Widzowie pokochali go za rolę porucznika Zubka w "07 zgłoś się". "Można go było jeść łyżkami"

Zdzisław Kozień przez lata związany był z teatrem w Rzeszowie. I choć to właśnie teatr był jego prawdziwą miłością, w pamięci widzów trwale zapisał się niezapomnianą rolą porucznika Zubka w serialu "07 zgłoś się". To łatka milicjanta-służbisty przylgnęła do niego na lata.

Zdzisław Kozień w dzieciństwie śpiewał w Chórze Dzieci Krakowa. Wystąpił przed Hitlerem, który na koniec miał uścisnąć mu rękę. Planował karierę śpiewaka i dalszą edukację we Włoszech. II wojna światowa pokrzyżowała mu plany. Jego bracia, Jan, który służył w Armii Krajowej, i Henryk, trafili do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Zginęli w Oświęcimiu. Na początku wojny pracował przy rozładunku ryb, pod koniec – trafił do wojska. Tam rozpoczęła się jego przygoda z aktorstwem.

Więcej podobnych historii przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo "07 zgłoś się" czyli kultowy serial kryminalny z PRL-u. Porucznika Borewicza kochały wszystkie kobiety

Karierę aktorską zaczął w wojsku. Na koncie ma wiele kultowych ról, jednak to jedna trwale zapisała się w pamięci

W wojsku zaczęła się jego kariera aktorska. Występował w amatorskim teatrze, później w krakowskim Teatrze Kolejorz. W 1953 roku ukończył studia aktorskie, wyjechał do Rzeszowa. To z tamtejszym Teatrem im. Wandy Siemaszkowej Zdzisław Kozień związany był przez wiele lat. Zagrał w wielu sztukach, tworząc liczne wybitne kreacje. Był m.in. Cześnikiem w "Zemście", Majorem w "Fantazym" czy Czepcem w "Weselu". Pierwszą, choć drobną, rolą filmową był występ w "Rancho Texas" w reżyserii Wadima Berestowskiego. Na kolejne musiał czekać 15 lat.

W 1973 roku wystąpił w "Drodze", dwa lata później zagrał w filmie "Skazany". W 1976 roku pojawił się w "Człowieku z marmuru". Wystąpił też w "Królowej Bonie", "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny", "Szaleństwach panny Ewy", "Piętnie", "Sonacie marymonckiej". Na koncie ma role królów, księży, pijaków i robotników. Zdzisław Kozień w pamięci widzów trwale zapisał się jednak jako porucznik Milicji Obywatelskiej, Antoni Zubek. Rola funkcjonariusza-fajtłapy i służbisty w serialu "07 zgłoś się" dała mu nieśmiertelną sławę i przylgnęła do niego na lata.

Kadr z serialu '07 zgłoś się'"07 zgłoś się" ma już 46 lat. Na czym polegał fenomen serialu?

To teatr był jego prawdziwą miłością. "Był aktorem pełną gębą"

Mimo wielu kultowych ról w filmach czy serialach to teatr był jego największą miłością. Szacunku do niego wymagał również od widzów. Pewnego wieczoru podczas jednego z przedstawień miał skrzyknąć prosto ze sceny do niesfornych widzów "Gdzie wyście przyszli, do obory? Tu jest teatr". 

Aktorka Anna Kujałowicz, która występowała z Kozieniem w teatrze w Rzeszowie, wspominała, że koledzy bardzo go cenili za życzliwość, ale przede wszystkim za kunszt aktorski. – Zdzichu był aktorem pełną gębą. Miał intuicję, wspaniale prowadziło się z nim dialog, był tak sugestywny... Można go było "jeść łyżkami". Przy tym wszystkim chętnie służył radą i pomocą młodszym aktorom – wyznała Kujałowicz. – Jestem normalnym człowiekiem, bez kompleksów i syfonu w głowie. Aktorstwo zostawiam w garderobie, nigdy nie gram na ulicy (…). Taki po prostu jestem – przyznał przed laty sam Kozień w rozmowie z "Nowinami Gazetą Codzienną".

Gdy nie występował na ekranach czy deskach teatrów, zajmował się swoimi pasjami. Wędkował, budował klatki dla swoich papug i… pędził bimber. Grał na fortepianie, gotował, malował obrazy. W ostatnich latach życia znacznie pogorszył się jego stan zdrowia. Kozień potrafił wypalić nawet trzy paczki papierosów dziennie. Przeszedł zawał, a cukrzyca doprowadziła do amputacji nogi. Aktor zmarł na nowotwór 25 marca 1998 roku.

Kadr z serialuMatka reżysera "07 zgłoś się" o Borewiczu: Taki seksualny domokrążca

Więcej o: