"Casablanca" ma 80 lat, a ja 24. Sprawdzam, czy historia Ricka i Ilsy chwyta za serce [RECENZJA]

Film "Casablanca", który uznawany jest za jedno z największych arcydzieł kinematografii, wszedł na ekrany kin równe 80 lat temu, czyli 26 listopada 1942 roku. Z tej okazji, postanowiłem przypomnieć sobie ten film w reżyserii Michaela Curtiza i sprawdzić, czy wciąż wzrusza, zachwyca i jakie emocje może wywołać w 2022 roku u dwudziestoczterolatka.

To było moje drugie podejście do filmu, bo pierwszy raz mialem okazję oglądać go podczas lekcji edukacji medialnej w pierwszej klasie liceum, czyli osiem lat temu. Od tego czasu sporo się w mojej głowie pozmieniało, a poza tym oglądanie filmu w częściach (godzina lekcyjna trwa tylko 45 minut) w towarzystwie koleżanek i kolegów z klasy nie gwarantowało należytego skupienia się na tym dziele. 

Akcja filmu dzieje się w tytułowej Casablance w 1941 roku podczas II wojny światowej. Miasto to, jak i całe Maroko było kolonią francuską, a tereny te podlegały wówczas rządom Francji Vichy, która kolaborowała z III Rzeszą. Ludzie z całej Europy zjeżdżają do Casablanki, z której przez Lizbonę można się przedostać do Stanów Zjednoczonych. Głównym bohaterem jest Amerykanin Rick Blain (Humphrey Bogart), który prowadzi jeden z dwóch najpopularniejszych lokali i szulerni w całym mieście. Przesiadują tam ludzie wszelkiego kalibru - lokalni naciągacze, miejscowi policjanci rządu Vichy, uciekinierzy czy naziści. 

Więcej ciekawych tekstów ze świata filmów i seriali znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Wszystko się zmienia, gdy pewnego dnia w lokalu Ricka pojawiają się Victor Laszlo (Paul Henreid) i Ilsa Lund (Ingrid Bergman). On jest przywódcą czechosłowackiego ruchu oporu, a ona jego żoną, która przed laty miała romans z Rickiem, gdy mieszkali jeszcze w Paryżu. Małżeństwo tak jak większość przyjezdnych chce się przedostać stąd do Lizbony, a dalej do Stanów Zjednoczonych. Ścigany przez nazistów Victor wraz ze swoją małżonką poszukują listów tranzytowych, które pozwolą im kontynuować swoją podróż. Okazuje się, że właścicielem owych przepustek jest Rick, dla którego przybycie dawnej ukochanej oznacza zburzenie dotychczasowego spokojnego ładu w jego życiu. 

"Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy" - chciałoby się zacytować klasyka

Główny bohater kreuje się na oschłą osobę, która dba tylko o własne interesy. Z jego ust kilkukrotnie możemy usłyszeć słowa: "Dla nikogo nie nadstawiam karku". Jednak przybycie dawnej ukochanej sprawia, że staje przed wielkim dylematem i na oczach widzów przechodzi wewnętrzną przemianę. Nie została ona pokazana w bardzo rozbudowany sposób. Nawet momentami miałem wrażenie, że stosunek bohatera do wielu spraw zmienia się bardzo mechanicznie i zbyt szybko, ale nie przeszkadza to zbytnio w odbiorze filmu.

A mój odbiór filmu jest bardzo dobry, choć przyznam, że zaczął się objawiać dopiero z końcem filmu. Dla wielu "Casablanca" jest melodramatem o miłości, która narodziła się w złych czasach. I właśnie ze względu na owe czasy o wiele bardziej przejąłem się tym, jak wyglądały realia życia w tamtych okresie i jak niektóre decyzje mogły mieć wpływ na wiele bardzo ważnych rzeczy niż tragiczną miłością Ricka i Ilsy.

Może to brzmieć protekcjonalnie, bo jak powszechnie wiadomo, Michael Curtiz stworzył film o charakterze propagandowym. Rick miał symbolizować całe Stany Zjednoczone, które będąc z dala od epicentrum działań wojennych, nie angażowały się zbytnio w przebieg konfliktu, dopóki same go nie doświadczyły. Natomiast Victor Laszlo jako pochodzący z europejskiej Czechosłowacji angażuje się w walkę z okupantem ponad wszystko. Nawet wydawać by się mogło, że kosztem swojego małżeństwa, co w pewnym momencie okazuje się nieprawdą.

Vivien Leigh, Leslie Howard, Mickey Kuhn i Clark Gable w kadrze z filmu 'Przeminęło z wiatrem'.Mickey Kuhn nie żyje. Był ostatnim żyjącym aktorem z "Przeminęło z wiatrem"

Rick respektuje jego postawę, ale początkowo nie chce mu pomóc. Trudno mi jednoznacznie wskazać, kiedy w końcu się na to decyduje. Po prostu nie umiem wybrać, która sytuacja bardziej go do tego skłoniła. Czy szczerze wyznanie Victora à propos swojego poświęcenia i miłości do Ilsy, czy moment, kiedy kapitan Renault (Claude Rains) na rozkaz nazistów nakazuje zamknąć jego lokal, przez co Rick stracił swoją pozycję.

Osobiście skłoniłbym się ku temu pierwszemu, chociaż już wcześniej wykazywał się dobrym gestem. Pomógł parze Bułgarów w ucieczce do Ameryki, czy wyraził zgodę na odśpiewanie "Marsylianki" w jego lokalu. Jednak sam kapitan Renault nazywa go od początku filmu "sentymentalnym", na co główny bohater krytycznie reaguje. Ale Rick w rzeczywistości właśnie taki jest. W filmie dowiadujemy się także, że w przeszłości bohater nie był taki neutralny, na jakiego się kreuje. W przeszłości szmuglował broń do Etiopii w czasie wojny włosko-abisyńskiej w latach 1935–1936 i walczył po stronie republikanów w hiszpańskiej wojnie domowej przeciwko nacjonalistom. Czyli "był po stronie słabszych", jak nazwał to Victor.

Wydaje się więc, że stał się taki chłodny i zamknięty po tym, jak został porzucony przez Ilsę. A w trakcie trwania filmu, gdy dawna ukochana nagle pojawia się w jego życiu i komplikuje co nieco, dochodzi u Ricka do wewnętrznego oczyszczenia z dawnych niesnasek. Dlatego do tej pory pominąłem wątek romantyczny tego filmu, ponieważ jest on dla mnie tylko pretekstem do pokazania tego, czym należało się kierować w tamtych czasach i jakie wybory były najlepsze. I to najbardziej zapamiętam z tego seansu.

Element miłosny fabuły mnie tak nie poruszył. Oglądało się go z zaciekawieniem, ale nie wycisnął ze mnie łez, tak jak z oczu głównych bohaterów. I to pomimo tego, że także jestem sentymentalny i niektóre "love stories" potrafią wywołać u mnie sporo emocji. Po prostu takie były wtedy realia i trzeba było na bok odłożyć pewne kwestie. Chociaż wiem też, że film w tamtych czasach nie mógł skończyć się inaczej, ze względu na panujące wówczas konwenanse.

Z tego wątku najciekawiej oglądało mi się sceny z retrospekcji dawnego życia dwojga kochanków w Paryżu, które idealnie oddały klimat szybkiej, ale ognistej miłości. Jednak pokazały też, jak bardzo ten związek był ulotny. Bohaterowie nie wiedzieli o sobie zbyt wiele, a już planowali ślub. Chociażby w pociągu do Marsylii. To nie miało szansy się udać.

"Casablanca" to też bardzo dobrze zrealizowany film pod względem technicznym i aktorskim. Chociaż kreacje bohaterów nie są tutaj bardzo rozbudowane, to śmiało można stwierdzić, że Bogat i Bergman grają tutaj, jak archetypowe ikony kina złotej ery Hollywood, którymi zresztą są. Chciałoby się powiedzieć, że nie bez powodu jedna z sal w warszawskim Kinie Muranów została nazwana imieniem aktorki, czyli Ingrid.

W pamięci widzów zapisała się także muzyka i cytaty z tego filmu. Okazuje się, że słynne "As Time Goes By", które jest piosenką symbolizującą dawną miłość bohaterów, trafiło do filmu całkowicie przez przypadek. Sam utwór powstał 15 lat przed premierą filmu, a trafił tam w ostatniej chwili, bo na etapie postprodukcji stwierdzono, że piosenki powstałe na potrzeby filmu nie pasują do niego.

Natomiast takie powiedzonka, jak: "Twoje zdrówko, mała", "Zagraj to, Sam. Zagraj: "»Jak mija czas«", "Zawsze będziemy mieli Paryż", czy "Louis, myślę, że to jest początek pięknej przyjaźni" na stałe wpisały się do kanonu kultury popularnej i języka potocznego. Łącznie aż sześć zdań z filmu znalazło się na stworzonej przez Amerykański Instytut Filmowy liście 100 pamiętnych cytatów w historii kina.

 

Droga "Casablanki" na szczyt

Film na samym początku nie miał łatwej drogi. Chociaż oficjalna premiera odbyła się w dniu 26 listopada 1942, co zbiegło się z desantem aliantów w Afryce Północnej, w tym także z zajęciem Casablanki, to początkowo nie wzbudzał on wielkiego zainteresowania wśród widzów. Warner Bros na jakiś czas schował film do szuflady i na jego ponowną dystrybucją zdecydował się rok później po odbytej konferencji w Casablance, na której spotkali się Winston Churchill, Franklin Roosevelt i Charles de Gaulle.

Wtedy, gdy przez konferencję miasto Casablanca stało się o wiele bardziej rozpoznawalne, ludzie o wiele chętniej wybierali się na ten film do kin. Na przestrzeni miesięcy film zyskiwał popularność i sympatię wśród widzów, a krytycy wypowiadali się na jego temat raczej pozytywnie. Zwieńczeniem jego sukcesu była uroczystość rozdania Oscarów w 1944 roku, podczas której film zdobył trzy nagrody: najlepszy scenariusz adaptowany, najlepsza reżyseria i najlepszy film. 

Takiego powodzenia tytułu nikt nie spodziewał. Dla studia Warner Bros film miał być po prostu jednym z wielu. Nie tylko w dzisiejszych czasach na potęgę kręci się filmy i seriale, które później z łatwością można dystrybuować w serwisach streamingowych. Całkiem podobnie było w Złotej Erze Hollywood, kiedy amerykański przemysł filmowy produkował rocznie mnóstwo filmów, które szybko popadały w zapomnienie. 

Tak się nie stało, a "Casablanca" do dzisiaj uznawana jest za jeden z najbardziej kultowych filmów, jaki kiedykolwiek powstał. Tytuł znajduje się na 43. miejscu w zestawieniu 250. najlepszych filmów wszechczasów serwisu IMDb. Tytuł posiada tam średnią 8,5/10 przy 570 784 głosach. A w polskim serwisie Filmweb na liście Top 500 najlepszych filmów dzieło Michaela Curtiza plasuje się na 161. miejscu ze średnią 7,9/10 przy 92 837 ocenach. Ponadto Amerykański Instytut Filmowy umieścił "Casablankę" na drugim miejscu (po "Obywatelu Kanie") listy 100 najlepszych amerykańskich filmów, a w 2006 roku Amerykańska Gildia Reżyserów Filmowych uznała scenariusz "Casablanki" za najlepszy w historii.

Zobacz wideo Popkultura odc. 132

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Więcej o: