"Tenet". Jak w weekend otwarcia poradziła sobie wielka nadzieja dla kin?

26 sierpnia do kin po wielu miesiącach oczekiwania wszedł "Tenet" Christophera Nolana. Pierwsza duża premiera od wybuchu pandemii miała być promykiem nadziei w nowej rzeczywistości. Znamy już wyniki weekendu otwarcia - pomimo mieszanych recenzji zysk był niemały, choć do odrobienia budżetu brakuje jeszcze sporo.
Zobacz wideo

Na tę premierę czekali chyba wszyscy kinomani. W Stanach Zjednoczonych, gdzie sytuacja związana z pandemią jest daleka od opanowania, oraz w Chinach debiut "Tenet" Christophera Nolana przełożono na początek września. W 42 krajach udało się jednak wprowadzić film do kin jeszcze w sierpniu. Krytycy są podzieleni - jedni uważają, że to najbardziej ambitny film Nolana, inni - wręcz odwrotnie. Jak spore oczekiwania przełożyły się na wynik finansowy w pierwszy weekend w kinach?

Zobacz też: "Tenet". Robert Pattinson: Ten film jest jak sztuczka magiczna. Trudno uwierzyć, że go nakręcili >>

"Tenet" odrobił jedną czwartą budżetu w pierwszy kinowy weekend

Według danych, o których poinformował serwis Deadline, poza granicami USA "Tenet" od 26 sierpnia zarobił 53 mln dol. Najwięcej pieniędzy wpłynęło do kinowych kas kolejno w Wielkiej Brytanii (7,1 mln dol.), Francji (6,7 mln), Korei Południowej (5,1 mln) i Niemczech (4,2 mln). Pozostałe 32 rynki w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce przyniosły dochód rzędu 37 mln dol. z 13 146 ekranów - "Tenet" wszędzie był oczywiście numerem 1. Deadline zaznacza, że najnowsza produkcja Nolana zaliczyła największe otwarcie w karierze tego reżysera na dziewięciu rynkach, w tym w Holandii, Ukrainie i na Węgrzech.

W kolejnych dniach "Tenet" zostanie wypuszczony kolejnych sześciu rynkach międzynarodowych, w tym w Rosji i USA 3 września i w Chinach 4 września. IMAX pokaże film na dodatkowych 900 ekranach w trzech wspomnianych państwach. Obok USA dla Christophera Nolana dużą nadzieją są Chiny, gdzie trzy poprzednie filmy reżysera zarobiły od 8 do 18 proc. swoich światowych dochodów. Udało się tam pokonać obawy dotyczące ograniczeń czasowych. W lipcu pisaliśmy o tym, że premiera dwuipółgodzinnego "Tenet" stała pod znakiem zapytania ze względu na wprowadzony w chińskich kinach limit trwania filmów do dwóch godzin. 

"Tenet". O czym opowiada film Nolana?

To pytanie jest podchwytliwe, bo tak naprawdę nigdy do końca nie wiadomo, o czym opowiadają filmy Christophera Nolana. "Witam w życiu po śmierci" - mówi na początku zwiastuna "Tenet" postać grana przez Martina Donovana do Protagonisty/Bohatera (tak nazywa się postać, w którą wciela się John David Washington). Słowa te padają po "teście, który przechodzą tylko nieliczni". W jednej ze scen trailera Protagonista słyszy od Donovana: "Mam dla ciebie tylko jedno słowo - tenet. Ono otworzy ci i dobre, i złe drzwi". Po polsku "tenet" oznacza "dogmat, pewnik, zasadę".

Główną osią fabularną filmu ma być walka z czasem, w ramach której Protagonista musi powstrzymać wybuch III wojny światowej. Christopher Nolan zapewnił, że wbrew wcześniejszym doniesieniom "Tenet" to nie film o podróżach w czasie, ale raczej o "różnych sposobach, na jakie może działać czas". - Nie będę tu urządzał lekcji fizyki, ale w przypadku inwersji mamy do czynienia z materiałem, którego entropia została odwrócona, więc względem czasu i nas działa on wstecz - powiedział reżyser.

Johnowi Davidowi Washingtonowi na ekranie będzie partnerować Robert Pattinson. Oprócz nich w obsadzie znaleźli się Elizabeth Debicki, Dimple Kapadia, Aaron Taylor-Johnson, Clémence Poésy, Michael Caine i Kenneth Branagh.