Byliśmy na planie "W lesie dziś nie zaśnie nikt 2". Jest chemia między głównymi bohaterami, jest też większy rozmach

"'W lesie dziś nie zaśnie nikt 2' to przewrotna, ironiczna, groteskowa i krwawa historia o poszukiwaniu miłości i odkrywaniu samego siebie w świecie, w którym zdecydowanie więcej nas dzieli niż łączy" - zapowiadają twórcy. Sam opis brzmi trochę groteskowo, ale pierwszą częścią filmowcy udowodnili, że wiedzą, co i jak chcą pokazać. Gdy byłam na planie kontynuacji, odniosłam wrażenie, że teraz mają większy rozmach.

"W lesie dziś nie zaśnie nikt" miał wejść do kin w marcu zeszłego roku. Była nawet uroczysta premiera z udziałem aktorów, ale z powodu pandemii produkcja nie weszła do regularnej dystrybucji kinowej. Kilkanaście dni później okazało się, że film Bartosza M. Kowalskiego nie będzie czekał na półce na otwarcie sal po lockdownie, a od razu wejdzie na Netfliksa. Była to wtedy bardzo odważna decyzja, bo - o ile dobrze pamiętam - wcześniej nikt w Polsce się na to nie zdecydował. Okazało się, że się opłaciło.

Film z Julią Wieniawą w roli Zosi, która razem z innymi nastolatkami trafia na obóz offline, gdzie muszą na początku oddać wszystkie urządzenia elektroniczne i razem z opiekunami wyruszają do lasu - to nie była produkcja z wysoko postawioną poprzeczką. Co prawda Bartosz M. Kowalski zwrócił uwagę środowiska filmowego "Placem zabaw", ale to nie było kino mainstreamowe. Z kolei informacja o tym, że pierwszoplanową rolę w "pierwszym polskim slasherze" zagra Julia Wieniawa, sprawiła, że o produkcji pisała w dużej mierze plotkarska część mediów. Tymczasem, aktorka udowodniła, że odnajduje się w filmie pełnometrażowym naprawdę nieźle. 

Więcej o kinie - i nie tylko - poczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Okazało się, że to naprawdę kawał przyzwoitego gatunkowego kina, które zrobił ktoś, kto kocha slashery - i to widać. "Pełno w tej produkcji schematów: jest tu grupka młodych atrakcyjnych ludzi, którzy trafiają do lasu i po kolei giną. Reżyser i współscenarzysta w jednej osobie bawi się jednak tymi motywami i od razu można wyczuć, że wie, po co po nie sięga, dodając do tego humor. Rewelacyjny jest choćby monolog jednego z bohaterów, który próbując przekonać resztę, by wracać z głuszy do obozu, wylicza, jakie są podstawowe błędy popełniane przez bohaterów horrorów. 'Po pierwsze, jeśli uprawiasz seks, zginiesz. Po drugie, jeśli jesteś nieatrakcyjny, zginiesz' itp." - pisałam po obejrzeniu części pierwszej. Dlatego, gdy usłyszałam, że mogę jako jedna z nielicznych osób zwiedzić online plan drugiej części, chętnie skorzystałam z tej możliwości.

"Diuna" wciąga jak czerw pod piasek. Dajcie się ponieść, a nie pożałujecie

"W lesie dziś nie zaśnie nikt 2". Mateusz Więcławek i Zofia Wichłacz będą walczyć o życie

Niestety, nie udało się spotkać na planie Julii Wieniawy, ale wiemy już, że jej Zosia pojawi się także w kontynuacji. Reżyser zabiera widzów do momentu, w którym skończył się pierwszy film - dziewczyna zgłasza się na policję, twierdząc, że tylko ona przeżyła atak krwiożerczego i przerażającego zdeformowanego mężczyzny. Tym razem głównym bohaterem filmu jest jednak Adaś, młody, samotny, nieszczęśliwy policjant z małej wsi na Podlasiu. W tej roli występuje Mateusz Więcławek, którego można kojarzyć choćby z "Cichej nocy" czy "Wszyscy moi przyjaciele nie żyją". Ten ostatni to także film z Wieniawą i krwawa czarna komedia, więc wiemy już, że aktor potrafi odnaleźć się w takiej stylistyce.

Zobacz wideo "W lesie dziś nie zaśnie nikt 2" - Julia Wieniawa powraca w sequelu polskiego slashera. Zwiastun

Podczas rozmowy z Więcławkiem i Zofią Wichłacz, która gra piękną i niezwykle pewną siebie Wanessę, także policjantkę, aktorzy niestety nie mogli jeszcze zdradzić zbyt wiele na temat fabuły. Wiemy, że będzie krwawo i że po kolei będą ginąć ludzie. W jakiej kolejności, w jaki sposób? Po to właśnie sięgamy po slasher, by się tego dowiedzieć.

Na planie było widać doskonałą chemię między tą dwójką aktorów, która zresztą wielokrotnie podkreślała, że bardzo cieszą się, że mogą razem zagrać. Miejmy nadzieję, że to porozumienie i iskrę będzie między nimi widać także na ekranie. To wbrew pozorom niezwykle ważne - w slasherach istotne jest, byśmy chcieli kibicować postaciom, by obchodziło nas to, czy zdołają uniknąć rzeźni.

Byliśmy w lesie, teraz trafimy m.in. do sali balowej

Co do samego planu - w zwiastunie pokazanym przez Netflix nie było tego widać, ale mogę podejrzewać, że twórcy przy drugiej części mogli liczyć na dużo większy budżet. O ile pierwsza część rozgrywała się głównie w lesie, teraz producent Jan Kwieciński oprowadził nas po wnętrzach Opactwa Cystersów w Lubiążu, gdzie powstała część zdjęć. Dotarliśmy do sali balowej, w której realizowana była akurat scena zbiorowa - bal maskowy. Widać większe pieniądze i większy rozmach. 

W lesie dziś nie zaśnie nikt 2 - w Opactwie Cystersów w LubiążuW lesie dziś nie zaśnie nikt 2 - w Opactwie Cystersów w Lubiążu Netflix

W pierwszej części w niektórych makabrycznych scenach charakteryzatorzy i specjaliści od rekwizytów wykonali kawał dobrej roboty, ale w kilku zabrakło realizmu. Mam nadzieję, że i tu zwiększono fundusze i będzie to widać w kontynuacji, no i że mimo tego, że spora część akcji dzieje się po zmroku, jednak będziemy w stanie dostrzec szczegóły - zwiastun bowiem wygląda i dość mrocznie (to dobrze), i dość ciemno (to nie najlepiej).

Marta Korycka z książką 'Pamiętam' i jej autor Piotr StankiewiczTa książka nie ma klasycznie rozumianej fabuły, narracji, ani bohatera

"W lesie dziś nie zaśnie nikt" to solidna rozrywka i udana zabawa konwencją. Jeśli twórcy w drugiej części odważą się pójść jeszcze o krok dalej, odważniej zarówno czerpać z tradycji slashera, ale i przełamać stereotypy, jak momentami próbowali to robić w poprzedniej produkcji, to "W lesie dziś nie zaśnie nikt 2" ma co najmniej szansę na powtórzenie sukcesu poprzednika.  A ten długo był na pierwszym miejscu TOP10 polskiego Netfliksa i cieszył się sporą popularnością również w innych krajach.

"W lesie dziś nie zaśnie nikt 2" będzie można oglądać w Netfliksie od 27 października. 

Więcej o: