Aktorzy z dnia na dzień popadają w niełaskę. Jak Hollywood radzi sobie z gwiazdami z czarnej listy?

11 lutego do kin wchodzi ekranizacja kultowego kryminału "Śmierć na Nilu", którą wyreżyserował Kenneth Branagh. Premiera była kilkukrotnie przekładana, a i tak na film ciągle cień rzuca skandal z udziałem Armiego Hammera. To nie pierwszy przypadek, kiedy oskarżenia wobec aktora, oznaczały sytuację kryzysową dla całej produkcji. Jak do tej pory filmowcy radzili sobie z takimi problemami? Wariantów postępowania pojawiło się już kilka.

Dystrybutor filmu "Śmierć na Nilu" miał naprawdę duży problem, kiedy na początku 2021 roku wobec grającego jedną z wiodących ról aktora Armiego Hammera padły oskarżenia o gwałt, przemoc psychiczną i fizyczną, a także erotyczne praktyki z elementami kanibalizmu. Premiera ekranizacji kultowego kryminału i tak była kilkukrotnie przekładana przez pandemię, a nowy skandal oznaczał, że znowu zostanie przesunięta. Kłopotliwego aktora nie dało się zastąpić kimś innym i nakręcić jego scen jeszcze raz. 

Zobacz wideo Armie Hammer wielkim problemem twórców "Śmierci na Nilu". Czyli o tym, jak skandale mogą niszczyć kariery

Zdjęcia zostały zakończone jeszcze w 2019 roku, a on wystąpił w tylu zbiorowych scenach, że logistycznie trudno byłoby zorganizować dokrętki. W obsadzie po prostu znalazło się zbyt dużo popularnych i rozchwytywanych gwiazd filmowych, żeby to w ogóle było możliwe. Zagrali tam jeszcze Tom Bateman, czterokrotnie nominowana do Oscara Annette Bening, Russell Brand, Ali Fazal, Dawn French, Gal Gadot, Rose Leslie, Emma Mackey, Sophie Okonedo, Jennifer Saunders oraz Letitia Wright. 

Jak Hollywood radzi sobie z aktorami z czarnej listy?

W sprawie Armiego Hammera policja wszczęła oficjalne śledztwo, choć aktor od samego początku zaprzecza oskarżeniom. Niemniej robi, co może, by jakkolwiek naprawić swój wizerunek: w maju 2021 roku zgłosił się do prywatnej kliniki na Florydzie, gdzie poddał się leczeniu w związku z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu, a także terapii problemów seksualnych. Teraz prasa donosi o tym, że razem z żoną pracuje nad związkiem - mają ostatecznie razem dwójkę dzieci. Nie zostaje mu tak naprawdę nic innego, bo na początku 2021 roku jego kariera po prostu runęła w gruzach.

>>> Więcej informacji ze świata filmu na stronie głównej Gazeta.pl<<<

Po wybuchu skandalu Hammer niemal od razu stracił agenta, który do tej pory z nim pracował, przepadły mu też role w kilku dużych projektach. Sam wycofał się z udziału w komedii romantycznej "Shotgun Wedding" z Jennifer Lopez w roli głównej, wypadł też z obsady serialu o kulisach powstania kultowego "Ojca Chrzestnego", broadwayowskiej produkcji "The Minuters" czy serialu dramatycznego "Gaslit". Siedmiokrotnie nominowany do nagrody Emmy Will Arnett zastąpił go w nowym filmie Taiki Waititego, "Next Goal Wins". Producenci jednak przekonują, że do zmiany w obsadzie doszło dlatego, że Hammer nie mógł wziąć udziału w dokrętkach. Stąd decyzja o tym, by ujęcia z jego udziałem nakręcić na nowo z innym aktorem.

Ale skoro Disney nie mógł go nikim zastąpić w "Śmierci na Nilu", zdecydowano się na szczególny wariant promocji filmu. Po pierwsze, choć Hammer gra w produkcji dość znaczącą rolę, to został prawie całkowicie wycięty z nowych zwiastunów kryminału. Twórcy zdecydowali się też pominąć jego postać, kiedy przygotowywali plakaty promujący film: a osobne postery otrzymały nawet pomniejsze dla fabuły jednostki. Hammer też absolutnie nie brał udziału w spotkaniach prasowych, jego udział w produkcji został absolutnie przemilczany. 

Udajemy, że go tam nie ma 

Ten scenariusz Disney zastosował już wcześniej przy okazji premiery ważnego projektu - wyreżyserowanego przez Stevena Spielberga nowego "West Side Story" (nie zapominajmy, że za zdjęcia do tego filmu swoją siódmą już nominację do Oscara dostał Janusz Kamiński). To kolejny tytuł, który do kin trafił z opóźnieniem przez pandemię, a do tego doszła kłopotliwa sprawa grającego główną rolę męską Ansela Elgorta. Aktor najlepiej jest znany z filmu "Baby Driver", w którym nomen omen zagrał razem z Kevinem Spaceyem (co ciekawe, to też był jeden z ostatnich obrazów ze Spaceyem, który trafił do dystrybucji, zanim stał się absolutną presoną non grata w branży filmowej). 

Elgort został w lipcu 2020 roku oskarżony przez pewną kobietę o to, że molestował ją seksualnie jeszcze w 2014 roku, kiedy ona miała 17, a on 20 lat. Młody aktor w odpowiedzi na zarzuty wydał oświadczenie, w którym oznajmił, że z oskarżającą go osobą łączyła go "krótka, legalna i w pełni konsensualna" relacja. Co w takim przypadku mógł zrobić Disney? Jego rola w "West Side Story" jest stanowczo zbyt duża, żeby go zastąpić. Uznano więc, że nie będzie brał udziału w promocji filmu: nie udzielał żadnych samodzielnych wywiadów, zawsze parowano go z kimś innym z obsady, by odciągnąć od niego uwagę i przenieść środek ciężkości na sam film. Paradoksalnie dzięki temu więcej uwagi trafiło się jego ekranowej partnerce Rachel Zelger. A warto ją docenić, bo debiutantka pokonała 30 tysięcy konkurentek do roli Marii. Z kronikarskiej powinności odnotujmy też, że jej matka jest Kolumbijką, a ojciec ma polskie korzenie. Niedługo zobaczymy ją też w tytułowej roli w nowej wersji "Królewny Śnieżki". 

Podobnie jak Disney postąpił z Hammerem i Elgrotem, zrobił Netflix w przypadku filmu "Cząstki kobiety" z końcówki 2020 roku. Główne role zagrali w nim Vanessa Kirby i Shia LaBeouf. Mniej więcej w tym samym czasie zbiegła się premiera produkcji i skandal z udziałem aktora. Była partnerka na początku 2021 roku oskarżyła go o przemoc emocjonalną, psychiczną i seksualną. Z tego powodu Netflix zdecydował się usunąć wszelkie informacje o LeBoufie z materiałów prasowych o filmie, który został też pominięty podczas oscarowej kampanii - choć jego rola zebrała początkowo dość przychylne opinie krytyków. Vanessa Kirby za swój występ z kolei dostała nominację do Oscara, LeBouef tylko częściowo zaprzeczył oskarżeniom. 

Zagraj to jeszcze raz Sam

Tego samego manewru platforma nie mogła jednak zastosować w przypadku filmu "Gore" opowiadającym o  amerykańskim pisarzu, dramaturgu, scenarzyście i polityku Gore Vidalu. Główną rolę zagrał nikt inny niż Kevin Spacey. "Gore" to film o tyle dla Netfliksa kłopotliwy, że pojawiać się w nim mają sceny, w których Vidal czyni niechciane awanse młodszemu mężczyźnie. Jak donosi "The Face", produkcja trafiła na półkę i nie wiadomo, kiedy i czy kiedykolwiek trafi do dystrybucji. 

Jak pamiętamy, w przypadku tego aktora zastosowano już różne warianty działania w ramach minimalizowania szkód. Przed premierą "Wszystkich pieniędzy świata" w 2017 roku kilku mężczyzn oskarżyło go o molestowanie. Wtedy też reżyser Ridley Scott i producenci postanowili zastąpić go Christopherem Plummerem. Woleli dopłacić niż pokazać "Wszystkie pieniądze świata" ze Speyceyem. Opłaciło się o tyle, że Plummer dostał za rolę ekscentrycznego miliardera nominację do Oscara. 

Spacey został też wycięty z ostatniego sezonu "House of Cards", co wymusiło na twórcach skrócenie serii z 13 do ośmiu odcinków. Za to też aktora pozwano, w efekcie czego miał wypłacić twórcom 30 milionów zadośćuczynienia - od tej decyzji próbuje się teraz odwołać. 

Niedługo będziemy mogli też przekonać się, jak Mads Mikklesen poradzi sobie jako Grinewald w trzeciej części filmu "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć". Zastąpił w tej roli Johny’ego Deppa, który portretował czarnoksiężnika w dwóch poprzednich odsłonach serii. Miał zakontraktowany udział w kolejnej części, ale zanim produkcja ruszyła, wybuchła jego afera rozwodowa, w której pojawiły się wzajemne oskarżenia o przemoc domową. Wtedy też uznano, że nawet jako czarny charakter nie powinien pojawiać się w tym z założenia familijnym filmie. 

Uważaj z kim przestajesz

Ta sprawa położyła się też cieniem na karierze aktora Paula Bettany'ego. Bo kiedy jego kolega Depp pozywał brytyjskie "The Sun" za to, że nazwało go "żonobijcą" (przegrał), panowie wymieniali się wiadomościami tekstowymi. A te były czytane podczas rozprawy jako materiał dowodowy: Depp miał w nich pisać, że fantazjuje o zabiciu byłej już małżonki Amber Heard. Sprawa poważnie zaszkodziła też Bettany'emu, który w tym czasie miał promować nakręcony dla Amazon Studios film "Uncle Frank". By uniknąć możliwości, że ktoś będzie pytał go o głośny rozwód, po prostu odwołano jego wywiady naokoło filmu. Bettany miał dużo szczęścia - "Vanda Vision", serial z jego udziałem, bardzo przypadł do gustu widzom i krytykom, co skutecznie poprawiło jego wizerunek. Ale ten przypadek dobrze pokazuje, jak bardzo branża filmowa działa na zasadzie połączonych naczyń. 

Komentatorzy z branży filmowej zwracają uwagę, że przez skandal z Hammerem ucierpiała pośrednio Emma Mackey, która także znalazła się w obsadzie "Śmierci na Nilu". Aktorka znana z hitowego serialu "Sex Education" długo czekała na przełom w karierze i projekt, który zagwarantuje jej udział w poważnych projektach kinowych. Wstrzymanie tak dużej premiery z jej udziałem niewątpliwie mogło sprawić, że nie została w porę doceniona przez innych twórców filmowych. Dlatego też dużo osób zwraca uwagę, jak niesprawiedliwe jest 'półkowanie' produkcji z powodu jednego aktora - przez niego traci bardzo dużo innych osób. Jak zatem sprawiedliwie oddzielić dzieło od poszczególnych artystów, którzy np. byli tylko częścią projektu? 

Filmowcy próbują się zabezpieczać przed ryzykiem na różne sposoby, ale często nie da się naprawić wyrządzonych przez aferę szkód. W idealnym świecie oczywiście najlepszym zabezpieczeniem przed takimi kryzysami byłoby upewnienie się, że wszyscy zaangażowani w prace są uczciwymi ludźmi. Patrząc jednak na historie wielu gwiazd, nigdy nie wiadomo kto kryje trupa w szafie. Nawet ikony dobroci z ostatnich 20 lat, takie jak matka Teresa i Jan Paweł II  budzą teraz niemałe kontrowersje. Nikt nie może czuć się bezpieczny?

Źródła:

Więcej o: