To Marylin Monroe czy Ana De Armas? Trudno odróżnić kadry z filmu "Blondynka" i te z prawdziwego życia

Netflix ma pokazać "Blondynkę" na festiwalu filmowym w Wenecji i wszyscy już dzisiaj zastanawiają się, czy Ana De Armas za rolę Marilyn Monroe zgarnie aktorskie nagrody. Na razie wiadomo, że momentami aż trudno odróżnić od siebie kadry z filmu i te prawdziwego życia. Choć Andrew Dominik tak naprawdę wcale nie nakręcił biografii.

Ana De Armas to kubańska aktorka, którą widzowie znają np. z "Na noże" i "Nie czas umierać" - w obu tytułach wystąpiła u boku Daniela Craiga. Po tym, gdy Netflix pokazał pierwszy długi zwiastun "Blondynki", część osób stwierdziła, że nie podoba się im akcent aktorki, różniący się od sposobu, w jaki mówiła Marilyn Monroe. W obronie De Armas stanęli m.in. przedstawiciele Marilyn Monroe Estate, choć scenariusz nie powstawał w konsultacji z instytucją zarządzającą spuścizną po ikonie kina. 

Ana De Armas jako Marilyn Monroe

Co do jednego nie ma chyba żadnych wątpliwości - podobieństwa de Armas, scenografii, kostiumów i innych elementów, które możemy porównać dzięki zdjęciom z "Blondynki" i tych przedstawiających Monroe. Wśród nich są np. ikoniczne ujęcia w białej sukni, która unosi się od podmuchu powietrza (kostium ze "Słomianego wdowca") czy w różowej, w której zagrała w "Niagarze". Zestawił je m.in. magazyn "People":

 

Nie mogło też zabraknąć ujęcia z "Mężczyźni wolą blondynki", w którym Marilyn Monroe zaśpiewała utwór "Diamonds Are a Girl's Best Friend". Wiele kadrów z filmu Netfliksa wygląda właściwie identycznie jak zdjęcia, które zostały zrobione aktorce w latach 50.:

Scenarzystą i reżyserem tego - pierwszego w historii Netfliksa filmu dla widzów powyżej 17. roku życia - filmu jest Andrew Dominik. Nie jest to kolejna biografia. Choć w "Blondynce", która jest oparta o książkę Joyce Carol Oatespod tym samym tytułem, mamy zobaczyć historię jednej z najbardziej rozpoznawalnych kobiet w historii kina od jej niestabilnego dzieciństwa przez drogę do sławy i skomplikowane romanse, twórcy zapowiadają, że film zaciera granice faktów i fikcji. W ten sposób chcą pokazać pogłębiający się rozłam między publiczną i prywatną tożsamością Marilyn Monroe.

Norma Jeane Mortensen, która zyskała sławę jako Marilyn Monroe, zaczynała jako modelka, sławę zyskała jako aktorka, piosenkarka, ikona popkultury. Była uwielbiana, ale wielokrotnie miała wrażenie, że ludzie nie widzą w niej talentu, a jedynie seksapil. Chciała być kochana (trzykrotnie wychodziła za mąż), lubiana, widziana... W zwiastunie produkcji Netfliksa pojawia się hasło: "Ciągle była oglądana, ale nigdy nie była widziana".

Brad Pitt: Bez Any ten film by nie powstał

De Armas została wybrana do tej roli w 2019 roku, ale przygotowania do jego realizacji trwały ponad 10 lat. Jednym z producentów "Blondynki" jest Brad Pitt, który bardzo chwali aktorkę, mówiąc, że jest jako MM fenomenalna i bez niej film nadal by nie mógł powstać. Mówi:

Pracowaliśmy nad tym projektem 10 lat. Dopiero gdy znaleźliśmy Anę, mogliśmy przekroczyć linię mety.

Obok Any de Armas w obsadzie znaleźli się Bobby Cannavale jako jej drugi mąż - legendarny sportowiec Joe DiMaggio oraz Adrien Brody w roli jej trzeciego męża, uznanego dramaturga Arthura Millera. 

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

- To wymagający film. Jeśli publiczności to się nie podoba, to jest problem publiczności. Przecież ten film nie ubiega się o pracę w urzędzie. To film o Marylin Monroe dla widzów powyżej 17. roku życia, ale właśnie takiego filmu chcecie, prawda? Ja chcę zobaczyć niecenzurowaną wersję historii Maryline Monroe - mówi o "Blondynce" Dominik. 

Dodał jednak, że przyznanie jego filmowi kategorii "dla widzów powyżej 17 lat" to "zwyczajna bzdura" i jego zdaniem komisja "zrobiła to z powodów politycznych", a nie zbyt mocnych scen. Zdaniem reżysera było to umotywowane bardziej statusem Marylin Monroe w amerykańskiej kulturze niż samą treścią "Blondynki". Zaprzeczył stanowczo plotkom, że w filmie pojawi się scena erotyczna przedstawiająca seks oralny podczas menstruacji, ale potwierdził też, że umieszczono w produkcji scenę gwałtu, którą opisała w swojej książce Joyce Carol Oates.

Kadr z filmu 'Blondynka'Zbyt brutalne sceny seksu w "Blondynce"? Reżyser: Bzdura. To kwestia polityki

Netflix pokaże "Blondynkę" 23 września.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl

Więcej o: