Henry Cavill o roli Jamesa Bonda: Wszystko przed nami. Na pewno skorzystałbym z takiej szansy

Szwajcarska sztuczna inteligencja niedawno wytypowała Henry'ego Cavilla na następcę Daniela Craiga w roli agenta 007. Wielbiciele odtwórcy ról Supermana czy wiedźmina Geralta mogą nieśmiało zacierać ręce, bo Cavill w rozmowie z magazynem "GQ" wyznał, że na propozycję wcielenia się w Jamesa Bonda przystałby bez wahania.

Zbliżająca się premiera "No Time to Die", czyli 25. filmu z serii o Jamesie Bondzie, budzi wśród fanów spore emocje - z postacią agenta 007 pożegna się bowiem Daniel Craig (a przynajmniej taka jest oficjalna wersja). Internauci prześcigają się w zakładach, kto przejmie bondowską pałeczkę - szwajcarska firma Largo postanowiła spróbować odpowiedzieć na to pytanie za pomocą sztucznej inteligencji. Ta wskazała jako faworyta Henry'ego Cavilla. Co na to sam aktor? 

Zobacz wideo "No Time to Die". James Bond powraca [ZWIASTUN]

Henry Cavill kiedyś był o włos od zagrania Bonda. "Zobaczymy, co to będzie"

Cavill był brany pod uwagę do wcielenia się w 007 jeszcze przy okazji prac nad "Casino Royale". Lobbował za nim sam reżyser filmu, Martin Campbell, ale wybór ostatecznie padł na Daniela Craiga. Chociaż Bond zniknął Cavillowi z horyzontu na parę ładnych lat, Brytyjczyk nie mógł narzekać na brak ciekawych propozycji - zdążył zagrać m.in. wspomnianych Supermana i Geralta z Rivii, jak również Sherlocka Holmesa. Pokazał się też np. jako agent CIA w "Mission Impossible: Fallout" u boku Toma Cruise'a.

Zapytany w niedawnej rozmowie z "GQ" o to, czy podjąłby się wyzwania i zastąpiłby Daniela Craiga w roli agenta Jej Królewskiej Mości, Henry Cavill odpowiedział:

Gdyby Barbara i Mike [producenci "Bonda" - przyp. red.] byli tym zainteresowani, z radością skorzystałbym z takiej szansy. W tym momencie nic nie jest pewne, wszystko przed nami. Zobaczymy, co to będzie. Ale tak, bardzo chciałbym zagrać Bonda, to byłoby niezwykle ekscytujące.

Długo mówiło się, że już w filmie "No Time to Die" będziemy świadkami "wymiany Bondów". Oprócz Cavilla wśród poważnych kandydatów są m.in. Idris Elba i Richard Madden. Produkcja nie pisnęła na ten temat nawet słówkiem - napięcie nie przestanie rosnąć aż do wyczekiwanej listopadowej premiery. Kinowy debiut ostatniego filmu z Danielem Craigiem zaplanowano na 20 listopada.

"No Time to Die". O czym opowie film?

Na początku zobaczymy, jak James Bond opuszcza czynną służbę i cieszy się emeryturą na Jamajce. Jego spokój zmąci stary przyjaciel, Felix Leiter z CIA, który poprosi Bonda o pomoc. Misja doprowadzi 007 do tajemniczego złoczyńcy, dysponującego nową, niezwykle niebezpieczną technologią - w roli antagonisty wystąpi Rami Malek. - Nikt tak Bondowi za skórę nie zalazł, jak on to zrobi. To kawał prawdziwego drania - powiedziała o czarnym charakterze z "No Time to Die" producentka Barbara Broccoli.

W "No Time to Die" występują również m.in. Ralph Fiennes, Naomie Harris, Léa Seydoux, Ben Whishaw i Jeffrey Wright, a dołączyli do nich Ana de Armas, Dali Benssalah, David Dencik, Billy Magnussen oraz Lashana Lynch. Za reżyserię odpowiada Cary Fukunaga, zaś autorem muzyki jest Hans Zimmer.

Więcej o: