Wielkie czystki w Francuskiej Akademii Filmowej. Wyrzucony Roman Polański i kilkanaście innych osób

Roman Polański i 17 innych osób, w tym jej były przewodniczący, zostało wyrzuconych z Francuskiej Akademii Filmowej. To już kolejny raz, kiedy polski filmowiec został wydalony z tej samej instytucji, której honorowe członkostwo otrzymał w związku z nominacjami i nagrodami dla jego ostatniego filmu.

Francuska Akademia Filmowa zrobiła w swoich szeregach szeroko zakrojone czystki. Poinformowała, że 18 osób zostało wydalonych: to nie tylko Roman Polański, mowa też m.in. o Alainie Terzianie, byłym przewodniczącym FAF, który jest pod obstrzałem krytyki za sposób, w jaki kierował instytucją. Wspomina się też o Thomasie Langmannie, producencie oscarowego "Artysty", który w 2019 roku dostał wyrok za nękanie swojej żony, to także takie osoby jak Costa-Gavras i Regis Wargnier.

Roman Polański wydalony z Francuskiej Akademii Filmowej

Sprawa jest o tyle skomplikowana, że jeszcze we wrześniu Roman Polański i Thomas Langmann zostali przyjęci do gremium decydującego o tym, kto zasiądzie w zarządzie najważniejszych francuskich nagród filmowych, jako "historyczni członkowie". W przypadku polskiego reżysera sprawa wiązała się z 12 nominacjami do Cezarów dla jego najnowszego filmu "Oficer i szpieg", który do kin wszedł pod koniec ubiegłego roku.

Zobacz wideo "Oficer i szpieg" - polski zwiastun nowego filmu Romana Polańskiego

I właśnie te nominacje oraz nagrody dla "Oficera i szpiega" wywołały publiczne oburzenie. W listopadzie, tuż przed francuską premierą filmu, aktorka Valentine Monnier oskarżyła Romana Polańskiego o gwałt. Na łamach "Le Parisien" opisała, że w 1975 roku, gdy miała 18 lat, filmowiec miał ją najpierw pobić, a później zgwałcić. - To była skrajna przemoc - wyznała Monnier. Polański zaprzecza oskarżeniom francuskiej artystki, broni go także żona. Po tym wywiadzie zaczęły się bojkoty i strajki pod francuskimi kinami, które film puszczały.

>>> Emmanuelle Seigner ws. Polańskiego: Cała afera jest oparta na kłamstwach szalonych histeryczek<<<

Po ogłoszeniu listy nominowanych do Cezarów, członków Akademii Sztuki i Techniki Filmowej bardzo krytykowano za chęć nagrodzenia kogoś oskarżonego o przemoc seksualną. Początkowo w obronie nominacji dla filmu Romana Polańskiego stał przewodniczący FAF, Alain Terzian. Twierdził, że Akademia nie powinna wydawać moralnych sądów i oddzielać twórczość od prywatnego życia artysty. W wyniku nasilających się protestów aktywistów, cały zarząd organizacji podał się do dymisji. 

Sam Polański nie pojawił się na gali, bo chciał "uniknąć publicznego linczu". Jego film jednak zdobył Cezary za reżyserię i scenariusz adaptowany (wspólnie z Robertem Harrisem) oraz za kostiumy. Na rozdaniu nagród nie pojawił się też nikt z ekipy ani obsady. Tuż przed rozpoczęciem imprezy na ulicach Paryża pojawiły się jednak aktywistki oburzone jego czynami i tym, w jaki sposób reaguje na nie część środowiska filmowego. Policja użyła przeciw protestującym gazu łzawiącego.

Polański wcześniej odebrał także Cezary za reżyserię "Tess" (1980), "Pianisty" (2010), "Autora Widmo" (2011) oraz "Wenus w Futrze" (2014). Ta liczba statuetek czyni go najczęściej nagradzanym reżyserem w historii Cezarów.

Tymczasem Francuska Akademia Filmowa podkreśla, że obecnie jej kierownictwo jest demokratyczne i zrównoważone, na 164 nowych członków połowa to kobiety. 

Przypomnijmy, Roman Polański został pozbawiony także członkostwa w Amerykańskiej Akademii Filmowej w 2018 r. Przyczyną było postępowanie karne prowadzone przeciwko reżyserowi od roku 1977. Polański został wówczas oskarżony o gwałt na 13-letniej Samanthcie Gailey. 

Polski reżyser próbował się odwołać od tej decyzji w 2019 r., kiedy to złożył pozew w trybie cywilnym, oskarżając Akademię o to, że nie zagwarantowała mu prawa do przedstawienia własnych argumentów oraz ograniczyła jego prawo do apelacji. Sędzia Mary H. Strobel z Sądu Najwyższego w Los Angeles napisała w orzeczeniu, że Polański "miał możliwość przedstawienia wszelkich dowodów, które uznawał za istotne".