"Kryptonim Polska". Borys Szyc białostockim nacjonalistą - jest śmiesznie czy strasznie?

"Nadchodzi film wybuchowy jak trotyl i kolorowy jak tęcza!" - zapowiadali twórcy produkcji "Kryptonim Polska". Dzisiaj premiera, a np. PigOut pisze: Gdyby Robert Bąkiewicz zgłosił się do konkursu na swojego sobowtóra, na bank przegrałby z Borysem Szycem.

Dla tych, którzy nie kojarzą - Robert Bąkiewicz to nacjonalista, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, organizującego przemarsze 11 listopada. Borys Szyc w filmie Piotra Kumika gra z kolei Roberta - białostockiego narodowca.

Dlaczego Białystok? Wybór raczej nikogo nie powinien dziwić. Niestety, miasto od kilku lat ma opinię takiego, w którym silne wpływy mają organizacje narodowe, dochodziło tam do aktów agresji przeciw osobom LGBT+ czy na tle rasistowskim.

Opis filmu budzi wątpliwości, zwiastun je trochę rozwiewa

O czym opowiada "Kryptonim Polska"? W skrócie: Staszek (Maciej Musiałowski) mieszka w Białymstoku i jest członkiem Zrzeszenia Młodzieży Radykalnej, w skrócie ZMR. Sam nie jest radykałem, ale przynależność do narodowców daje mu siłę i poczucie celu. Wypełniając rozkazy charyzmatycznego lidera - Romana (Borys Szyc), Staszek i reszta kumpli angażują się w działania i akcje patriotyczne, które mają przydać organizacji należnego rozgłosu. Niestety większość z nich kończy się fiaskiem i totalną katastrofą… 

W trakcie jednej z takich akcji Staszek poznaje Polę (Magdalena Maścianica), młodą lewicową aktywistkę, która niedawno zerwała z chłopakiem - Kajetanem (Antoni Królikowski). Zauroczony dziewczyną Staszek postanawia ukrywać przed nią przynależność do ZMR. Wkrótce zakochana para stanie się Romeo i Julią dwóch przeciwnych obozów: narodowego i hipstersko-lewicowego, a "zakazana miłość" młodych bohaterów doprowadzi do szeregu zaskakujących wydarzeń, których finał rozegra się w Warszawie, podczas obchodów największej w historii Parady Równości.

I tak, gdy ja przeczytałam opis tego filmu, też miałam wątpliwości. Trochę nadziei dawało to, że reżyserem jest Kumik, który ma na koncie przygodę z "SNL Polska". Po jego pełnometrażowym debiucie można więc spodziewać się absurdalnego humoru i liczyć na dobre widowisko, ale... wiadomo, że nie zawsze uda się doskoczyć czy przeskoczyć postawioną sobie poprzeczkę. Jak to wyszło w przypadku "Kryptonimu Polska"? Zwiastun sprawia wrażenie: "Ej, nie jest źle", ale co piszą ci, którzy film już oglądali?

Zobacz wideo "Kryptonim Polska" - zwiastun

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

A co mówią recenzenci?

Podobne obawy miał Kamil Dachnij z Wirtualnej Polski, który pisze:

... jego produkcja okazała się wcale nie tak tragiczna, jak wskazywałby na to scenariusz.

Krzysztof ZiemiecKrzysztof Ziemiec poprowadził konferencję o reparacjach. TVP nie widzi problemu

Zwraca uwagę na wiele nawiązań do rzeczywistości - choćby "imprezy" nacjonalistów zorganizowanej w lesie, przypominającej "obchody" urodzin Hitlera w lesie pod Wodzisławiem Śląskim w 2017 roku. Chwaląc angaż i rolę Borysa Szyca zwraca jednak także uwagę na to, że "choć w produkcji przez większość czasu panuje wesoła atmosfera, to w pewnym momencie następuje przełamanie tonacji i robi się poważniej. I wbrew pozorom nie wychodzi to twórcom na złe. Inna sprawa, że Kumikowi i scenarzystom sporo rzeczy nie wyszło - mimo wszystko część żartów wywołuje uczucie zażenowania.

W Podobnym tonie wypowiada się o produkcji Kuba Armata w Interii: "I o ile pomysłowi ośmieszania neonazistów i zawłaszczenia przez nich pojęcia patriotyzmu można tylko przyklasnąć, o tyle poziom dowcipów jest bardzo nierówny, a chwilami kojarzyć się może z rodzimą sceną kabaretową. Niby się śmiejemy, ale często niestety z zażenowania (...) Pomijając bardzo rzetelne kreacje - od wspomnianego Szyca, przez epizod Piotra Cyrwusa, po interesujące aktorskie odkrycie w osobie Magdaleny Maścianicy, w tym filmie są naprawdę niezłe momenty.

Janusz Wróblewski w "Polityce" daje produkcji 4/6 gwiazdek i odwołuje się do kultowych komedii Stanisława Barei. Tomasz Raczek z kolei ocenia na 5/10 i pisze:

Komedia z ambicją, podszyta bardziej Szekspirem niż Bareją (Romeo i Julia), miłością niż groteską, potrzebą koncyliacji niż krytyki. Nie bez wad, ale na tak.

Kadr z serialu 'Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy'"Władca Pierścieni: Pierścienie władzy". Syn Bezosa miał do niego jedną prośbę

Z kolei Łukasz Kołakowski z Moovies Room, który uznaje "Kryptonim Polska" ogólnie za nieudany film i porównuje pewne elementy do tego, co robi Patryk Vega, docenia dwójkę głównych aktorów. "Relacja Staszka i Poli jest najlepszym elementem filmu. Para aktorów jest w niej świetna, potrafi zagrać naprawdę emocjonalne sceny, a relacja buduje się dobrze w oderwaniu od niedomagającej reszty. Nazwisko Musiałowski już pewnie dobrze znacie, stąd wiecie, czego spodziewać się gwieździe Hejtera, do notesika po tym seansie należy wpisać należy również nazwisko Maścianica. W obsadzie, w której prawdopodobnie każdy ma większe nazwisko od niej, świeci bodaj największym blaskiem" - pisze.

"Kryptonim Polska" w kinach od 2 września.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Więcej o: