Film Partyka Vegi wywołał skandal na Ukrainie. Media oburzone "Pętlą"

"Pętla" Partyka Vegi na ekranach polskich kin zadebiutowała na początku września, a premierę odnotowały także ukraińskie media. Produkcja została skrytykowana, jednak nie za grę aktorską czy wulgarne dialogi. Oburzenie wywołał sposób, w jaki w produkcji przedstawiono obywateli Ukrainy.

"Pętla" to film o aferze podkarpackiej z udziałem agentów CBŚ, podkarpackich sutenerów, polityków, celebrytów i bogatych biznesmenów. O seksskandalu zrobiło się głośno jeszcze w 2016 roku, a reżyser Patryk Vega zapewnia, że scenariusz przygotował na podstawie materiałów, które dostał na wyłączność od samych uczestników afery.

"Pętla" wywołała oburzenie na Ukrainie. Media zwiastują skandal dyplomatyczny

Portal Strana.ua jako pierwszy opublikował tekst poświęcony najnowszej produkcji Patryka Vegi. Film określono mianem "skandalicznego", ponieważ pojawiający się w nim obywatele Ukrainy przestawieni są stereotypowo, głównie jako "prostytutki i łapownicy" lub "sutenerzy". W tekście przytoczono także wypowiedź mieszkającej w Polsce Ukrainki, która podzieliła się swoją krytyczną opinią po seansie. "Obejrzałam film i byłam po prostu zszokowana" - miała przekazać mediom.

Zobacz też:  "Pętla" - zwiastun nowego filmu Patryka Vegi

Zobacz wideo

Kobieta podkreśla, że jeszcze przed premierą stosunek do Ukraińców w Polsce był zły, tymczasem film stawia ich w jak najgorszym świetle. Zauważa, że przepełniony jest brutalnymi i niemal pornograficznymi scenami, jednak szczególnie nierealistyczny wydał jej się sposób, w jaki ukazano korupcję na Ukrainie:

Byłam chyba jedyną Ukrainką na sali i nie śmiałam się. Oczywiście mamy korupcję i seks biznes, ale wydaje mi się przesadą pokazywanie, że można wszystko przewieźć przez granicę, łącznie z nieprzytomnymi dziewczynami, podobnie jak sugerowanie, że wszyscy celnicy zgadzają się brać łapówki.

Zgodnie z jej relacją po takich scenach połowa widzów obecnych na sali miała się śmiać i potakiwać, że właśnie tak zachowują się Ukraińcy. Strana.ua przewiduje w związku z tym skandal dyplomatyczny pomiędzy Polską i Ukrainą. Jeden z dyplomatów miał anonimowo przekazać portalowi:

Na tle nagromadzonych już problemów z pomnikami Bandery czy ustawą o oświacie, to tylko jedno z uderzeń. Ale takich filmów, które są wyświetlane w kinach w całym kraju, po prostu się nie kręci.

W rozmowie z Gazeta.pl Patryk Vega fabułę "Pętli" streszczał następująco: "Policjant z Centralnego Biura Śledczego pod płaszczykiem działań policyjnych wykosił konkurencję sutenerów na Podkarpaciu i utorował drogę do monopolu dwóm bliźniakom Ukraińcom. Stworzyli burdel z górnej półki, w którym miała być carska rewia. To miało być miejsce, w którym można było - kolokwialnie mówiąc - bzyknąć dziewczynę z górnej półki z pełną gwarancją dyskrecji, że nikt nie nagra nas komórką itd. A w rzeczywistości w pokojach zostały zamontowane kamery po to, żeby zbierać na ludzi kompromitujący materiał i ich szantażować". W filmie główne role grają Antoni Królikowski, Katarzyna Warnke oraz Piotr Zalewski, pojawiają się także m.in. Marcin Zacharzewski, Maciej Zacharzewski, Aleksandra Nowicka, Rafał Cieszyński czy Tomasz Dedek.

>>> Patryk Vega: Jeśli mamy świetny scenariusz, nawet chu**wy reżyser zrobi z tego przyzwoity film [WYWIAD] <<<

Afera podkarpacka. Co mówią oficjalne doniesienia?

O aferze podkarpackiej zrobiło się głośno w 2016 roku, kiedy aresztowano i skazano na półtora roku więzienia braci Aleksieja i Jewgenija R. z Ukrainy. W Polsce mieszkają od lat 90. i oficjalnie mieli zajmować się prowadzeniem biznesu hotelarskiego. Ten okazał się przykrywką dla handlu ludźmi, wiadomo, że  zmuszali kobiety do prostytucji. Media przekazywały, że bliźniacy byli przez lata chronieni przez policjantów z rzeszowskiego CBŚ, którzy w zamian mogli korzystać z usług agencji towarzyskich braci R. za darmo. Klientami seksbiznesu braci R. mieli być różni politycy i wpływowi biznesmeni. Długo nie wszczynano żadnego dochodzenia. 

>>> "Pętla". Patryk Vega zapowiadał, że pokaże nagrania z afery podkarpackiej. Prokuratura: Takich nagrań nie ma<<<

Przełom nastąpił, kiedy w sprawie zaczął zeznawać osadzony w areszcie Dawid "Cygan" Kostecki - oficjalnie bokser, a pokątnie sutener, za co też był skarżony. Bracia R. byli jego konkurentami, a jego zeznania okazały się w sprawie kluczowe. To on opowiedział śledczym o działalności Daniela Ś., policjanta podejrzewanego o współpracę z przestępcami. Z jego zeznań wynikało, że bracia R. w swoich przybytkach mieli zainstalowane kamery i podsłuchy. Bokser zeznawał, że dzięki nim Daniel Ś. "ma praktycznie na wszystko haki i nie chodzi wyłącznie o przestępców, ale również o osoby wywodzące się z kręgów polityki, biznesu, władzy lokalnej. Nie mam wiedzy, o jakie konkretnie osoby może chodzić" - przytaczał zeznania boksera Onet.

Dodajmy, że to właśnie Daniel Ś. pracował nad sprawą Kosteckiego. Ten w 2012 r. został skazany na 2,5 roku więzienia i grzywnę. Bokser cały czas utrzymywał, że jest niewinny. Obciążając policjanta, Kostecki miał chcieć się zemścić za aresztowanie przed walką z Royem Jonesem Juniorem. Sprawa nabrała ponownie rozgłosu, kiedy w sierpniu 2019 roku Dawid Kostecki oficjalnie popełnił samobójstwo w areszcie śledczym na warszawskiej Białołęce. Miał powiesić się na pętli z prześcieradła, przykryty kocem. Z wersją przedstawioną przez służby nie zgadza się rodzina oraz jego adwokaci.

Po śmierci Kosteckiego Prokuratura Krajowa informowała, że Dawid Kostecki nigdy nie wskazywał, by z usług podkarpackich agencji towarzyskich korzystali urzędnicy i politycy.

Poza Kosteckim nie żyje jeszcze dwóch mężczyzn, którzy także zeznawali w sprawie afery. W tragicznych okolicznościach w styczniu 2019 roku zginął Grzegorz W., który opisywał powiązania policjantów z braćmi R. Nie żyje również Maciej G., który też miał mieć sporą wiedzę na temat "układu podkarpackiego". Patryk Vega nie odpowiedział na pytanie, czy przekazał policji taśmy związane z aferą.