Jerzy Skolimowski w "IO" czule o prawach zwierząt. "W kinie rzadko się wzruszam" [NOWE HORYZONTY 2022]

Najnowszy film Jerzego Skolimowskiego to dzieło zrealizowane z miłości do zwierząt - taka deklaracja pada w napisach końcowych. W rzeczywistości "IO" to jednak także obraz stworzony z miłości do Roberta Bressona. Skolimowski postanowił wziąć bowiem na warsztat historię osła opowiedzianą przed ponad pięćdziesięcioma laty przez francuskiego mistrza i stworzyć własną wariację na jej temat.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty dobiegł końca. Tegorocznym filmem otwarcia było najnowsze dzieło mistrza kina Jerzego Skolimowskiego. Tym razem reżyser, opowiadając historię osiołka Io, postanowił wypowiedzieć się na temat praw zwierząt.  

Zobacz wideo Giuseppe Tornatore pracował z Ennio Morricone przez 30 lat. Teraz nakręcił o nim film dokumentalny [WYWIAD]

Jerzy Skolimowski w swoim najnowszym filmie tworzy wariację na temat dzieła Bressona

W "Na los szczęścia, Baltazarze" (1966) Roberta Bressona tytułowy osioł zostaje odsprzedany z farmy, na której wiódł szczęśliwe życie u boku swojej właścicielki Marii. Przechodząc z rąk do rąk, doświadcza okrucieństwa i, podobnie jak wspomniana kobieta, traci wiarę w ludzkość.

Bohaterem Skolimowskiego jest natomiast tytułowy Io. Na mocy nowych przepisów wprowadzonych przez Wrocław, zakładających zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrku, osioł zostaje wywieziony do stadniny koni i rozpoczyna tułaczkę, która zakończy się dla niego tragicznie.

Wybór tematu filmu nie jest przypadkowy. W wywiadzie dla "Wyborczej" w 2018 roku Skolimowski przyznał, że "Na los szczęścia, Baltazarze" to jedyny film, który naprawdę chwycił go za serce. - W kinie rzadko się wzruszam. To dla mnie trudna sprawa, bo wiem, że to grane, reżyserowane. Ale kiedy widzę na ekranie zwierzę, które cierpi, to muszę mu wierzyć - mówił wówczas. 

Niełatwy los zwierzęcia podkreśla już jego imię - onomatopeja "io" zwraca bowiem uwagę, że dla ludzi główny bohater jest po prostu zwykłym osłem, którego los nie ma większego znaczenia. Najwięcej czułości zaznał on paradoksalnie w cyrkowej niewoli, gdzie występująca z nim Kasandra troszczyła się i broniła go przed brutalnym traktowaniem pracowników cyrku. Po zabraniu Io do nowego domu kobieta nie może pogodzić się z rozłąką, tęskni zresztą i sam Io, który później ucieka. Los osła jest jednak przesądzony, a przemoc stale przybiera na sile. 

Z lewej kadr z 'Blondynki', z prawej Marilyn MonroeTo Marylin Monroe czy Ana De Armas? Momentami naprawdę trudno odróżnić

"IO" Jerzego Skolimowskiego z nagrodą w Cannes. Reżyser skupił się na prawach zwierząt

W rzeczywistości w główną rolę wcieliło się aż sześć osiołków: Marietta, Taco, Holla, Hettore, Rocco i Maya. Jak jednak zobrazować cierpienie zwierząt? Skolimowski zdecydował się na posłużenie antropomorfizacją - istotne jest przede wszystkim spojrzenie, z którego wyziera smutek i żal. W scenie rozdzielenia z Kasandrą Io roni nawet łzę. Dla mnie to dość pretensjonalny zabieg, który idzie na skróty i szantażem emocjonalnym wymusza w widzu określone emocje. Tematyka praw zwierząt o wiele subtelniej została ukazana chociażby w "Gundzie" (2020), czyli dokumencie o codzienności świni mieszkającej na pewnej farmie. Wiktor Kossakowski przyjrzał się swojej bohaterce z empatią, przybliżając jej perspektywę i pozwalając widzowi na własne przemyślenia.

Film fabularny rządzi się oczywiście innymi prawami niż dokument. Skolimowski wybrał zresztą dość wymagającą formę, pełną manieryzmu i efekciarstwa, która wielu widzom przypadła jednak do gustu. Świadectwem tego może być chociażby Nagroda Jury przyznana w Cannes, ale także nominacja do Złotej Palmy na tymże festiwalu. 

Więcej na temat kultury przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Grażyna Torbicka na festiwalu filmowym Dwa Brzegi"Nie jestem fanką seriali. Kino to jest dla mnie większa i mocniejsza siła" [WYWIAD]

Jerzy Skolimowski o "IO": Podobno całkiem niezły film

Na wrocławskich pokazach Skolimowski się nie pojawił - podobnie było zresztą w Cannes, do którego reżyser nie dotarł w związku z urazem głowy doznanym po upadku na ulicy. Wcielająca się w rolę Kasandry Sandra Drzymalska wyszła jednak na scenę Kina Nowe Horyzonty i połączyła się z reżyserem telefonicznie. - Będą mieli państwo okazję obejrzeć podobno całkiem niezły film, którego ja jeszcze nie widziałem, bo tak się przedziwnie składa, że kiedykolwiek jest oficjalny pokaz tego filmu, tak jak ostatnio na festiwalu filmowym w Cannes, jakieś zdarzenia losowe nie pozwalają mi osobiście uczestniczyć w uroczystości - zapowiadał mistrz. Dodał, że "może jeszcze kiedyś doczeka" projekcji. - Dochodzą mnie dość pozytywne głosy, więc mam nadzieję, że będą państwo zadowoleni - podkreślał.

Niezależnie od tego, na ile sposób opowiadania historii przez Skolimowskiego do nas trafi, trzeba jednak przyznać, że "IO" to film potrzebny i przepełniony empatią. Niejednego może skłonić do przemyśleń - w kinie i w życiu zwierzętom nadal poświęca się za mało uwagi, nierzadko pozwalając im żyć wyłącznie po to, by realizowały nasze własne potrzeby.

"IO" do regularnej dystrybucji trafi w Polsce 30 września 2022 roku.

Więcej o: