Roman Polański znowu członkiem Zgromadzenia Generalnego Francuskiej Akademii Filmowej

Roman Polański został ponownie członkiem Zgromadzenia Generalnego Francuskiej Akademii Filmowej. W lutym, po tym jak jego najnowszy film nominowano do Cezarów w 12 kategoriach, na członków Akademii Sztuki i Techniki Filmowej posypały się gromy za chęć nagrodzenia reżysera oskarżanego m.in. o gwałt na małoletniej. Cały zarząd podał się wtedy do dymisji.

Po rezygnacji całego zarządu tymczasowa przewodnicząca francuskiej Akademii Sztuki Filmowej Margaret Menegoz zapewniała, że skład przyszłego gremium będzie bardziej równościowy i dobierany w zgodzie z parytetami. Teraz okazuje się, że na liście nowych członków Zgromadzenia Generalnego Akademii, która powstała tego lata, znalazło się nie tylko nazwisko Polańskiego, lecz także pełniącego funkcję przewodniczącego akademii do czasu tegorocznej dymisji Alaina Terziana oraz producenta Thomasa Langmanna (został skazany w 2019 roku za nękanie żony). Polański i Langmann zostali przyjęci do gremium decydującego o tym, kto zasiądzie w zarządzie najważniejszych francuskich nagród filmowych, jako "historyczni członkowie". Musieli w związku z tym o to wnioskować.

- Zastosowaliśmy po prostu zasady obowiązującego statutu - powiedziała Margaret Menegoz, ale nie chciała komentować dla AFP przypadku Polańskiego, mówiąc tylko, że "zawsze oddzielała dorobek od osoby". 

Roman Polański i kontrowersje przed galą Cezarów

Gdy w lutym zarząd podawał się do dymisji, tłumaczył, że postępuje tak, by uczcić tych, którzy zrobili filmy w 2019 roku, odzyskać spokój i sprawić, by wydarzenie było świętowaniem kina. Była to reakcja na kontrowersje związane z 12 nominacjami dla "Oficera i szpiega" m.in. dla najlepszego filmu, za reżyserię, za zdjęcia Pawła Edelmana, za scenariusz, muzykę, kostiumy, dekoracje i montaż. Zarówno decyzja Akademii, jak i sam Roman Polański zostali skrytykowani. Feministki nawoływały do bojkotu najnowszego filmu polskiego reżysera m.in. ze względu na jego przyznanie się do stosunku z nieletnią Samanthą Geimer w 1977 roku (miała wtedy 13 lat). Przed galą wręczenia nagród, na której Polański się nie pojawił, zostały zorganizowane protesty. Polański zdobył Cezary za reżyserię i scenariusz adaptowany (wspólnie z Robertem Harrisem), "Oficera i szpiega" doceniono także za kostiumy.

Zobacz wideo "Oficer i szpieg" - polski zwiastun filmu Romana Polańskiego

Protesty aktywistek przeciwko Polańskiemu przed galą rozdania Cezarów. Policja użyła gazu łzawiącego >>

W listopadzie, tuż przed francuską kinową premierą "Oficera i szpiega", francuska artystka Valentine Monnier oskarżyła Romana Polańskiego o gwałt. Na łamach "Le Parisien" opisała, że w 1975 roku, gdy miała 18 lat, filmowiec miał ją najpierw pobić, a później zgwałcić. - To była skrajna przemoc - wyznała Monnier. Polański zaprzecza oskarżeniom francuskiej artystki, broni go także żona.

Emmanuelle Seigner ws. Polańskiego: Cała afera jest oparta na kłamstwach szalonych histeryczek >>

Także przed rozdaniem Europejskich Nagród Filmowych protestowano w sprawie Polańskiego. Autorzy petycji skierowanej do organizatorów apelowali o usunięcie polskiego reżysera z grona wyróżnionych (miał cztery nominacje). Pod pismem znalazły się nazwiska m.in. aktorki Rosanny Arquette i Catherine Zavlav. "Oficer i szpieg" walczył jednak o statuetki, ale... żadnej nie dostał. 

W sierpniu tego roku Roman Polański przegrał proces w sądzie w Los Angeles. Polski reżyser chciał, aby Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przywróciła go w prawach członka organizacji. Polański prawdopodobnie nie będzie wnosił apelacji. Zdobywca Oscara za "Pianistę" został pozbawiony członkostwa w Akademii w 2018 roku, a przyczyną jego wyrzucenia było postępowanie karne prowadzone przeciwko od roku 1977. Polański został wówczas oskarżony o gwałt na 13-letniej dziewczynce.