Pamiętacie O'Connella z filmu "Mumia"? Brendan Fraser niemal zmarł na planie

Brendan Fraser był jednym z najpopularniejszych aktorów, a widzowie pokochali go za postać O'Connela z filmu "Mumia", w którą wcielił się w 1999 roku. Niestety życie nie było dla niego łaskawe. W pewnym momencie zniknął z ekranów, jednak po latach wrócił w wielkim stylu.

"Mumia" okazała się ogromnym przebojem kasowym, a Brendan Fraser szybko zdobył serca miłośników filmów przygodowych. Aktor przyznał w jednym z wywiadów, że na planie doszło jednak do bardzo niebezpiecznego incydentu, który mógł przepłacić życiem. 

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Niewidzialna WojnaVega sam się znokautował. Boleśnie niskie wyniki po premierze "Niewidzialnej wojny"

Zagrał O'Conella w filmie "Mumia". Jedna ze scen mogła skończyć się tragicznie

Pierwsza część "Mumii" trafiła do kin 1999 roku. Film w reżyserii i na podstawie scenariusza Stephena Sommersa zdobył rzeszę fanów, a wraz z nim aktorzy, którzy wcielali się w główne postacie. Brendan Fraser, czyli filmowy Rick O'Connell przyznał w jednym z wywiadów, że jedna ze scen mogła skończyć się dla niego tragicznie. Mowa dokładnie o momencie, w którym Rick zostaje powieszony w więzieniu tuż przed tym, jak ratuje go Evelyn (Rachel Weisz). 

Na zbliżeniach widać, jak Fraser wokół szyi ma owiniętą linę. - Steve spytał, czy możemy zrobić dubel i zwiększyć ucisk, na co się zgodziłem. - wyznał aktor. Niestety w podczas dubla Fraser nie był w stanie ustać i rzeczywiście zawisł na linie, tracąc przytomność. Okazało się, że ucisk był na tyle duży, że przestał oddychać i wymagał resuscytacji. Nieco inną wersję tego zdarzenia przedstawia reżyser, który twierdzi, że wina leży po stronie Frasera. Aktor miał chcieć lepiej zagrać fakt, że O'Connell nie może oddychać.

Brendan Fraser na swoim koncie ma wiele produkcji. Prywatnie życie nie oszczędzało aktora

Fraser sympatię widzów zyskał także dzięki produkcjom tj. "George prosto z drzewa" czy "Spokojny Amerykanin". Niestety często wymagające kondycyjnie filmy, mocno odbiły się na zdrowiu aktora. Przez kilka lat nie opuszczał szpitali ze względu na liczne kontuzje i operacje. 

Życie prywatne też nie było dla niego łaskawe. W 2008 roku Fraser rozwiódł się po 9 latach małżeństwa. Eksmałżonka zażądała ogromnych alimentów na siebie oraz trójkę wspólnych dzieci (900 tys. dolarów rocznie). Kolejny cios spotkał go w 2016 roku, gdy zmarła mu matka. Cztery dni po jej śmierci udzielił wywiadu promującego "The Affair", który stał się memem "sad Brendan Fraser". Dwa lata później w rozmowie z "GQ" wyznał, że był molestowany przez Philipa Berka, prezesa Hollywood Foreign Press Association. Berk zaprzeczył, by taka sytuacja miała miejsce.

Teraz głośno o aktorze zrobiło się dzięki filmowi "Wieloryb". Fraser wcielający się w postać Charliego, któremu nadwaga nie pozwala normalnie funkcjonować, musiał przejść czasochłonny oraz pracochłonny proces charakteryzacji. Efekty są bardziej niż imponujące. 

 

Will SmithTyle czasu od afery wystarczy? Will Smith wraca na ekrany i chce powalczyć o nagrody

Więcej o: