Coś się nam od życia należy. Wakacyjne lekkie premiery dla zmęczonej upałem głowy

Choć tego lata nie zobaczymy jeszcze wyczekiwanej "Diuny" ani 25. filmu o Jamesie Bondzie, to w najbliższych tygodniach nie zabraknie ciekawych propozycji z niemal każdego gatunku. To przede wszystkim powrót do komercyjnego kina rozrywkowego, które obiecuje dużą dawkę sympatycznie absurdalnej i mało intelektualnie obciążającej zabawy. A nie ukrywajmy - beztroska rozrywka, to jest dokładnie to, czego teraz wszyscy potrzebujemy najbardziej.

 Rok 2020 nie był łaskawy ani dla filmowców, ani dla widzów. Przez koronawirusa wstrzymano prace na niejednym planie filmowym czy serialowym, a do tego zamknięto kina na niemal całym świecie. W związku z tym trzeba było przełożyć premiery rozlicznych produkcji, które już były gotowe. Teraz powoli spływa na nas fala leżakujących pozycji. Co wybrać w nadchodzące upalne dni? Podpowiadamy.

Na co wybrać się do kina w wakacje? 

Jest ponadczasowa i uniwersalna prawda w słowach inżyniera Mamonia, która sprawdza się nie tylko przy muzyce: "Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. To przez reminiscencje. Jakże może mi się podobać piosenka, którą słyszę pierwszy raz?". Od 25 czerwca widzowie będą mogli zobaczyć w kinach już dziewiątą część serii "Szybcy i wściekli". Formuła, jak widać, sprawdziła się świetnie, a teraz poza umięśnionym Vinem Dieslem rozbijającym się w luksusowych i prędkich samochodach, pojawiają się tak interesujące aktorki jak Helen Mirren i Charlize Theron. Obie panie już nie raz pokazały, że świetnie sprawdzają się w filmach szpiegowskich pełnych intryg, strzelanin i bijatyk. Film gotowy był jeszcze w ubiegłym roku, ale wytwórnia zażarcie broniła go przed premierą na serwisach VOD. Wyniki amerykańskiego box-office’u pokazują, że warto było czekać, bo film teraz zarabia miliony.

Charlize Theron i Vin Diesel w 'Szybkich i wściekłych 8'Charlize Theron i Vin Diesel w 'Szybkich i wściekłych 8' materiały prasowe

Ryan Reynolds i jego różne wcielenia 

Nie będę ukrywać, że cieszy mnie bliska premiera filmu w założeniu bardzo niepoważnego, pełnego wybuchów i słownych przepychanek pomiędzy wspaniałym trio: Salmą Hayek, Samuelem L. Jacksonem i Ryanem Reynoldsem. Co więcej, dołączą do nich Antonio Banderas i Morgan Freeman. O co chodzi? Już na dniach w naszych kinach pojawi się film "Bodyguard. Żona zawodowca", który od tygodnia podbija serca amerykańskiej publiczności. To sequel przeboju z 2017 roku, w którym Reynolds grał zdegradowanego i sfrustrowanego agenta ochrony Michaela Bryce’a, Jackson płatnego mordercę Dariusa Kincaida, a Hayek jego wybuchową żonę Sonyę.

Zobacz wideo Salma Hayek przekonała twórców filmu "Bodyguard i żona zawodowca", że jej bohaterka powinna przechodzić menopauzę [ZWIASTUN]

W nowej produkcji Bryce zmuszony będzie porzucić myśl o spokojnej emeryturze i terapii, kiedy się okaże, że razem z panią Kincaid musi wyruszyć na ratunek jej mężowi więzionemu przez mafię. Przy okazji będą musieli też poradzić sobie z szaleńcem, który chce zniszczyć świat - tutaj jako złoczyńca będzie spełniać się Antonio Banderas. Po drodze niewątpliwie zobaczymy mnóstwo scen pościgów, będzie dużo strzelania, przeklinania i żartów nieodpowiednich dla dzieci. Jako fanka części pierwszej, nie mogę się wręcz doczekać.

Niemniej absurdalnie zapowiada się produkcja "Free Guy" - kolejny film z udziałem Ryana Reynoldsa, który w ostatnich latach dzięki roli Deadpoola wyrósł na niekwestionowanego króla czarnych komedii akcji i wisielczego poczucia humoru. 

 

"Free Guy" to opowieść o pozornie zwyczajnym pracowniku banku, który wiedzie poukładane życie. Pewnego dnia dostrzega na ulicy tajemniczą nieznajomą i powoli się w niej zakochuje. To uczucie doprowadza go do przełomowego odkrycia - okazuje się, że nasz Guy tak naprawdę jest jedną z postaci w niezwykle brutalnej grze akcji. Zszokowany tym odkryciem postanawia wybić się na niepodległość i przejąć kontrolę nad swoim życiem. Ale żeby to zrobić, będzie musiał najpierw ocalić swój świat przed zniszczeniem. W pakiecie dostaniemy więc dużo efektów specjalnych, postmodernistycznych żartów sytuacyjnych i zapewne szczęśliwe zakończenie - czego chcieć więcej?

Kino akcji i kobiety

Od 9 lipca można będzie zobaczyć też nareszcie wyczekiwaną przez miliony wielbicieli historii z marvelowskiej serii "Czarną wdowę". Poznamy przeszłość jednej z bardziej charakterystycznych bohaterek popularnej franczyzy - aż dziw, że trzeba było aż tyle czekać na film poświęcony jej historii. W obsadzie zobaczymy więc zabójczą Scarlett Johansson w roli tytułowej, która od lat podkreśla, jak męczące było dla niej to, że jej bohaterkę postrzegano głównie przez pryzmat fizycznej atrakcyjności i choćby w trakcie kampanii prasowych pytano ją głównie o makijaż i fryzurę. To nareszcie ma się zmienić i w nowej produkcji przekonamy się, jak Natasha Romanoff stała się Czarną wdową. Poznamy także jej rodzinę, w której członków wcielili się: nominowana do Oscara Florence Pugh, uwielbiany za rolę Jima Hoppera w "Stranger Things" David Harobour oraz zdobywczyni Oscara Rachel Weisz. Jak się okazuje, zdolność do walki jest ich cechą wspólną. Co prawda niepokojem napawa mnie udawany rosyjski akcent, który słychać u nich niemal wszystkich na zwiastunach, ale kto wie - może to naprawdę będzie śmieszne. 

 'Czarna wdowa' - jedna z tych dużych premier filmowych, które zostały odwołane z powodu koronawirusa 'Czarna wdowa' - jedna z tych dużych premier filmowych, które zostały odwołane z powodu koronawirusa Disney

W tej sekcji tematycznej to ciągle nie jest wszystko. 30 lipca na naszych ekranach pojawi się wyreżyserowany przez Jamesa Gunna "Legion samobójców" o superzłoczyńcach takich jak choćby Harley Quinn. Tu faktycznie obsada jest szczególnie interesująca, bo pojawiają się w niej Margot Robbie, Idris Elba czy John Cena. Warto sprawdzić, jak poszło reżyserowi z nową odsłoną tej opowieści - wytwórnia Warner Bros wzięła sobie do serca krytyczne głosy i zostawiła reżyserowi pełną wolność artystyczną. Dzięki temu będziemy mieli szansę zobaczyć największą w karierze tego twórcy sekwencję akcji, której gwiazdą jest właśnie Robbie. Ponoć to ulubione cztery minuty samego Gunna.

Walecznych kobiet na pewno nie zabraknie też w filmie "Gunpowder Milkshake". Tutaj główna bohaterka Sam jest wyszkoloną od dziecka specjalistką od zadań specjalnych. Wychowała się na łonie bezwzględnej grupy przestępczej po tym, jak jej matka - także płatna zabójczyni - została zmuszona do porzucenia dziecka. Po latach udaje im się spotkać ponownie, ale sytuacja jest o tyle nieciekawa, że życiu Sam grozi srogie niebezpieczeństwo, albowiem sprzeciwiła się wykonaniu polecenia szefa. Fabuła jak fabuła - tutaj moją uwagę przykuły znowu nazwiska na liście płac. Po pierwsze, na dużym ekranie pojawi się moja ulubiona toksyczna serialowa matka Cersei Lannister, czyli Lena Headey we własnej osobie.  Po drugie - jej córkę w opałach gra Karen Gillan - znana szeroko np. z roli Nebuli w marvelowskich "Strażnikach Galaktyki", nowego "Jumanji" czy też Amy Pond, ulubionej pomocnicy kultowego Doktora Who.  

 

Zakochana para: Colin Firth i Stanley Tucci

Pozycją z innego bieguna, która wydaje się szczególnie ujmująca, jest film "Supernova" z Colinem Firthem i Stanleyem Tuccim w rolach głównych. Ci dwaj wspaniali aktorzy, którzy wcześniej grali razem w pełnych humoru szpiegowskich filmach z serii "King's Man", tym razem wcielają się w parę z 20-letnim stażem. Sam i Tusker darzą się intensywnym i bezgranicznym uczuciem, jednak ich związek zostaje wystawiony na ciężką próbę, kiedy dowiadują się, że jeden z nich jest poważnie chory. Istnieje ryzyko, że ta nieoczekiwana choroba ich rozdzieli, wyruszają więc razem w podróż, która wstrząsa ich życiem w posadach.

Colin Firth i Stanley Tucci w filmie 'Supernova'Colin Firth i Stanley Tucci w filmie 'Supernova' Fot. M2 Films

Już same plakaty wyglądają wzruszająco i jestem przekonana, że kto jak kto, ale Colin i Stanley potrafią pokazać na ekranie wiarygodną relację romantyczną i elegancko przeprowadzą widzów przez psychologiczne niuanse związkowych problemów pary, która spędziła ze sobą połowę życia.  

Filmy z epoki w różnych wydaniach 

Jako wielbicielka dokonań Roberta Więckiewicza i Bartłomieja Topy oraz osoba ciekawa nowego wcielenia Karoliny Gruszki, zwróciłam także uwagę na polski kryminał kostiumowy "Miasto", w którym ta trójka gra wiodące role. Historia w klimacie wydaje się niezwykle chandlerowska, a patrząc na obsadę, trudno spodziewać się czegoś innego niż ciekawego seansu. Reżyserem i scenarzystą produkcji jest Marcin Sauter - znany z filmów takich jak  "Kino objazdowe", "Za płotem" czy "Żalanasz". 

Plan zdjęciowy filmu 'Miasto'Plan zdjęciowy filmu 'Miasto' Fot. Dariusz Gackowski

Skoro już jesteśmy przy filmach kostiumowych, warto wspomnieć o filmie, który szczególnie nęcący będzie dla fanów "Downtown Abbey" i grającego tam Matthew aktora Dana Stevensa. 9 lipca na polskie ekrany wejdzie komedia "Jak wywołałem byłą żonę", w której zobaczymy poza nim w roli głównej całą plejadę osób o charakternych twarzach. To opowieść o zamożnym (i kochającym się) małżeństwie - Ruth (Isla Fisher) i Charlesie. Dla zabawy biorą udział w seansie spirytystycznym, w którego trakcie medium Madame Arcati (tutaj wspaniała Judi Dench) wywołuje ducha byłej żony Charlesa, którą gra Leslie Mann. Sęk w tym, że Elvira wcale nie chce wrócić do zaświatów - od tej pory małżeństwo żyje w dziwnym trójkącie małżeńskim. Pomijając już tłumaczenie tytułu z angielskiego na polski, film wydaje się obiecywać miłe popołudnie w kinie. 

'Jak wywołałem byłą żonę' - kadr'Jak wywołałem byłą żonę' - kadr M2Films - Materiały promocyjne

Sympatycznie zapowiada się także komedia kryminalna "Cwaniaki z Hollywood" - obsada jest naprawdę imponująca. Robert De Niro, Tommy Lee Jones i Morgan Freeman w towarzystwie Zacha Braffa pokażą, jak pewien producent filmowy razem z kolegami upozoruje wypadek aktora, by szybko zdobyć pieniądze. Są mu potrzebne na spłatę długu zaciągniętego u mafii. Ten film w kinach od 16 lipca.

Więcej o: