Paweł Maślona: Nie musiałem nikogo błagać, żeby zagrał w tym filmie. Wszyscy pokochali scenariusz "Kosa"

- Ze scenariuszem było tak, że od początku miałem poczucie, że jest rozpięty pomiędzy dwoma gatunkami: antywesternem oraz filmem płaszcza i szpady - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Paweł Maślona, reżyser filmu "Kos", który przeniesie widzów do roku 1794, kiedy Tadeusz Kościuszko stara się zorganizować narodowe powstanie. - Jest tu humor, są śmieszne sytuacje, ale zależało mi bardzo na tym, żeby opowiedzieć tę historię przejmująco, na serio - dodaje filmowiec.

Żeby stworzyć "Kosa", Paweł Maślona - autor "Ataku paniki", jednego z najgłośniejszych debiutów fabularnych ostatnich lat - połączył siły z debiutującym Michałem A. Zielińskim. Jego pomysł na scenariusz okazał się tak porywający, że wygrał w konkursie scenariuszowym Script Pro 2020.  Realizacją zajęli się producenci "Żeby nie było śladów", "Ostatniej Rodziny", "Wszyscy moi przyjaciele nie żyją", "Patersona" oraz nominowanego do Oscara "Bożego Ciała".

Zobacz wideo Paweł Maślona: Aktorzy sami chcieli grać w "Kosie". Sytuacja idealna

Paweł Maślona: Praca z aktorami jest najprzyjemniejsza

- Jest tu dla mnie wiele nowych rzeczy - mówi Paweł Maślona. Jako pierwszą niespodziankę, z którą spotkał się na planie "Kosa", wymienia pracę z końmi. - To zabiera naprawdę sporo czasu, chociaż przyznam, że mamy świetne konie. Dalej: myślałem, że będzie trochę łatwiej z prochem, strzelaniem - tutaj czas zabiera przygotowanie strzelb do dubli i tak dalej. Mam do opanowania sporo kwestii, z którymi wcześniej nie miałem do czynienia.

Zapytany o to, jak do udziału w "Kosie" udało się przekonać tak znakomitą obsadę, reżyser odpowiada: - To było proste, bo wszyscy bardzo polubili ten scenariusz. Nie miałem takiego zadania, żeby błagać kogokolwiek o zagranie w tym filmie, bo oni sami chcieli tu grać. Jeden z przyjemniejszych aspektów dla mnie to praca z aktorami, bo to oni stają się tymi bohaterami i w dużej mierze z nimi ten film kreujemy. To bardzo kreatywna część procesu, która daje mi dużo satysfakcji, bo wtedy widzę, jak postacie ożywają, jak zaczynają mówić swoim językiem - na to najbardziej czekam.

"Kos". O czym opowie film?

Jest rok 1794. Tadeusz Kościuszko (Jacek Braciak) stara się zorganizować narodowe powstanie. Towarzyszy mu wierny przyjaciel i były niewolnik, Domingo (Jason Mitchell). Tropem Kościuszki wraz z listem gończym podąża bezlitosny rosyjski rotmistrz, Dunin (Robert Więckiewicz), który za wszelką cenę chce schwytać generała, zanim ten wywoła narodową rebelię. 

W tym samym czasie młody chłop, Ignac (Bartosz Bielenia), szlachecki bękart, marzy o nadaniu herbu i majątku przez swojego nieprawego rodzica, Duchnowskiego (Andrzej Seweryn), który tuż przed śmiercią uwzględnia go w testamencie. Gdy ojciec umiera, chłopak musi uciekać przed swoim przyrodnim bratem, Stanisławem (Piotr Pacek), który nie chce dopuścić do realizacji ojcowskiej woli. Ignac kradnie testament i ma tylko dwa dni, aby stawić się z nim przed sądem i udowodnić swój tytuł szlachecki.

W trakcie ucieczki Ignac spotyka na swojej drodze Domingo, a między mężczyznami tworzy się silna więź porozumienia, mimo że obaj nie znają nawzajem swojego języka. Razem trafiają do dworku Pułkownikowej (Agnieszka Grochowska), gdzie Kościuszko ukrywa się, czekając na negocjacje z magnatami. Kos jest nieufny wobec Ignaca i trzyma go w areszcie, jednak w decydującym momencie to właśnie w rękach niepozornego szlacheckiego bękarta będą leżały losy powstania. Gdy nadejdzie chwila próby, Ignac będzie musiał wybrać - czy dalej podążać za swoim herbowym marzeniem i dziedzictwem ojca, czy też przyłączyć się do "Kosa" Kościuszki i walczyć z nim o najwyższą stawkę.

Premiera "Kosa" jest planowana na 2023 rok.

Więcej o: