Alec Baldwin "robi sobie niewyobrażalną krzywdę". Prawnicy oceniają sytuację po strzelaninie na planie "Rust"

Minęły dwa tygodnie od tragicznej śmierci Halyny Hutchins, która zginęła od przypadkowego wystrzału z pistoletu, który trzymał na planie filmu "Rust" Alec Baldwin. Jak ocenia Eric Schiffer, ekspert od komunikacji i PR, aktor w tym czasie "złamał podstawową zasadę radzenia sobie z kryzysem: nie szkodzić więcej".

Alec Baldwin nie tylko grał główną rolę w westernie "Rust", jest także jednym z producentów filmu. Zaraz po wypadku opublikował oświadczenie, w którym przekazał, iż "nie ma słów, które dobrze by wyraziły jego szok i smutek". Od tego czasu jego wypowiedzi są rzadkie, jednak bardzo wymowne - zauważa portal Yahoo.

Zobacz wideo Za Krzysztofem Krawczykiem będziemy tęsknić wszyscy. Piosenki niektórych twórców nigdy się nie starzeją

Baldwin "robi sobie niewyobrażalną krzywdę"

W miniony weekend Alec Baldwin rozmawiał z prasą i było widać, że jest poruszony. Wyraził głęboką skruchę i żałobę z powodu wypadku, podkreślał, że na planie pracowała świetnie zgrana ekipa. Podkreślał też, że szeryf z Santa Fe wyraźnie zabronił mu rozmawiać o śledztwie. Kiedy kilka dni później jedna z osób związanych z produkcją napisała o niebezpiecznych warunkach podczas produkcji, aktor odpowiedział, że to "bzdury".

Kadr z najdroższego filmu Netfliksa w historii -'Czerwona nota'. Na zdjęciu: Dwayne Johnson (John Hartley)Dwayne Johnson chce skończyć z prawdziwą bronią w filmach. Wyrusza z krucjatą

Eric Schiffer, prezes firmy Reputation Management Consultants z Los Angeles, na prośbę Yahoo przeanalizował to, co się do tej pory wokół tragicznego wypadku wydarzyło. Surowo ocenia, że Alec Baldwin stracił kontrolę i panowanie nad sobą, co oznacza, że:

Robi sobie niewyobrażalną krzywdę dokładnie w momencie, kiedy opinia publiczna zastanawia się, dlaczego w ogóle dopuścił, żeby doszło do takiej tragedii. Szkodzi sobie, kiedy tak sprowokowany próbuje się bronić w sposób, który dramatycznie przypomina styl, w jakim Donald Trump rozmawia z mediami.

Schiffer podkreśla, że aktor powinien dla własnego dobra trzymać się z dala od mediów i radzi, by poza zasięgiem kamer robił wszystko, co może, żeby pomóc rodzinie ofiary. Powinien także spokojnie czekać na wyniki śledztwa - "Nie powinien zatrzymywać się na ruchliwej autostradzie i udzielać wywiadu śledzącym go paparazzo w okresie, kiedy potrzebne są dojrzałość i wyrzuty sumienia".

Alec Baldwin i jego żona rozmawiali z dziennikarzami o wypadku na planie filmu 'Rust'Alec Baldwin i jego żona spotkali się z dziennikarzami. "Umarła. Ona była moją przyjaciółką!"

>>> Więcej informacji na stronie Gazeta.pl<<<

Prawniczka Rachel Fiset z firmy Zweiback, Fiset & Coleman dodaje, że Baldwin nie pomaga sobie, kiedy próbuje "kontrolować narrację wokół wypadku". Zauważa:

Nie jest łatwo zachować spokój, kiedy toczy się aktywne śledztwo, ale najlepiej by zrobił, gdyby przestał komentować sprawę i nie repostował żadnych artykułów i komentarzy. To nie ułatwia sprawy, a każda pomocna informacja, którą on przekazuje dalej, w ten sposób zaczyna wyglądać stronniczo lub na wyrachowany krok, przez co jest mniej wiarygodna dla przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Baldwin w ten sposób udostępnił na Instagramie wpis kostiumografki Teresy Magpale Davis. Twierdziła w nim, że członkowie ekipy, którzy zrezygnowali z pracy nad filmem z powodów finansowych i protokołów bezpieczeństwa, byli "dupkami". "Jestem szczerze zmęczona tą narracją. Doniesienia, że byliśmy przepracowani, a na planie były niebezpieczne i chaotyczne warunki, to kompletne bzdury" - pisała.

Plan filmowy w Nowym MeksykuŚmiertelny wypadek na planie filmu "Rust". Wg prawników to mógł być sabotaż

Prawnik Christopher Melcher komentuje, że kiedy Baldwin udostępnia takie wiadomości, wskazuje, że "zgadza się z nimi, albo chce, żeby inni je zobaczyli". Taka forma komunikacji jest jego zdaniem "bardzo myląca", tym bardziej że chwilę później "wyraził kondolencje i spotkał się z mężem Halyny, co z kolei wskazywało na dużą empatię". Melcher uważa, że "Alec Baldwin powinien trzymać się zaleceń szeryfa i nie komentować w żaden sposób wypadku, aż śledztwo się nie skończy, albo po prostu napisać własne oświadczenie, zamiast udostępniać cudze". Tłumaczy też, dlaczego nieplanowany wywiad był błędem:

Wydźwięk oświadczenia, które złożył paparazzi, jest taki, że śmierć Halyny to był 'dziwny wypadek' - nie pomaga to, że powołał się na historię używania broni palnej na planie bez wypadków. Tym samym wysłał komunikat, który trywializuje rażące naruszenia bezpieczeństwa, które doprowadziły do śmierci Halyny. Można by jej uniknąć, gdyby zbrojmistrzyni i asystent reżysera przestrzegali standardów przemysłu filmowego dotyczących użycia broni palnej.

Melcher przypomina, że Baldwinowi wręczono broń z zapewnieniem, że jest bezpieczna. Tymczasem w magazynku była ostra amunicja, co powinny wychwycić dwie osoby: zbrojmistrzyni Hannah Gutierrez-Reed i asystent Dave Hall. "Tam doszło do licznych błędów. Jeśli Alec będzie jeszcze cokolwiek komentować, powinien zacząć od przyznania, że broń nie była odpowiednio kontrolowana. Jakiekolwiek próby wytłumaczenia, w jaki sposób doszło do tego, że naładowany pistolet został wycelowany w Halynę i Joela, będą wskazywać na absolutny brak zrozumienia dla zasad bezpiecznego obchodzenia się z bronią".

Więcej o: