Producent filmu "Gierek": Gdy ludzie zobaczą Breżniewa, to będzie śmiech

Odpowiedzialny za produkcję nadchodzącego filmu o Edwardzie Gierku Janusz Iwanowski zapewnia, że twórcy we współpracy z historykami zadbali o jak najdokładniejsze odwzorowanie realiów lat 70. Nie ma wątpliwości, że obsada wypadnie świetnie i na pewno zachwyci oraz niejednokrotnie rozbawi widzów. Szczególnie dużo obiecuje sobie po scenach, w których pojawi się aktor grający Leonida Breżniewa.
Zobacz wideo

W 20. rocznicę śmierci Edwarda Gierka w kinach ma pojawić się jego film biograficzny. Odpowiedzialni za głośny "Proceder" bracia Węgrzyn na tapetę wzięli okres jego rządów oraz dwa następne lata, kiedy to został odsunięty od władzy, internowany i otarł się o śmierć. "We współpracy z historykami, którzy konsultowali scenariusz, staraliśmy się stworzyć przekonującą i wiarygodną historię, iść za bohaterem" - obiecuje producent filmu, Janusz Iwanowski.

"Gdy ludzie zobaczą Breżniewa, to będzie śmiech"

Mimo tego, że film będzie opowiadać o byłym sekretarzu KC PZPR, Iwanowski obiecuje, że nie będziemy się nudzić, oglądając wyłącznie panów siedzących za biurkiem w partyjnej centrali. Twórcy bardzo starannie przygotowali się do odwzorowania realiów Polski w latach 70., które tak bardzo różniły się od np. ponurego okresu rządów Gomułki czy kryzysowych lat 80. Mając w pamięci spuściznę komedii Stanisława Barei, ekipa "Gierka" pamiętała, żeby w swojej produkcji także umieścić akcenty humorystyczne. Producent filmu zdradził Onetowi:

Sami aktorzy mówią, a są po próbach, które trwają już od grudnia, że w tym filmie nie zabraknie ciepła i humoru. Ludzie lubią śmiać się z PRL-u, a my sfabularyzowaliśmy sporo prawdziwych anegdot, które zapewne przypadną im do gustu. Myślę, że gdy zobaczą Breżniewa, którego też gra wspaniały aktor, którego nazwiska na razie nie chcę ujawnić, to będzie śmiech.

Po takiej zapowiedzi na pewno możemy sobie sporo obiecywać. Twórcy nie bez powodu ukrywali przez ponad pół roku, że główną rolę w filmie zagra Michał Koterski, który od grudnia starannie przygotowywał się do tego zadania. Nauczył się mówić po francusku specjalnie do scen, w których Gierek przemawia jako młody działacz polityczny:

Jest niesamowity. Mówi jak Gierek, rusza się jak Gierek, wygląda jak Gierek -

- zachwala Iwanowski. Już kilkukrotnie podkreślał, że ceni u Koterskiego "wysoką inteligencję aktorską". Teraz dodaje: "Jemu wystarczy rzucić jedno hasło do postaci i on tak potrafi przeczytać swój dialog, że to jest i zabawne, i w najlepszym sensie - prawdziwe". Koterski specjalnie do roli przytył też 17 kg. Okazuje się, że utrzymanie w tajemnicy powodu nagłej zmiany wyglądu było trudne, bo bardzo go za to krytykowano:

Michał poczuł dużą ulgę, gdy poszła w świat informacja, że przytył do roli Gierka. Bo w końcu może wyjaśnić, o co chodzi tym wszystkim osobom, które krytykują go, że tak się 'spasł jak świnia'. A to po prostu poświęcenie do roli. Jak Joaquin Phoenix przygotowujący się do roli Jokera też nie mógł wyjawić światu, czemu robi różne dziwne rzeczy...

"Postaramy się pokazać rzeczy, które nie należą do powszechnej wiedzy, czyli na przykład to, że odebrano mu cały staż pracy, w związku z czym nie miał na starość emerytury. Ratowała go renta belgijska, do której miał prawo, bo pracował tam przez kilka lat jako emigrant w kopalni w latach 30. i 40." - zachęca dalej do seansu Iwanowski. Zdradza też, że w filmie nie zobaczymy Stanisławy Gierek latającej na zakupy do Paryża, bo... żona sekretarza tego nigdy nie robiła. Anegdoty o rozrzutności "pierwszej damy PRL-u" krążyły wśród ludzi latami, jednak twórcy potwierdzili u byłego współpracownika Gierka, że takie rzeczy nigdy nie miały miejsca. Stanisława Gierek co prawda była pierwszą żoną komunistycznego przywódcy, która pokazywała się z mężem publicznie, jednak źródła donoszą, że przede wszystkim była oszczędną gospodynią domową, która w domu rządziła twardą ręką. W tej roli zobaczymy Małgorzatę Kożuchowską.

Więcej o: