Widzowie rzucają się na wszystkie filmy Vegi? Nie na ten o Vedze - boleśnie niski wynik

W zapowiedziach "Niewidzialnej wojny" Patryk Vega chwalił się, że jego filmy "konsekwentnie przesuwały granice rekordów box office". W przypadku najnowszej produkcji reżyser musi się pogodzić z tym, że rekord ten jest raczej niechlubny. Autobiograficzny obraz w pierwszy weekend wyświetlania obejrzało zaledwie 30 tysięcy osób. To dla Vegi upadek z naprawdę wysokiego konia.

Patryk Vega w autobiograficznym filmie "Niewidzialna wojna" umieścił scenę, w której grający go Rafał Zawierucha buńczucznie zapowiada, że będzie pierwszym człowiekiem, który nauczy się przewidywać oglądalność produkcji filmowych w kinach. Ciekawe, czy spodziewał się, że jego nowy film zobaczy tak mało ludzi?

Zobacz wideo Stramowski: Odmówiłem zagrania u Vegi. Żałuję, to głupi pomysł

Nowy film Vegi z rekordowo niską oglądalnością

"Niewidzialna wojna" do polskich kin weszła 30 września. Jak donosi wp.pl, produkcja nie spotkała się z zainteresowaniem widzów - wstępne wyniki oglądalności mówią, że autobiograficzny film Patryka Vegi obejrzało tylko 30 tysięcy osób. Dlaczego to mało? Oto garść statystyk: jeszcze we wrześniu 2020 roku w premierowy weekend jego "Pętlę" zobaczyło 178 360 widzów, a już wtedy się mówiło, że jak na tego reżysera to mało.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

W 2019 roku w kinach pojawiła się "Polityka" - film, który miał wstrząsnąć całą Polską i wywołać niejeden skandal. Nic takiego się nie stało, ale Vegę bolało, że przez pierwsze dwa dni wyświetlania do kin wybrało się ledwie 658,7 tysięcy widzów. Ba, do tego stopnia to przeżywa, że w "Niewidzialnej wojnie" tłumaczy, że produkcja poniosła porażkę, albowiem Bóg nie chciał, by ten film powstał - to cytat z filmu. Tak czy siak, wyniki podkręcano przedłużając weekend otwarcia do pięciu dni - po tym czasie informowano, że oglądalność filmu wyniosła 933 tysiące osób. 

Niewidzialna WojnaTo miała być recenzja nowego filmu Vegi. Składam wniosek o dodatek za pracę w szkodliwych warunkach

Poprzednich rekordów w kinach nikt mu nie odmówi: film "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" w pierwsze dni wyświetlania obejrzeć zdecydowało się 767,5 tys. osób, na "Botoks" wybrało się z kolei 711,7 tys. widzów, a na pierwsze "Kobiety mafii" 628,6 tys. kolejnych osób. W przypadku sequela tej opowieści okazało się, że nie jest już tak udana - tu otwarcie przyniosło  373 tys. sprzedanych biletów.  

 

Tendencję spadkową faktycznie wyraźnie widać od wybuchu epidemii koronawirusa. Na początku 2020 roku "Bad boy" w premierowe dni przyciągnął już tylko 155,6 tys. osób. Potem "Small World" na otwarciu miał publiczność 107 tys., a kolejny "Pitbull" 160,7 tys. Kolejny spadek było widać przy premierze obrazu "Miłość, seks & pandemia", który obejrzało już 98,3 tys. osób.

Nie jest też tak, że polska widownia nie lubi kina biograficznego lub unika tematyki religijnej. Także we wrześniu do naszych kin wszedł film biograficzny o księdzu Kaczkowskim. "Johnny" opowiada o niezwykłej przyjaźni kleryka z Patrykiem Galewskim - w głównych rolach wystąpili Dawid Ogrodnik i Piotr Trojan. W premierowy weekend film wyreżyserowany przez debiutującego w fabule Daniela Jaroszka obejrzało ponad 100 tysięcy osób.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.  

Więcej o: