Quentin Tarantino potwierdza - kolejny film i potem reżyserska emerytura. Podał powód

Quentin Tarantino od lat mówi o tym, że zamierza skończyć z reżyserowaniem filmów po nakręceniu dziesięciu. Wiele osób do tej pory uważa, że twórca droczy się z widzami, ale ten - mimo że nakręcił już dziewięć tytułów - trzyma się swojej wersji.

Tarantino ostatnio wspominał o reżyserskiej emeryturze ponad rok temu, ale teraz wrócił do tematu przy okazji promocji książki "Pewnego razu... w Hollywood", związanej z jego najnowszym filmem. Zdobywca dwóch Oscarów (za scenariusze do "Django" i "Pulp Fiction") podtrzymał swoją decyzję w jednym z ostatnich wywiadów. Quentin Tarantino powiedział, że nie chce podzielić losów wielu innych filmowców:

Większość reżyserów kręci fatalne ostatnie filmy. Zazwyczaj ich najgorsze filmy to ich ostatnie filmy. Tak jest w przypadku większości reżyserów "złotej ery", którzy nakręcili swoje ostatnie filmy pod koniec lat 60. i 70., a także tych reprezentujących "nowe Hollywood", którzy kręcili je w latach 80. i 90.

Bodyguard i żona zawodowcaCoś się nam od życia należy. Wakacyjne lekkie premiery dla zmęczonej upałem głowy

Tarantino chce, by dziesiąty film był ostatnim. Żartuje, że może jednak powinien skończyć wcześniej

Zobacz wideo Najwięksi aktorzy Złotej Ery Hollywood

Tarantino wskazał jako konkretny przykład reżysera "Bonnie i Clyde'a" Arthura Penna. - Nie jestem wielkim fanem tego reżysera, ale fakt, że ostatnim filmem Arthura Penna jest "Penn & Teller Get Killed" jest metaforą jak kiepska było większość ostatnich filmów reżyserów z "nowego Hollywood". Tak więc zakończenie kariery przyzwoitym filmem to rzadkość - mówił Tarantino, żartując, że może powinien już teraz rzucić reżyserię, po tym, jak "Pewnego razu w Hollywood" doczekał się entuzjastycznych recenzji i zdobył Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego.

The Ice RoadLiam Neeson jako James Bond? Dzwonili, ale aktor miał ważny powód, by im odmówić

Na razie nie wiemy, o czym będzie opowiadał kolejny - i ostatni - film Tarantino. Jakiś czas temu filmowiec zostawił sobie zresztą furtkę, podkreślając, że jego dziesiątkę mają tworzyć tylko oryginalne produkcje z jego scenariuszami, więc gdyby np. wyreżyserował "Star Treka", to produkcja nie łapałaby się do tego zestawienia. Z drugiej stony, zastanawiał się:

Gdybym miał robić w tym wszystkim jakąś lukę, to pewnie mógłbym uznać, że 'Star Trek' się nie liczy, bo chciałbym skończyć na stuprocentowo autorskiej produkcji. No ale nie chodzi tutaj o to, żebym miał szukać luk. Jeśli będę robił 'Star Treka', musiałbym się temu naprawdę poświęcić. To byłby mój ostatni film, więc musiałby być idealny. Nie wiem, czy go zrobię, ale tak się może zdarzyć.

Jak będzie, zobaczymy.

Więcej o: