Anne Hathaway zdobyła Oscara i zalała ją fala hejtu: To było dla mnie dobre

Był taki moment w życiu Anne Hathaway, że z jednej strony dostawała najbardziej prestiżowe nagrody filmowe i cieszyła się uznaniem krytyków, a z drugiej im więcej pisano o jej sukcesach, tym większa niechęć ze strony widzów ją spotykała. Aktorka przyznała w jednym z ostatnich wywiadów, że fala nienawiści, jaka spłynęła na nią po tym, jak dostała Oscara, okazała się bardzo pomocna.

Anne Hathaway dzięki roli Fantine w "Nędznikach" święciła w 2013 roku triumfy i zdobywała takie wyróżnienia jak: Złote Globy, BAFTA, SAG Awards i najbardziej pożądany Oscar. W tym samym czasie wystąpiła też jako Catwoman w wyreżyserowanym przez Christophera Nolana filmie "Mroczny rycerz powstaje", a po "Nędznikach" powróciła do współpracy z tym samym reżyserem i zagrała w jego głośnym "Interstelarze". Wtedy też regularnie ukazywały się artykuły pt. "Dlaczego wszyscy nienawidzą Anne Hathaway?".

Zobacz wideo Anne Hathaway i Dev Patel o miłości, czyli zwiastun serialu "Modern Love"

Hathaway: Kiedy dzieją się złe rzeczy, nie bójcie się ich

Po upływie ośmiu lat aktorka, która musiała zmierzyć się z falą tak dużej niechęci, opowiada o swoich doświadczeniach z dużym dystansem. W jednym z ostatnich wywiadów, który udzieliła gazecie "The Sun", podkreśla, że ówczesna atmosfera nienawiści zmusiła ją do wypracowania pewności siebie, której nie zyskałaby w innych okolicznościach:

Nie chcę wywoływać demonów przeszłości, ale nie mogę zaprzeczyć, że miałam wtedy trochę problemów: internet mnie nienawidził i to był wtedy jeden z przewodnich wątków. I dziś myślę, że to było dla mnie korzystne. Takie rzeczy niesamowicie mogą cię podbudować. Myślę, że mogę to podsumować tak: kiedy dzieją się złe rzeczy, nie bój się ich - płyń z rozwojem wydarzeń

A jeszcze w 2014 roku, w wywiadzie dla "Harper's Bazar" opisywała, że czytanie wszystkich publikacji po Oscarach sprawiało, że czuła się "zawstydzona" i "jakby ktoś uderzył ją z całej siły w brzuch". Podkreślała, że  "do tej pory czuje wstyd". Z kolei w rozmowie z "Jezebel" opisała:

To nie tak, że mam pancerną skórę, ale widzę rzeczy przez pryzmat ich celu. To jak ludzie się o mnie wyrażają, nie ma ze mną nic wspólnego. Ale jeśli ktoś powiedział coś, co sprawiło, że chciałam nad sobą popracować, to tak to będę traktować. Mam więc wrażenie, że dzięki tej sytuacji rozwinęłam się dużo szybciej. Teraz nawet widzę, że powinnam być za to wdzięczna

Dodała też, że dzięki tym wydarzeniom stała się dużo bardziej empatyczną osobą i nie ma potrzeby, by się nad sobą użalać. W ubiegłym roku zagrała w takich filmach jak zrealizowane dla HBO Max "Wiedźmy" i nakręcona w czasie pandemii z zachowaniem rygoru sanitarnego komedia "Locked Down", która w USA miała premierę w styczniu.