Interwencja poselska w sprawie mostu kolejowego w Pilichowicach. "Tak ma wyglądać promocja Polski za granicą? To absurd!"

- To nie tylko fanaberia, ale także sprawa bezprecedensowa - mówi o sprawie potencjalnego wysadzenia mostu kolejowego w Pilichowicach poseł Lewicy Robert Kwiatkowski. - Otóż na potrzeby siódmej części "Mission Impossible" z udziałem Toma Cruise'a, na użytek zaledwie jednej sceny, pewnie nie dłuższej niż kilka minut, miałby zostać wyburzony zabytkowy most. Czy tak ma wyglądać promocja Polski za granicą? To absurd! - podkreśla w informacji rozesłanej do mediów.
Zobacz wideo

Poseł Lewicy Robert Kwiatkowski utrzymuje, że jest pierwszym politykiem, który zainteresował się i nagłośnił zamieszanie wokół zbudowanego w 1909 roku mostu kolejowego w Pilichowicach. Po tym, jak sprawa trafiła do mediów, poseł podjął interwencje poselskie w Ministerstwie Infrastruktury, Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a także w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej i PKP PLK. Udało mu się podsumować zarys sytuacji, z którą mamy teraz do czynienia.

>>> "Mission: Impossible 7" w Polsce. Sprawę wysadzania zabytkowego mostu opisują brytyjskie media <<<

Co się dzieje w sprawie mostu w Pilichowicach? Ustalenia posła

Kwiatkowski na podstawie odpowiedzi, które dostał z wymienionych wcześniej instytucji, informuje, że istnieje list intencyjny pomiędzy oddziałem PKP PLK w Wałbrzychu, a Alex Stern sp. z o.o. - polską firmą produkcyjną, która wcześniej realizowała w Polsce m.in. zdjęcia do filmu Stevena Spielberga "Most szpiegów". To właśnie ta spółka ma koordynować zdjęcia z udziałem mostu kolejowego, wokół którego toczy się awantura. W tym piśmie nie ma jednak mowy o zniszczeniu mostu.

Okazuje się też, że to firma Alex Stern samowolnie instalowała pod mostem rusztowania i pomosty - lokalni działacze podejrzewali, że to celowe działania, które miały udowodnić zły stan techniczny trakcji. - Podpisano list intencyjny, na mocy którego strony miały podjąć działania mające zaowocować czasową dzierżawą mostu na cele filmowe. Firma Alex Stern podnosiła argument, że most znajduje się w złym stanie, jakoby nadającym się do wyburzenia. PKP PLK jest odmiennego zdania, gdyż posiada ekspertyzę techniczną mostu kolejowego w Pilchowicach, z której wynika, że most wymaga jedynie remontu - mówi poseł. Po interwencji PKP PLK rusztowania zostały zdemontowane.

Na spotkaniu z posłem dyrektor PISF Radosław Śmigulski poinformował, że na produkcję filmową pod kryptonimem "Libra" wnioskowano o 5 474 328 zł. Przyznano jednak więcej, gdyż wnioskodawca pomylił się na swoją niekorzyść i Instytut przyznał mu kwotę wyższą: 5 592 582 zł. "Te pieniądze są bezzwrotne. To nie jest inwestycja" - czytamy w podsumowaniu dociekań posła. "Ale my chcemy dać te pieniądze, żeby w amerykańskim filmie Polska udawała Szwajcarię. Czy naprawdę do tego służy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Polski Instytut Sztuki Filmowej, żeby 'zachęty' przyznawać na promocję Szwajcarii?" - pisze wzburzony poseł. PISF na razie nie przekazał posłowi wniosku Alex Stern, na podstawie którego zdecydowano o przyznaniu zapomogi. Dodajmy, że pieniądze nie zostały jeszcze wypłacone.

W rozmowie z Wirtualną Polską producent filmowy Robert Golba przyznał, że prowadzone są rozmowy z Ministerstwem Kultury na temat możliwości wykorzystania mostu Pilchowickiego w filmie znanym pod kryptonimem "Libra". Producent zapewnia, że "nie zostanie popełnione żadne przestępstwo", a wszystko zostanie wykonane "zgodnie z polskim prawem", w czym wtóruje mu wiceminister kultury. Protest wobec takich planów zgłosili miłośnicy historii, kolejnictwa oraz wojewódzka dolnośląska konserwator zabytków.

Lepiej wysadzić czy remontować?

Scenograf Marek Warszewski powiedział ostatnio Bartoszowi Węglarczykowi w "Onet Rano": Nie ma w tym nic dziwnego, że ktoś wpada na pomysł, by wysadzić istniejący most. Ale rodzi się pytanie: dlaczego akurat ten i dlaczego akurat tu? Jego stan techniczny jest całkiem niezły, niedawno jeszcze funkcjonował. Znajduje się na jednej z najpiękniejszych tras kolejowych Dolnego Śląska. Może trzeba byłoby się skupić na tym, by most rewitalizować i oddać ludziom.

Poseł podkreśla z kolei, że 5,6 mln to zbliżony koszt wyprodukowania "Idy" Pawła Pawlikowskiego albo "Zenka", a za te pieniądze można by przeprowadzić remont zachowawczy mostu - jego koszt szacowany jest na ok. 5 mln zł. Ten remont miałby trwać mniej niż rok i umożliwiłby ponowne uruchomienie mostu dla ruchu lokalnego (tramwajów szynowych) na 10-15 lat, twierdzi Kwiatkowski. I zaznacza:

Akcja amerykańskiego filmu nie toczy się w Polsce, a w Szwajcarii i w żaden sposób nie reklamuje Polski.

Poseł Kwiatkowski najbardziej zdumiony jest tym, że decyzja o wysadzeniu mostu w Pilichowicach miała zapaść za rządów PiS i za pośrednictwem rządowych agend. - Ten rząd wszem wobec obnosi się swoim przywiązaniem do tradycji, dziedzictwa narodowego i szeroko rozumianej polskości. Prezydent Andrzej Duda w swojej kampanii prezydenckiej używał hasła: "prezydent polskich spraw"- wskazuje poseł i pyta: - Czy to tylko puste slogany? Wyświechtane hasła bez żadnego pokrycia? Mam nadzieję, że wkrótce się o tym nie przekonamy. Że ci, którzy rządzą Polską, nie pozwolą niszczyć naszej historii.