograniczyć czas, który publiczność spędzi na sali, dopuszczalne będą tylko seanse produkcji krótszych niż dwie godziny. "The Independent" dowiedział się natomiast, że "Tenet" trwa 149 minut i 59 sekund, czyli niemal dokładnie dwie i pół godziny. 

Zobacz też: "Tenet". Robert Pattinson: Ten film jest jak sztuczka magiczna. Trudno uwierzyć, że go nakręcili >>

"Tenet" w opałach. Warner Bros. może stracić sporo pieniędzy

Tom Brueggemann z IndieWire przypomina, że trzy poprzednie filmy Nolana zarobiły w samych Chinach od 8 do 18 proc. swoich światowych dochodów. "Interstellar" zgarnął tam 122 mln dol. z zarobionych ogółem 668 mln dol. Chociaż dla "Tenet" nie wyznaczono tam jeszcze daty premiery (decydują o tym władze centralne), Warner Bros. może się niepokoić - szczególnie dlatego, że na ten moment nie ma informacji, kiedy Chińczycy planują znieść ograniczenia czasowe. Brueggemann zaznacza, że trudno sobie wyobrazić, żeby Christopher Nolan miał jakąkolwiek chęć skracać "Tenet" w celu podporządkowania się przepisom, dlatego data premiery ponownie staje pod sporym znakiem zapytania.

Póki co w pozostałych krajach świata najnowsza produkcja Nolana ma zadebiutować 12 sierpnia. Początkowo mówiło się o dacie 17 lipca, którą następnie zmieniono na 31 lipca, by ostatecznie wylądować właśnie w pierwszej połowie sierpnia. Sytuacja jest dynamiczna, dlatego i tak istnieje niemałe prawdopodobieństwo, że na najgorętszą premierę nadchodzących tygodni przyjdzie nam poczekać jeszcze dłużej.

"Tenet". John David Washington i Robert Pattinson na przekór czasowi

"Witam w życiu po śmierci" - mówi na początku zwiastuna "Tenet" postać grana przez Martina Donovana do Protagonisty (tak podobno nazywa się bohater, w którego wciela się John David Washington). Słowa te padają po "teście, który przechodzą tylko nieliczni". W jednej ze scen trailera Protagonista słyszy od Donovana: "Mam dla ciebie tylko jedno słowo - tenet. Ono otworzy ci i dobre, i złe drzwi". Po polsku "tenet" oznacza "dogmat, pewnik, zasadę".

Główną osią fabularną filmu ma być walka z czasem, w ramach której Protagonista musi powstrzymać wybuch III wojny światowej. Christopher Nolan zapewnił, że wbrew wcześniejszym doniesieniom "Tenet" to nie film o podróżach w czasie, ale raczej o "różnych sposobach, na jakie może działać czas". - Nie będę tu urządzał lekcji fizyki, ale w przypadku inwersji mamy do czynienia z materiałem, którego entropia została odwrócona, więc względem czasu i nas działa on wstecz - powiedział reżyser.

Johnowi Davidowi Washingtonowi na ekranie będzie partnerować Robert Pattinson. Oprócz nich w obsadzie znaleźli się Elizabeth Debicki, Dimple Kapadia, Aaron Taylor-Johnson, Clémence Poésy, Michael Caine i Kenneth Branagh. Trzymamy kciuki za to, że uda nam się zobaczyć z nimi w kinach jeszcze tego lata.