Blisko 12 lat po premierze "Avatar" odzyskał tytuł najbardziej kasowego filmu w historii

W 2019 roku "Avatar" Jamesa Camerona został zdetronizowany jako najbardziej kasowy film wszech czasów przez superprodukcję braci Russo "Avengers: Koniec gry". Tymczasem na szczycie znowu doszło do zamiany miejsc - film Camerona odzyskał koronę, a to dzięki jego ponownemu wprowadzeniu do kin w Chinach.

Jak podał serwis Deadline, dzięki piątkowej premierze "Avatara" w chińskich kinach, które przeżywają wielki boom po długiej przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa, do sobotniego popołudnia dzieło Jamesa Camerona odrobiło straty wobec hitu Marvela. Według najnowszych danych "Avatar" do tej pory zarobił w box office zawrotną sumę 2,798 mln dol. (dokładnie: 2,798,579,794 dol.) i tym samym przegonił "Avengers: Koniec gry" o ponad milion dolarów - superbohaterski przebój braci Russo ma na koncie dokładnie 2,797,501,328 dol. 

Zobacz wideo "WandaVision" - zwiastun najbardziej niesamowitego serialu ze świata Marvela

James Cameron znowu ma powody do radości. "Avatar" górą dzięki premierze w Chinach

W maju 2019 roku informowaliśmy, że "Avengers: Endgame" (w Polsce pokazywany jako "Avengers: Koniec gry") zarobił 2,615 mld dolarów i ma zaledwie 173 mln dolarów mniej zysku niż "Avatar" Jamesa Camerona - niemal jasne było już wtedy, że zostanie najlepiej zarabiającym filmem w historii. Żeby dopiąć swego, twórcy zaledwie kilka miesięcy po kwietniowej premierze wypuścili do kin w niektórych krajach nową wersję filmu, wzbogaconą o dodatkowe sceny.

Widzowie (nie w Polsce) mogli więc jeszcze raz wydać pieniądze na bilet, żeby zobaczyć usuniętą sceną z Hulkiem, fragment filmu "Spider-Man: Daleko od domu" oraz hołd dla zmarłego w zeszłym roku twórcy komiksowych bohaterów, Stana Lee. To pozwoliło zarobić brakujące miliony i dzięki temu (oraz oczywiście nadal dostępnej w wielu salach kinowych pierwszej wersji) twórcy podczas Comic Con w San Diego mogli ogłosić: pokonaliśmy "Avatara".

Dwa lata później James Cameron, pracujący w pocie czoła nad kolejnymi częściami "Avatara", znowu ma powody do dużej radości. W czwartkowej rozmowie z serwisem China.org reżyser stwierdził, że jego film przetrwał próbę czasu i jest tak samo aktualny jak 12 lat temu. - Mamy zmiany klimatyczne, wylesianie, nasze relacje z naturą są bardziej zagrożone niż kiedykolwiek wcześniej, i "Avatar" opowiada właśnie o tych rzeczach, ale to także ponadczasowy film. Niektórzy krytykują tę opowieść za to, że jest za prosta. To nie było proste - było uniwersalne. To było coś, co każdy mógł zrozumieć i poczuć - podkreśla Cameron.

Kadr z filmu "Avatar 2". James Cameron zdradza jak idą prace. "Skończyliśmy kręcenie"

Deadline i Variety przypominają, że od momentu premiery "Avatar" doczekał się kilku ponownych wydań i premier w różnych regionach świata, podczas gdy "Avengers: Koniec gry" całą sumę w box office zarobił zasadniczo w 2019 roku. W tej chwili po "Końcu gry" na trzecim miejscu listy najbardziej kasowych filmów wszech czasów plasuje się "Titanic" (2,471 mln dol.), za nim "Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy" (2,068 mln dol.), zaś na miejscu piątym - "Avengers: Wojna bez granic" (2,048 mln dol.).

Więcej o: