Wymuszono na niej scenę gwałtu. "Nic się nie bój, to tylko film". Ta rola zniszczyła jej życie

"Ostatnie Tango w Paryżu" to bez wątpienia jedna z najbardziej kontrowersyjnych produkcji ostatnich kilkudziesięciu lat. Na planie nie obyło się bez tragedii, która zmieniła życie głównej aktorki w piekło. Reżyser i Marlon Brando postanowili nagrać scenę gwałtu bez uprzedzenia.

"Nic się nie bój, to tylko film" - Marlon Brando szepnął do ucha Marii Schneider, a następnie ją unieruchomił. Była tak przerażona, że mogła tylko płakać. W ten sposób nagrano jedną ze scen kontrowersyjnej produkcji "Ostatnie Tango w Paryżu". Główną osią filmu jest erotyczna relacja 45-letniego Amerykanina Paula (Marlon Brando) i 20-letniej Francuzki Jeanne (Maria Schneider). Poznali się krótko po tym, jak żona głównego bohatera popełniła samobójstwo. Spotkania pary trwają do dnia pogrzebu małżonki Paula. 

Zobacz wideo Zwiastun filmu o procesie Deppa i Heard. To samo, tylko z gorszymi aktorami. "Hot Take: The Depp/Heard Trial"

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

'Milionerzy' odcinek specjalnyRozenek i Skórzyński w "Milionerach". Jak wypadli?

Aktorka padła ofiarą przemocy seksualnej. "Wybiegła z kina, krzycząc, że nie chce żyć, tylko zapaść się pod ziemię"

Był rok 1972, prawie 20-letnia Maria Schneider otrzymała propozycję od reżysera Bernarda Bertolucciego, by zagrała w jego najnowszej produkcji. Dlaczego zdecydował się na niedoświadczoną aktorkę? Maria przypominała mu "bardziej perwersyjną Lolitę". Schneider zdawała sobie sprawę z charakteru filmu. Wiedziała, że sceny, w których zagra, będą nacechowane erotycznie. Nie spodziewała się, że "Ostatnie Tango w Paryżu" zmieni jej życie w piekło. W jednej ze scen Paul (Brando) zgwałcił Jeanne (Schneider) analnie przy użyciu masła. Było to na tyle brutalne, że moment oznaczono jako "X". Aktorka nie była świadoma tego, co jej zrobili. Wszystko zobaczyła dopiero na premierze. - Byłam z Marią, kiedy pierwszy raz oglądała "Ostatnie tango w Paryżu". Była w szoku. Nie miała pojęcia, co oni z nią zrobili. Wybiegła z kina, krzycząc, że nie chce żyć, a zapaść się pod ziemię. Ten film zrujnował jej życie - wspomniała Esther Anderson w rozmowie z mediami

Film przyniósł Schneider międzynarodową sławę, ale odcisnął na niej ogromne piętno. Była kojarzona tylko jako symbol seksu. Przez wiele lat pałała nienawiścią do reżysera, który ją upokorzył. 

"Nie chciałem, aby Maria po prostu odgrywała swoje upokorzenie, swój gniew"

Po wielu latach (w 2013 roku) okazało się, że żaden szczegół sceny brutalnego gwałtu nie był konsultowany z młodziutką aktorką. Schneider zmuszono do niego podstępem. Bertolucci i Brando za wszelką cenę chcieli, aby reakcja dziewczyny była autentyczna. Nie mogło być tam żadnej gry aktorskiej, Maria musiała czuć się upokorzona. Mało tego, Bertolucci wymyślił wszystko na poczekaniu! "Jedliśmy z Marlonem śniadanie na podłodze, gdzie kręciliśmy film. Była tam bagietka i masło (...)". Kontynuował: "w pewien sposób byłem okropny dla Marii, bo nic jej nie powiedziałem. Nie chciałem jednak, aby Maria odgrywała swoje upokorzenie, swój gniew. Chciałem zobaczyć jej reakcję jako dziewczyny, a nie aktorki. Czuję się za to bardzo winny, ale nie żałuję" - wyznał po ponad 40 latach od premiery filmu. Te słowa wywołały ogromne oburzenie wśród aktorów i filmowców. 

Już nigdy nie spojrzę na ten film, Bertolucciego ani Brando tak samo. To skrajnie obrzydliwe. Jestem wściekły

- napisał Chris Evans na Twitterze.

Evan Rachel Wood, która sama padła ofiarą dwukrotnego gwałtu, była wściekła na Bertolluciego i Brando za to, co zrobili Marii. 

Aktorka Jessica Chastain również wypowiedziała się na temat filmu:

Do wszystkich, którzy uwielbiają ten film: oglądacie,  jak 48-latek gwałci 19-latkę. Reżyser zaplanował atak na nią. Niedobrze mi.

"W pewnym sensie byłam zgwałcona zarówno przez Brando, jak i Bertolucciego"

Sześć lat przed wspomnianą wyżej rozmową wywiadu dla "Daily Mail" udzieliła Maria Schneider. Opowiedziała o tym, co działo się na planie "Ostatniego Tanga w Paryżu". Nikt nie wziął jej słów na poważnie. - Marlon powiedział: 'Maria, nic się nie bój, to tylko film'.  Ale w trakcie tej sceny, mimo że to, co robił Marlon, nie było prawdziwe, moje łzy były prawdziwe. Szczerze mówiąc, czułam się upokorzona. W pewnym sensie zgwałcona zarówno przez Brando, jak i Bertolucciego. Po wszystkim Marlon nawet mnie nie przeprosił - mówiła. Rola zniszczyła jej życie. Nikt jej nie wspierał. Była molestowana i uciekała w narkotyki. Spędziła kilka lat w szpitalu psychiatrycznym. Aktorka zmarła w 2011 roku.

Co na to sam Brando? Stwierdził, że "Ostatnie Tango w Paryżu" było manipulacją reżysera, a on sam nie wiedział, o czym jest film. Bronić się zaczął też Bertolucci. Przecież Schneider czytała scenariusz! Zdaniem reżysera wiedziała o scenie gwałtu. -  Maria nie wiedziała, że wraz z Marlonem zdecydowaliśmy się użyć w tej scenie masła. Chcieliśmy jej spontanicznej reakcji. Stąd wzięło się nieporozumienie - tłumaczył.

Netflix - materiały promocyjneOdważna metamorfoza Dymnej. Na zdjęciach z "Wielkiej Wody" trudno ją rozpoznać

Więcej o: