Netflix pokazuje "Hejtera" Komasy na świecie. "Mógłby to nakręcić Kieślowski, gdyby desperacko chciał dostać pracę w Hollywood"

"Hejter" to kolejny po nominowanym do Oscara "Bożym Ciele" wspólny film reżysera Jana Komasy i scenarzysty Mateusza Pacewicza. W związku z pandemią zamiast trafić do kin poza Polską, trafił do serwisu Netflix. Czy produkcja typowana w tym momencie jako polski kandydat do Oscara spodobała się recenzentom za granicą?
Zobacz wideo "Sala Samobójców. Hejter" - zwiastun filmu Jana Komasy

O tym, który film będzie nas reprezentował w wyścigu po prestiżową statuetkę zdecyduje komisja, której przewodniczącym jest kompozytor i laureat Oscara za muzykę do filmu "Marzyciel" Jan A.P. Kaczmarek. W jej skład weszli także: dyrektor PISF Radosław Śmigulski, producent Leszek Bodzak, reżyserka Dorota Kobiela, autor zdjęć Łukasz Żal i Małgorzata Szczepkowska-Kalemba z PISF. Gdy tylko poznaliśmy skład komisji, wiele osób komentowało: zwycięzca jest oczywisty - nowy film Jana Komasy. Polskiego kandydata do Oscara mamy poznać do 11 sierpnia. Na razie "Sala samobójców. Hejter" da się poznać zagranicznym widzom - trafił do serwisu Netflix. Są już pierwsze recenzje. 

Netflix pokazuje "Hejtera" na świecie. Jak film oceniają zagraniczni dziennikarze?

Maciej Musiałowski gra w "Hejterze" Tomka, studenta prawa Uniwersytetu Warszawskiego, który zostaje przyłapany na plagiacie i wydalony z uczelni. Ukrywa to jednak i nadal korzysta ze wsparcia finansowego państwa Krasuckich (Danuta Stenka, Jacek Koman), których zna od dzieciństwa. To rodzice Gabi (Vanessa Aleksander), w której chłopak od dawna się podkochuje. Kiedy oszustwo wychodzi na jaw, skompromitowany chłopak traci zaufanie i życzliwość swoich dobroczyńców. Tomek w poczuciu niesprawiedliwości i odrzucenia postanawia, że zemści się, pokazując im przy okazji, że wcale nie są od niego lepsi. Mści się przy pomocy nowych technologii.

"Wyglądający niczym obłąkany młodszy brat Michaela Cery, główny aktor Musiałowski gra Tomasza jako socjopatę z nieprzeniknionym wyrazem twarzy - w sytuacjach publicznych. W domu jest bardziej emocjonalny. W samotności słucha potajemnie zdobytych nagrań swojej ukochanej z dzieciństwa i przegląda jej Facebooka, szukając aktualizacji. Rozkleja się i zachowuje się, jakby był na pograniczu samobójstwa" - pisze Peter Debruge z Variety, który podsumowuje:

Koniec końców, 'Hejter' reprezentuje polskie spojrzenie na hollywoodzkie thrillery takie jak 'Lęk pierwotny' czy "Podejrzani', ale bez zwrotu akcji, w którym błyskotliwemu underdogowi udaje się wszystkich przechytrzyć. Takie filmy wykorzystują schemat, w którym widzowie nie doceniają tego bohatera. Tu to nie powinno zadziałać (Musiałowski jest bez wątpienia przebiegły), jednak cyniczny, zmuszający do główkowania scenariusz Pacewicza robi robotę i odnosi się do obaw o to, jak łatwo ludzie w dzisiejszych czasach dają się zmanipulować.

Na to, że produkcja pokazuje łatwość manipulowania innymi, zwraca uwagę także Sheena Scott z "Forbesa", która zdanie wcześniej pisze: "To nie jest film łatwy do oglądania, bo wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia niesympatycznego i nikczemnego bohatera". Recenzent "The New Yoork Times" porównuje nowy film Komasy do twórczości innego cenionego za granicą polskiego reżysera. "'Hejter' wygląda jak coś, co mógłby nakręcić Kieślowski, gdyby desperacko chciał dostać pracę w Hollywood".

Netflix pokaże "Hejtera" Jana Komasy na całym świecie. W Polsce musimy poczekać >>

"To wciągająca opowieść o tym, jak fałsz rozkwita w coraz bardziej zagmatwanych porządkach społecznych. Komasa stworzył wielowarstwowy i pokręcony obraz świata" - pisze z kolei recenzent SocialNews. Mniej przychylnie ocenia "Hejtera" "The Washington Post", który przywołując wątek wykorzystania do swoich celów przez Tomka trolla poznanego online, stwierdza:

Decyzja Komasy, by ci dwaj mężczyźni mieli ze sobą do czynienia tylko poprzez awatary z gry wideo jest skuteczną metaforą na pokazanie oderwania internetu od rzeczywistości, ale 'Hejterowi' ostatecznie nie udaje się pokazać w Tomaszu człowieczeństwa, co mogłoby być sensem filmu.

"Hejter" już doceniony poza Polską. "Moralnie potężny. Wnikliwy. Istotny"

"Sala samobójców. Hejter" był już pokazywany zagranicznym widzom - zakwalifikował się do udziału w Tribeca Film Festival. Niestety, z powodu pandemii pokazów i spotkań nie było, członkowie jury (m.in. reżyser Danny Boyle i aktor William Hurt) obradowali online. Film Komasy zdobył główną nagrodę w sekcji International Narrative Competition (międzynarodowy konkurs narracyjny). - Inspirujący. Moralnie potężny. Wnikliwy. Istotny. Przepełniony głębokim zrozumieniem i współczuciem - zachwycał się "Hejterem" Hurt, a Danny Boyle dodawał:

Z głębi serca gratuluję reżyserowi jakże aktualnego i niepokojącego filmu. Czym Nixon i Watergate byli dla Coppoli, gdy kręcił 'Rozmowę', tym Facebook i fake newsy są dla twórcy 'Hejtera'.

"Hejter" zdążył wejść do polskich kin tuż przed ich zamknięciem. Ja film oglądałam na pokazie prasowym. Pisałam wtedy: "Sala samobójców. Hejter". Maciej Musiałowski jest rewelacyjny, ale Oscara nie będzie >>. Mimo tego oraz różnych opinii zagranicznej prasy, jeśli komitet wybierze film Komasy, będę trzymać kciuki.

Netflix tworzy nowy serial ze świata Wiedźmina. Nad prequelem będzie czuwać Andrzej Sapkowski >>