Jest plan, żeby pośmiertnie dokończyć film z Anną Przybylską. Jarosław Bieniuk: Byłby to precedens

"Pojedynek mistrzów" z 2004 roku to produkcja, w której brała udział Anna Przybylska. Zdjęcia zostały przerwane z powodów finansowych i filmu nigdy nie dokończono. Ostatnio jednak padł pomysł, by sfinalizować projekt z użyciem cyfrowych technik, które umożliwiłby dokręcenie scen z rolą Anny Przybylskiej. Wdowiec Jarosław Bieniuk jest pomysłem zaintrygowany.

Anna Przybylska była z jedną najbardziej lubianych aktorek swojego pokolenia, zmarła niestety w wieku 35 lat w 2014 roku. Istnieje szansa, że jej wielbiciele zobaczą ją jeszcze na dużym ekranie. Jak donosi tygodnik "Dobry Tydzień", padł pomysł, by dokończyć rozpoczęty w 2004 roku film "Pojedynek mistrzów".

Zobacz wideo Agnieszka Mrozińska: Marzy mi się, żeby zagrać Anię Przybylską. Od 6 roku życia słyszę, że jestem do niej podobna

Anna Przybylska wystąpi pośmiertnie w filmie?

"Pojedynek" miał być jednym z pierwszych polskich filmów sztuk walki, wzorowany na klasycznych produkcjach z udziałem Chucka Norrisa, Jean Claude Van Damme'a czy Stevena Seagala. Za reżyserię odpowiedzialny był Gerwazy Reguła, a sama fabuła została osadzona w Skierniewicach.

 

Historia miała opisywać konflikt pomiędzy lokalnymi gangsterami a przyjaciółmi, którzy chcieli założyć w miasteczku szkołę sztuk walki z prawdziwego zdarzenia. W obsadzie poza Anną Przybylską znaleźli się mistrzowie sztuk walk tacy jak Maciej Grubski, Dariusz Bajkowski, Grzegorz Skrzecz, a także Mariusz Pudzianowski, Ilona Wrońska czy Paweł Burczyk. Nakręcono około 60 procent planowanych zdjęć, jednak prace na planie zostały przerwane, bo z projektu wycofał się główny inwestor.

Po sześciu latach od śmierci Anny Przybylskiej pojawiła się informacja o planach dokończenia filmu. Brakujące ujęcia ze zmarłą aktorką miałyby powstać z wykorzystaniem efektów specjalnych i technik cyfrowych. Tygodnik "Dobry Tydzień" skontaktował się w tej sprawie z wdowcem po Annie Przybylskiej, Jarosławem Bieniukiem. Ten orzekł:

Jeśli ktoś będzie w stanie zrobić to dobrze, to na pewno byłoby to wielkie przeżycie i dla fanów, i dla nas, najbliższych. Nie słyszałem, by w Polsce ktoś robił takie rzeczy, więc byłby to precedens.

Jak wiadomo, podobne rzeczy robili m.in. twórcy "Gwiezdnych wojen", którzy w ten sposób przywrócili na ekran Carrie Fisher i Petera Cushinga. W ich przypadku zatrudniono aktorów fizycznie podobnych. Guy Henry i Ingvild Deila (a potem córka aktorki Billie Lourd) nagrali potrzebne sceny, które następnie zostały cyfrowo obrobione tak, by jak najbardziej przypominali oryginalne postaci.