"Jaki Mistrzu?! Mów do mnie: Boże!". Tadeusz Łomnicki zmarł na oczach piątej żony

Tadeusz Łomnicki był w PZPR od 1951 (piąta żona twierdzi, że nawet od 1948 roku), ale w stanie wojennym zdecydował się oddać legitymację partyjną. Do dzisiaj krąży anegdota z tamtego okresu, w którym większość artystów zdecydowała się na bojkot publicznego radia i telewizji. Gdy któryś z młodszych kolegów zasugerował: "A może zamiast nie grać wcale, to my będziemy po prostu grać źle...", Łomnicki spojrzał na niego i odparował: Panu łatwo mówić.

Tadeusz Łomnicki bez wątpienia był jednym z najbardziej utalentowanych aktorów polskich w historii. 82 role sceniczne, 51 ról filmowych, 26 ról w spektaklach teatru telewizji, 12 reżyserii teatralnych - sztuce był wierny do samego końca. Zmarł w trakcie próby do "Króla Leara" Szekspira na deskach Teatru Nowego w Poznaniu. Była przy nim wtedy właśnie Maria Bojarska, którą poślubił po czterech rozwodach i dziesięcioletnim wspólnym życiu. - Z całą świadomością zostałam żoną artysty zajętego sobą, swoją twórczością, który nie chciał mieć dzidziusia, nie chciał moich przyjaciół, potrzebował tylko mnie. Teatr był jego sposobem na życie, życie było dla niego teatrem i grał bez przerwy - mówiła w jednym z wywiadów, cytowanych w książce "Królowie życia w PRL-u" Bojarska.

Okładka książki i Tadeusz ŁomnickiW domu miał drugie oblicze. "Wściekle zazdrosny, a równocześnie nie krył, że mnie zdradza"

Tadeusz Łomnicki chciał pisać, ale pomylił sale i tak został aktorem

Zanim został aktorem, pracował w banku i na kolei. W czasie wojny walczył w oddziałach Szarych Szeregów i Armii Krajowej. Po jej zakończeniu zdał do Studia Teatralnego przy krakowskim Starym Teatrze (podobno chciał zostać scenopisarzem, ale pomylił sale egzaminacyjne!). W trakcie trwającej kilkadziesiąt lat kariery grał m.in. na scenach Teatru Śląskiego w Katowicach, Teatru Słowackiego w Krakowie, a także warszawskich Teatru Współczesnego, Teatru Narodowego, Studio czy Dramatycznego. Był założycielem i pierwszym dyrektorem Teatru na Woli.

Więcej interesujących tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

- Są różne podejścia do zawodu. Jest szkoła polegająca na wywlekaniu własnych emocji, przenoszeniu swojej wrażliwości na postać, pracy swoją prywatnością. W przypadku wielkich aktorów to zabieg niezwykle interesujący. Takim aktorem był mój profesor, pan Gustaw Holoubek. Był aktorem absolutnie intelektualnym, budował poprzez własny rozum. Bazował na słowie - mówił w rozmowie z Gazeta.pl Grzegorz Damięcki, ciągnąc:

Drugą skrajnością jest aktorstwo opierające się na wyreżyserowaniu każdego gestu, na charakterystyczności, na zewnętrzności. I takim aktorem był też Tadeusz Łomnicki. Dwie kompletnie różne szkoły, a jednak dwaj wielcy aktorzy.

Rzeczywiście, ta dwójka była często porównywana, a przez lata ludzie chodzili do teatru "na Holoubka" lub "na Łomnickiego".

Zobacz wideo Nowe seriale na horyzoncie. W "Monarch" i "Magpie Murders" odkrywamy mroczne tajemnice

W 1954 Łomnicki ukończył studia na Wydziale Reżyserskim PWST w Warszawie (dyplom w 1965 roku). Od 1969 roku został prorektorem, a w następnym roku rektorem warszawskiej PWST i był nim w latach 1970-1981. Podobno kiedyś któryś ze studentów zwrócił się do niego: "Mistrzu!", na co Łomnicki odpowiedział:

Jaki Mistrzu?! Mów do mnie: Boże!

Nie chciał grać Wołodyjowskiego, a stworzył kultową rolę

Rzeczywiście, swoim uczniom nie pozwalał mówić do siebie "mistrzu", ale wolał "majstrze". Łomnicki także pisał - dwie z jego sztuk doczekały się scenicznych realizacji. Oczywiście, miał na koncie wiele fantastycznych i cenionych ról wykreowanych na scenie, ale masową popularność przyniosły mu kino i telewizja. "Pokolenie", "Niewinni czarodzieje", "Człowiek z marmuru" Andrzeja Wajdy, "Eroica" Andrzeja Munka, "Kontrakt" Krzysztofa Zanussiego, "Przypadek" i "Dekalog VIII" Krzysztofa Kieślowskiego to tylko kilka z jego ról.

Był także - a dla wielu przede wszystkim - Panem Wołodyjowskim z "Pana Wołodyjowskiego" i "Potopu" Jerzego Hoffmana. A przecież początkowo nie miał ochoty przyjąć tej roli! Miał wymawiać się kiepskim stanem zdrowia, ale badania lekarskie wytrąciły mu ten argument z ręki. Na planie uległ zresztą na tyle poważnemu wypadkowi podczas sceny konnego pościgu, że kilka tygodni musiał spędzić w łóżku.

PLAN FILMOWY ' OGNIEM I MIECZEMTak nie ufał koniom, że "jeździł" na plecach statysty. Kulisy "Ogniem i mieczem"

Jedną z kultowych scen nie tylko w "Potopie", ale w ogóle w historii polskiego kina, jest jego pojedynek z Kmicicem. Żeby stopy Daniela Olbrychskiego i Łomnickiego mocniej trzymały się gruntu, w ich buty wkręcono takie korki, jakich używali piłkarze. Pojedynek odbywał się w błocie i strugach deszczu, a Łomnicki przystąpił do niego po dwumiesięcznym ostrym treningu - był gorszym szermierzem niż partner, a przecież Mały Rycerz musiał pokonać Kmicica! Efekt był świetny.

Aktor zmarł w 47. rocznicę egzaminów wstępnych do Studia Teatralnego przy Starym Teatrze w Krakowie. 22 lutego zostało zaledwie kilka dni do premiery "Króla Leara", zaplanowanej na 29 lutego 1992 roku, jako prezent na rocznicę ślubu Łomnickiego i Bojarskiej. To z nią po czterech nieudanych małżeństwach wreszcie stworzył chyba udany, choć - jak sama mówiła - nie "sakramentalny", a "sakramencki" związek. Rolę dedykował przyjacielowi i słynnemu krytykowi literackiemu Janowi Kottowi. W trakcie pierwszej próby generalnej Tadeusz Łomnicki zasłabł i zmarł na oczach kolegów aktorów i żony.

Więcej o: