James Cameron przebił sam siebie, to wizualne arcydzieło. Pierwsze recenzje filmu "Avatar: Istota wody"

Wiele wskazuje na to, że James Cameron jest na drodze, by powtórzyć sukces pierwszego "Avatara", który zrewolucjonizował branżę filmową pod względem wykorzystania efektów specjalnych i zdobył miano najbardziej dochodowego filmu wszech czasów. 6 grudnia film "Avatar: Istota wody" obejrzeli pierwsi krytycy filmowi i nie kryją entuzjazmu. Zgodnie podkreślają, że "Istota wody" pod wieloma względami przewyższa pierwszą część filmu.

Na tę premierą trzeba było czekać 13 lat i z tego, co piszą recenzenci, warto było. "Avatar: Istota wody" zabiera nas ponownie na odległą planetę Pandora. Tubylców znowu napada złowroga korporacja w poszukiwaniu cennych minerałów. Sytuacja jest na tyle poważna, że Jack i Neytiri oraz ich bliscy muszą opuścić swoją wioskę. Nie oznacza to jednak, że pozostają bezczynni. W trudnej sytuacji zwracają się o pomoc do innych plemion zamieszkujących planetę. 

Zobacz wideo "Avatar: Istota wody" - zwiastun. Zapowiadany od dawna sequel w grudniu trafi do kin

Cameron przebił sam siebie. Pierwsze recenzje filmu "Avatar: Istota wody"

Sam James Cameron nie ukrywa, że jego nowy film to "najgorszy biznesowy przypadek w dziejach kina", bo już na wstępie wiadomo, że musi zarobić w kinach na całym świecie ponad dwa miliardy dolarów, by zwróciły się jego koszty. A to oznacza, że nowy "Avatar" musiałby osiągnąć wyniki lepsze niż sam "Titanic", "Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy" czy "Avengers: Wojna bez granic". Jednak pierwsze recenzje wskazują, że istnieje spora szansa na to, że uda się tego dokonać.

David Ehrlich z IndieWire pisze, że "'Avatar: Istota wody' jest "o lata świetlne lepszy niż pierwsza część", a Ross Bonaime z "Collidera" dodaje, że biorąc pod uwagę to, że jego zdaniem poprzedni film był ładną wydmuszką bez treści, jest szczerze zaskoczony tym, jak dobry jest sequel.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl 

Także Courtney Howard z "Fresh Fiction" podkreśla, że produkcja jest o wiele lepsza niż poprzednia - jej zdaniem zaletą jest doskonale skonstruowana fabuła, ciekawiej przedstawieni bohaterowie, a widoczny postęp technologiczny jest "OSZAŁAMIAJĄCY". Bilge Ebiri z "New York Magazine" i portalu Vulture uważa również, że "Avatar: Istota wody" może być "najbardziej ujmującym, słodkim i osobistym filmem Jamesa Camerona. Prawdopodobnie najbardziej emocjonalnym". "Nawiązuje do jego największych hitów, ale zawsze jest skrajnie szczery. On nigdy nie opuści Pandory. On kocha tę rodzinę. Ostatecznie ja też" - pisze dziennikarz.

Perri Nemiroff z "Collidera" dodaje, że tym razem scenariusz bardzo efektywnie eksploruje kwestie życia społeczności i rodzinnych relacji. Kevin L. Lee z "AwardsWatch" zaznacza, że tym razem rytm filmu wyznacza właśnie "bardziej osobista, skomplikowana i emocjonalna historia", a Ross Bonaime zachwala Camerona za to, że tym razem zamiast na efektach specjalnych skupił się na swoich bohaterach. Ba, nawet nieco bardziej sceptyczny Ian Sandwell z "DigitalSpy" uważa, że choć fabuła mogłaby być nieco bardziej gęsta, a postaci jest nieco za dużo, to i tak reżyserowi udało się wszystko złożyć w imponującą całość.

Krytycy dość zgodnie piszą, że film jest "wizualnym arcydziełem". Niektórzy z nich nawet uważają, że to jeden z najbardziej oszałamiających pod tym względem tytułów, jakie dane im było widzieć. Bilge Ebri podkreśla, że czasami wręcz "trudno uwierzyć, że część z tych rzeczy nie istnieje naprawdę". "Nie mogę tego ciągle ogarnąć umysłem. W pewnym momencie przypomniałem sobie, że to wszystko to efekty specjalne i mój mózg się zaciął" - przyznaje uczciwie.

Mike Ryan z "Uproxx" trochę narzeka, że jest aż za dobrze:

Nigdy nie widziałem niczego, co mogłoby temu filmowi dorównać pod technicznym i wizualnym względem. To wręcz oszałamiające, czasem aż za bardzo. Były momenty, kiedy gubiłem się w fabule, bo podziwiałem rybkę z Pandory.

Nemiroff podkreśla - "Wierzyłem, że James Cameron podniesie poprzeczkę, ale te efekty wizualne są olśniewające. Jeden nieziemski kadr za kolejnym. Najbardziej mi się jednak podoba, że ta techniczna uczta zawsze służy postaciom i tworzeniu świata przedstawionego".

Pochwały zbiera również obsada, szczególnie najmłodsi członkowie. "Prawdziwymi gwiazdami są tu dzieciaki" - pisze krytyk z "Variety". Wielu z recenzentów dodaje, że choć film trwa ponad trzy godziny, to warto na sali kinowej spędzić każdą minutę, bo produkcja jest tak wciągająca.

Film do polskich kin wejdzie 16 grudnia 2022 roku.

Więcej o: