Kate Winslet "Titanica" wspomina z trwogą. Mimo to zdecydowała się znowu na pracę z Cameronem

Kate Winslet po premierze "Titanica" nie ukrywała, że praca z Jamesem Cameronem była ciężkim doświadczeniem: podkreślała, że jest z niego "twardy orzech do zgryzienia" i przyznawała, że były momenty, kiedy "naprawdę się go bała". Przez lata unikała ponownej współpracy i mówiła, że "straszny z niego choleryk" i zapierała się, że nie będzie z nim więcej pracować. Zmieniła jednak zdanie i zgodziła się zagrać w drugiej części "Avatara". Reżyser tłumaczy, skąd ta decyzja.

"Titanic" był niewątpliwie wielkim przebojem kinowym i wielkim krokiem w karierze Kate Winslet. Aktorka bardzo zabiegała o rolę Rose, ale już samą pracę na planie filmu Jamesa Camerona wspominała przez lata z dużą niechęcią - mówiła wprost, że to było "straszne" przeżycie. I to nie tylko z powodu trudnych warunków zdjęciowych i długich godzin spędzonych w zimnej wodzie. Reżyser nie należy do najłatwiejszych we współpracy osób, a Winslet przez lata nie pojawiała się w żadnym z jego nowych projektów. Sukcesywnie powtarzała, że "trzeba by jej zapłacić naprawdę dużo pieniędzy, żeby znowu zgodziła się pracować z Jimem". Coś się musiało zmienić, bo jednak zgodziła się zagrać w drugiej części "Avatara".

Zobacz wideo "Avatar: Istota wody" - zwiastun. Zapowiadany od dawna sequel w grudniu trafi do kin

Dlaczego Kate Winslet zgodziła się znowu pracować z Cameronem?

Mimo traumatycznych doświadczeń przy "Titanicu" Kate Winslet podjęła znowu współpracę z Jamesem Cameronem. I w dodatku znowu zgodziła się na udział w "wodnych" zdjęciach. Reżyser w jednym z ostatnich wywiadów dla "GQ" stwierdził, że Winslet chciała z nim znowu pracować, bo "miała coś sobie do udowodnienia".

'Avatar: Istota wody'Seria "Avatar" może zakończyć się na trylogii? James Cameron wyjaśnia

Nie ma co ukrywać, udział w projekcie był dla niej faktycznie dużym wyzwaniem. Na potrzeby filmu musiała się nauczyć freedivingu, czyli nurkowania na wstrzymanym oddechu - bez użycia akwalungu. Ba, aktorka wręcz pobiła na planie "Avatara 2" rekord Toma Cruisea podczas kręcenia podwodnej sceny. On kręcąc "Mission: Impossible - Rogue Nation" wstrzymał pod wodą oddech na sześć minut, a Kate Winslet poprawiła ten wynik o całą minutę. Sama była nieco rozbawiona tym, jak duże to robi na ludziach wrażenie.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

- To dość zabawne, bo nie czytuję recenzji i tekstów w mediach, nie ma mnie na Instagramie, jestem zupełnie odłączona od tej sfery mojego życia, więc gdy przez cały tydzień ludzie podchodzili do mnie i dziwili się, że wytrzymałam 7 minut i 14 sekund pod wodą, ja dziwiłam się, skąd w ogóle o tym wiedzą - opowiadała aktorka w jednym z wywiadów.

Przyznała, że jest z siebie bardzo dumna, ale pewnie nie powtórzy tego wyczynu nigdy więcej. Ćwiczyła do tej sceny cztery tygodnie, a same zdjęcia nakręcono w specjalnym zbiorniku. Sam Cameron trochę się nabijał w rozmowie z "GQ":

Ale spokojnie nie będę jej naliczał dodatkowej stawki za terapię i leczniczy moment, w którym musiała wstrzymać oddech pod wodą na blisko siedem i pół minut, żeby zostać podwodną królową.

"Avatar: Istota wody" zabiera widzów znowu na piękną planetę Pandorę. Tubylców znowu napada złowroga korporacja w poszukiwaniu cennych minerałów. Jack i Neytiri oraz ich bliscy muszą opuścić wioskę. Nie chcą być jednak bezczynni i szukają pomocy u innych plemion zamieszkujących planetę. Film do polskich kin wejdzie 16 grudnia 2022 roku.

Reżyser też nie ukrywa, że film to "najgorszy biznesowy przypadek w dziejach kina", bo musi zarobić w kinach na całym świecie ponad dwa miliardy dolarów, by twórcom i porducentom zwróciły się jego koszty. Aa to oznacza, że nowy "Avatar" musiałby osiągnąć wyniki większe niż sam "Titanic", "Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy" czy "Avengers: Wojna bez granic". Co prawda pierwsza część "Avatara" znowu uzyskała tytuł najbardziej dochodowego filmu w historii przemysłu rozrywkowego, ale taki wyczyn może być trudno powtórzyć.

Więcej o: