Przez lata była dla fanów niczym święta. Jedna decyzja zmieniła wszystko

Jedno z najgorętszych nazwisk Hollywood. Status gwiazdy, niebywały talent oraz specyficzna uroda to jej znaki rozpoznawcze. Ingrid Bergman była aniołem w ludzkiej skórze, ale wystarczyło jedno potknięcie, aby przekreślić ten tytuł. Kiedy jej sekrety wyszły na jaw, szybko spadła z piedestału.

Ingrid Bergman swoją pasję odkryła już w wieku nastoletnim. Zaczęła od bycia statystką. Zadowolona 15-latka, z 10 koronami w dłoni, wracała ze sztokholmskiego planu filmowego, gdzie wcieliła się w rolę umierającej dziewczynki. Już wtedy czuła, że osiągnie sukces jako aktorka. Miłość do aktorstwa przekazał jej ojciec, znany ze swej wrażliwości i zamiłowania do sztuki. Głęboko wierzył w swoją córkę i starał się motywować ją na każdym kroku. 

Zobacz wideo Rozmowa z Aleksandrą Adamską, aktorką serialu "Skazana"

Początki kariery Ingrid Bergman. Nie zdążyła pokazać matce swojego talentu

Ta ceniona szwedzka aktorka przyszła na świat w 1915 roku. Wychowywał ją ojciec, gdyż matka odeszła w momencie, gdy dziewczynka miała zaledwie 2 lata. Justus Bergman stał się jej największym wsparciem. Uwielbiał fotografować małą Ingrid. Pełna miłości relacja ojca i córki została przerwana w 1927 roku, kiedy to mężczyzna zmarł. Przyszła aktorka trafiła do krewnych.

Już na etapie szkolnym przejawiała zainteresowanie aktorstwem. Brała udział w licznych przedstawieniach i produkcjach filmowych. Wybór ścieżki zawodowej był jasny - dzięki swej pewności siebie, talentowi i naturalności dostała się do Królewskiej Szkoły Teatralnej w Sztokholmie. Szybko zachwyciła wykładowców, w związku z czym nie musiała czekać na rozpoczęcie trzeciego roku studiów jak inni studenci, aby zabłysnąć na scenie. Wystąpiła w teatrze dużo wcześniej. Jej debiutem filmowym był z kolei "Munkbrogreven", gdzie zagrała sprytną pokojówkę, sprzedającą po kryjomu trunki w hotelu. Ta produkcja nie przyniosła jej jednak dużego rozgłosu, którego tak bardzo pragnęła. Świat usłyszał o nowej postaci na scenie dokładnie rok później, po premierze "Intermezzo". Tym razem Ingrid stała się pianistką, która darzyła uczuciem zajętego, starszego skrzypka. Po tej roli otrzymała więcej propozycji filmowych i jej kariera nabrała rozpędu. O Ingrid zaczęło być głośno w Hollywood. Taki przełom w życiu młodej aktorki zapoczątkował szereg zmian. Wschodząca gwiazda postanowiła zakończyć kształcenie w szkole aktorskiej. Na pierwszym planie była teraz nie edukacja, a sława. Ingrid wzbudzała coraz większe zainteresowanie mediów. Skupiała się przy tym oczywiście na grze aktorskiej w nowych filmach. Nowością w jej życiu była także miłość - aktorka poznała dentystę Petera Lindströma, za którego wyszła za mąż w 1937 roku. Mieli razem córkę o imieniu Pia. Jej narodziny nie przerwały jednak kariery mamy na długo, nad kwestiami zawodowymi czuwał bowiem mąż Ingrid. Razem podejmowali stosowne kroki dotyczące przyszłych produkcji filmowych. 

Zmiana wizerunku dla pracy w Hollywood? Producent namawiał aktorkę do porzucenia nazwiska i metamorfozy brwi

Która gwiazda nie marzy o dotarciu do Hollywood? Ingrid miała co do tego obiekcje. Nie znała dobrze języka angielskiego i poza tym miała inny niż popularny wtedy typ urody. Do nowego wymiaru wkroczyła jednak za namową producenta Davida O. Selznicka. Finalnie w wieku 24 lat przeprowadziła się do USA razem ze swoją rodziną. Sugerowano jej całkowitą zmianę wizerunku. Do poprawy były zęby, brwi, a także... nazwisko. Jak pozostać sobą w tak wymagającym świecie? Ingrid rozpoczęła swoją karierę między innymi dzięki naturalności, taka też chciała pozostać. Odrzuciła wszelkie propozycje korekt i z dumą podkreślała, że zostanie taką, jaką była przed przyjazdem do Stanów. Kariera aktorki nabierała tempa. Ingrid spełniła swoje kolejne marzenie, występując na Broadwayu. W 1942 roku miała miejsce premiera filmu "Casablanca", gdzie aktorka zagrała wraz z Humphreyem Bogartem. Hollywood pokochało jej grę aktorską, i specyficzny typ urody. Niedługo potem aktorka stała się ikoną. Produkcje takie jak "Urzeczona" czy "Gasnący płomień" jeszcze bardziej podniosły jej popularność. Zagranie głównej roli w "Joanna d'Arc" sprawiło, że widzowie zaczęli postrzegać Ingrid za świętą. Aktorka jednak stanowczo temu zaprzeczała. W wywiadach starała się podkreślić swą zwyczajność. 

 

Sława rozkwita, a małżeństwo się sypie. Jedna decyzja zmieniła wszystko

"Szwedzki dar dla Hollywood" to zdaniem krytyków tytuł bardzo wdzięczny i w pełni zasłużony. Można stwierdzić, że Ingrid spełniła swoje najskrytsze marzenia aktorskie. Niestety nie na każdej płaszczyźnie odnosiła sukcesy. Jej małżeństwo wisiało na włosku. Z powodu kwestii zawodowych nie spędzała tak dużo czasu z mężem, jak kiedyś. Być może z tego powodu otworzyła się na innych mężczyzn.

W 1949 roku, serce Ingrid skradł film "Rzym, miasto otwarte", wyreżyserowany przez Roberta Rosselliniego. Aktorka napisała list do reżysera, w którym poinformowała go o chęci nawiązania współpracy. Włoski artysta pochodził z zamożnej rodziny. Kino ciekawił się od dzieciństwa, gdyż jego ojciec projektował tego typu budynki. Częste oglądanie filmów spowodowało powstanie wybitnego reżysera, którego ceniono za styl i jakość. List od Ingrid otrzymał w dniu swoich urodzin. Podjęcie wspólnego projektu ze znaną aktorką było dla niego zaszczytem. Po raz pierwszy artyści spotkali się w Paryżu. Dyskutowali o kulisach filmu "Stromboli, ziemia Boga". Kolejne spotkanie było w USA, gdzie Roberto Rossellini dopinał kwestie finansowe. Dość szybko między Ingrid a reżyserem nawiązał się romans. Wówczas aktorka nie wiedziała, że ten krok przekreśli jej dotychczasowe starania w świecie show-biznesu. Kobieta dokonała wyboru. Postawiła na żonatego reżysera. Wyjechała do Włoch z kochankiem, a mężowi i córce pozostawiła list.

Elizabeth Taylor i Richard Burton / Elizabeth Taylor w roli KleopatryMiała 8 mężów i uwielbienie tłumów. Kochała tego, z którym nie mogła być

Prosiła w nim o wybaczenie i jednocześnie poinformowała o chęci zostania z Robertem w Europie. Takiego ciosu nikt się nie spodziewał. Wiadomość o porzuceniu rodziny i romansie wkrótce znalazła się na pierwszych stronach gazet. Od tej pory Ingrid nazywano "grzesznicą". Sytuacji nie poprawił fakt, że aktorka nosiła dziecko reżysera. W USA zaczęło się dla Ingrid prawdziwe piekło. Widzowie życzyli śmierci jej dziecku, zaś senator Edward C. Johnson nalegał, aby pozbawić gwiazdę amerykańskiego obywatelstwa. Uważał, że taka aktorka przynosi wstyd dla narodu. Kochankom udało się zakończyć poprzednie związki, lecz nawet po zamknięciu wszelkich formalności, nie dostawali chwili spokoju od mediów. Po zawarciu małżeństwa w Meksyku, wciąż mieli do czynienia z aktami nienawiści. Fani nadal byli w szoku. Jak kobieta porównywana przedtem do anioła, może nagle zostawić rodzinę dla kochanka? Kontrowersyjna dla nich para doczekała się trójki dzieci. Ich zażyłość jednak opadła, kiedy to produkcje filmowe Roberta przestały być lukratywne. Problemów finansowych było coraz więcej, a mimo to Ingrid wciąż miała nadzieję na rozkwit kariery.

Finalnie w 1955 r. Ingrid przestała współpracować z reżyserem. To jednak nie koniec przykrych zmian w jej życiu. Okazało się, że podczas pracy nad filmem w Indiach, Roberto miał romans ze scenarzystką. Kobieta była z nim w ciąży. Zdrada reżysera była ogromnym ciosem dla Ingrid. Rozwiodła się z mężem w 1957 roku. Po pewnym czasie zaczęła układać sobie życie z innym mężczyzną. Trzeci ślub wzięła z Larsem Schmidtem. Były mąż jednak dawał się we znaki i za wszelką ceną chciał, aby dzieci zostały przy ojcu. Finalnie Ingrid doszła z nim do porozumienia. Niedługo potem, ponownie zaczęła osiągać sukcesy aktorskie. Zdobyła Oscara za rolę w filmie "Anastasia". Pogodziła się także z Roberto, o czym świadczyło zorganizowane przez kobietę przyjęcie na cześć jego 70. urodzin. Nie można zaprzeczyć, że życie tej dwójki obfitowało w wiele zwrotów akcji, którym kres położyła śmierć - Ingrid odeszła w 1982 r. z powodu raka piersi, zaś Roberto pięć lat wcześniej z racji ataku serca. Do dziś ich romans jest wspominamy jako jeden z najgłośniejszych skandali "Złotej Ery Hollywood"

Zobacz też: Louis de Funes bawił na ekranie, ale skrywał mroczną historię. Król komedii nie miał łatwego życia

Więcej o: