Gdzie ukrywał się Pedro Pascal przez te wszystkie lata? Teraz wiadomo, ile razy przeoczyliśmy go na ekranie

Pedro Pascal to jeden z największych fenomenów współczesnej popkultury. Takiej kariery jak on bodaj nikt przed nim nie miał i nikt pewnie tego wyczynu nie powtórzy. Po premierze "The Last of Us" i starcie trzeciej serii "The Mandalorian" niewątpliwie można go nazwać najbardziej wziętym i pożądanym aktorem świata, a jeśli nie najpopularniejszym, to zdecydowanie najbardziej przez widzów uwielbianym. Ludzie kochają jego wąsy, rozbrajającą szczerość, zawadiackie poczucie humoru i to, że pomimo oszałamiającego sukcesu wydaje się nieodmiennie równym gościem, po którym nie widać, żeby woda sodowa uderzyła mu do głowy.

Pedro Pascal to w pierwszym kwartale 2023 roku bez dwóch zdań najgorętsze nazwisko w aktorskim świecie. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że serial "The Last of Us" odniósł gigantyczny sukces i to w dużej mierze dzięki doskonale dobranej obsadzie i charyzmie odtwórców głównych ról, Pedro Pascala i Belli Ramsey. Jeszcze przed premierą wszystkich odcinków "The Last of Us" okrzyknięto najlepszą ekranizacją gry komputerowej w historii przemysłu rozrywkowego. Wiele osób wskazuje wręcz, że pod pewnymi względami scenariusz adaptacji dodaje oryginałowi wręcz głębi, a dzięki fenomenalnym rolom całej obsady serial broni się jako osobny projekt i przyciąga nawet tych widzów, którzy w grę nie grali, a i tak są zachwyceni tym, co widzą.

Zobacz wideo Przez 20 lat grał w najpopularniejszych serialach. Jego kariera wybuchła dzięki wąsom

Pedro Pascal w branży pracuje już od ponad 20 lat

Pedro Pascal, a właściwie Jose Pedro Balmaceda Pascal, urodził się 2 kwietnia 1975 roku w Chile. Do USA jego rodzina przeprowadziła się, bo jego rodzice zawzięcie zwalczali dyktaturę Pinocheta i musieli uciekać z kraju. Dzięki temu aktor jest dwujęzyczny - płynnie mówi po hiszpańsku i angielsku. Do szkoły chodził już w USA i to tutaj rozkochał się w aktorstwie. A powiedzmy sobie sczerze - na początku to nie była łatwa miłość.

Bo choć teraz ma na koncie jednocześnie dwa duże hity - czyli "The Last of Us" i "The Mandalorian" - to droga do tego momentu była długa. Jest spora szansa, że jeśli włączycie jakiś głośny serial z ostatnich lat, to prawdopodobnie Pedro już tam był. Należy mu przyznać, że zaczynał z przytupem, co można docenić już teraz. Jeszcze w 1999 roku pod nazwiskiem Balmaceda pojawił się na przykład w głośnym serialu "Buffy: Postrach wampirów". O tym z przyjemnością przypomniała ostatnio grająca tytułową rolę Sarah Michelle Geller - podzieliła się w sieci kadrem ze wspólnej sceny i zebrała pod nim bagatela ponad 250 tysięcy polubień.

 

Po "Buffy" jeszcze jako Pedro Balmaceda zagrał w serialu, który wielu polskich widzów pamięta dzięki niespotykanym cudom - mowa tu o "Dotyku Anioła". Później aktor zdecydował się na zmianę zawodowego aliasu i już jako Pedro Pascal pojawił się np. w przebojowym serialu kryminalnym "Law & Order" / "Prawo i porządek". Jak się sam ostatnio śmiał w prowadzonym przez siebie odcinku "Saturday Night Live", zagrał tam aż dwa razy i dwie skrajnie odmienne postaci. "To się nazywa wszechstronność" - skwitował. 

 

W jego filmografii znajdziecie też takie pozycje jak "CSI", "Siostra Jackie", "Homeland", "The Good Wife", "Graceland", "Bez śladu" i "Mentalistę". W tym ostatnim zagrał bardzo poważnego chłopaka głównej bohaterki, przez którego prawie przeprowadziła się do innego miasta - ale kto by tego nie rozważył dla Pedra?

Więcej informacji ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Pierwszym dużym przełomem w jego karierze była jednak produkcja HBO. Pedro Pascal dołączył bowiem w czwartym sezonie do obsady "Gry o tron", gdzie zagrał Oberyna Martella. Słynna jest już scena, w której Góra wybija mu zęby i wciska oczy w czaszkę. Pascal śmiał się w jednym z wywiadów, że ma podobną tendencję do Seana Beana, bo jego bohaterowie często giną na ekranie.

Pedro Pascal w 'Grze o tron'Pedro Pascal w 'Grze o tron' HBO/ Gra o tron

Potem pojawił się Netflix i głośny serial "Narcos", w którym Pedro zagrał jedną z głównych ról, czyli agenta Javiera Peńę. Podkreślał, że wizerunek bohatera ubierającego się w duchu lat 70. to jego świadoma decyzja, choć ikoniczne już wąsy to poniekąd dzieło przypadku. Aktor zapuścił je na potrzeby sztuki, w której grał, zanim zaczął kręcić serial Netfliksa. Przedstawienie zobaczył jeden z twórców i kazał mu ten zarost zostawić. Sam Pedro ze śmiechem opowiada, że od tej pory ludzie mu powtarzają, że ma ich nie golić, bo bez nich wygląda jak własna babcia.

W dużym skrócie mówiąc, po "Narcos" i "Grze o tron" przyszedł słynny już "Mandalorian", który twórcom i obsadzie już po pierwszym sezonie przyniósł siedem statuetek Emmy. Dodajmy też, że Pedro Pascal jest absolwentem kierunku aktorskiego i świetnie też sobie radzi na deskach teatru. Ma też doświadczenie reżyserskie na tym polu. Ba, właśnie za przedstawienie "Orphans" i rolę w nim dostał prestiżowe nagrody teatralne (Los Angeles Drama Critics Circle Award i Garland Award), a w 2019 roku zadebiutował również na Broadwayu w adaptacji "Króla Lira". 

Kiedy pojawia się na dużym ekranie, to także okazuje się, że najczęściej te produkcje filmowe są wypakowane gwiazdami kina. To na przykład takie filmy jak "Kingsman: The Golden Circle - Złoty krąg" czy "Władcy umysłów" (w rolach głównych Matt Damon i Emily Blunt). Pedro Pascal zagrał np. z Gal Gadot w drugiej części "Wonder Woman" czy z Denzelem Washingtonem w filmie akcji "Bez litości 2". Co ciekawe, tu znowu wydłubywano jego bohaterowi oczy - tzn. tym razem zrobił to osobiście Denzel Washington. W filmie "Potrójna granica" z kolei Pedro wystąpił ze swoim przyjacielem Oscarem Isaackiem oraz Benem Affleckiem i Charliem Hunnamem.

 

Warto też zwrócić uwagę na tak intrygującą pozycję, jak jego występ w filmie "Nieznośny ciężar wielkiego talentu". Pedro gra tu gangstera milionera i wielkiego wielbiciela Nicolasa Cage'a. Ponieważ pieniędzy mu nie brakuje, płaci Nicolasowi Cage'owi milion dolarów za to, że spędzi z nim jego urodziny. Jego idol w tym filmowym świecie ma poważne problemy finansowe i propozycję przyjmuje. Dodajmy, że Cage gra tu samego siebie, a sam film zebrał doskonałe recenzje.

Jak Pedro Pascal rozkochał w sobie cały świat

Kolejne odcinki "The Last of Us" biją rekordy oglądalności, a po premierze każdego z nich sieć zalewa fala nowych memów i zachwytów nad odtwórcami głównych ról. Jakby tego było mało, Disney+ pokazał trzeci sezon wychwalanego pod niebiosa "Mandaloriana", w którym zamaskowany Pedro gra główną rolę i nawet bez pokazywania twarzy jest w stanie absolutnie rozkochać w sobie widzów. Jego charyzma aż bije z ekranu, choć sam aktor często się śmieje, że na potrzeby serialu używa "sypialnianego" głosu, co niekoniecznie lubi robić.

Tak się przypadkiem składa, że w obydwu tych wychwalanych i popularnych serialach Pedro Pascal wciela się w ojcowskie postaci. W "Mandalorianie" jego Din Djarin to zabójczo skuteczny łowca nagród. Zaczyna swoją ekranową podróż jako samotny wilk, kiedy jednak spotyka rozkosznego Baby Yodę (dopiero potem ujawniono, że uroczy do bólu maluch ma na imię Grogu), nawiązuje się między nimi niespodziewana więź i od tej pory bezlitosny najemnik używa swoich umiejętności, żeby chronić dzieciaka przed rozlicznymi niebezpieczeństwami. W "The Last of Us" Joel na samym początku traci swoją córkę, jest więc tym bardziej zaskoczony tym, jak mimo wszystko przywiązuje się do pyskatej Ellie, którą na początku miał tylko dostarczyć w odpowiednie miejsce odpowiednim ludziom. Tylko kwestią czasu były montaże jak ten poniżej:

Pedro Pascal - 'it daddy' internetuPedro Pascal - 'it daddy' internetu 'The Last of Us' i 'Mandalorian' spotykają się na jednym memie

Tak oto prywatnie bezdzietny Pedro Pascal stał się ukochanym ojcem internetu. Z tego fenomenu naśmiewali się choćby scenarzyści "Saturday Night Live" w jednym ze skeczów, w którym Pascal wciela się w nauczyciela dopytującego się uczniów, dlaczego z taką zawziętością montują pochwalne filmiki na jego temat.

 

A tych filmików w sieciowym "realu" nie brakuje. Na samym Tik Toku nagrania opatrzone hasztagiem #pedropascal zebrały 4,8 miliarda wyświetleń. Wielbiciele w sieci w ciągu kilku ostatnich tygodni i miesięcy zdążyli już ogłosić, że wąsy aktora są "ikoniczne", nazwać go "the ultimate daddy" i zmontować tysiące filmików z najlepszymi fragmentami jego wywiadów i ulubionymi filmowymi scenami. Wielu widzów właśnie odkrywa całkiem pokaźną filmografię aktora i jest zachwyconych tym, jakie smaczki można przy okazji znaleźć. Nie brakuje także rozlicznych publikacji, w których ich autorzy próbują wyjaśnić, dlaczego Pedro Pascal jest nową obsesją internetu.

Trudno oczywiście udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo czynników działających na jego korzyść jest sporo. Po pierwsze, to po prostu dobry aktor. Po drugie, jego życiorys to faktycznie wcielony w życie "american dream" - syn chilijskich imigrantów został jedną z największych gwiazd na świecie i gra w najbardziej wychwalanych produkcjach serialowych z półki premium. Po trzecie: jest charyzmatyczny i rozbrajająco ujmujący. Ma poczucie humoru, nabija się sam z siebie, otwarcie przyznaje, że jest zachwycony całym tym zainteresowaniem i czasem ogląda fanowskie filmiki na swój temat. W wywiadach opowiada, że kiedy grał w "Kingsmanach" z Hally Berry, Colinem Firthem, Jeffem Bridgesem czy Channingiem Tatumem powstrzymywał się na planie przed tym, żeby ich prosić o autografy. 

Z dumą opowiada też o swoich korzeniach i pozostaje zaskakująco skromny. Kiedy Jimmy Fallon powiedział mu, że nigdy w życiu nie widział takiej kariery, jak jego, Pascal ze śmiechem odbił piłeczkę i powiedział: "Ja nie mam z tym nic wspólnego".

 

To oczywiście nieprawda, bo nawet jeśli miał dużo szczęścia, to potrafił wykorzystać dane mu szanse i wywiązać się dobrze ze swoich aktorskich zadań. Do tego nie boi się wyrażać swoich poglądów i jest aktywistą, który skupia się na wspieraniu walki o prawa człowieka. W ostatnich dniach szczególnie głośno o tym, jak bardzo wspiera swoją transpłciową siostrę i jak pomagał jej przejść przez tranzycję. "Pedro był bardzo ważną częścią tego wszystkiego. Również jest artystą i był moim przewodnikiem. Był jedną z pierwszych osób, które pomogły mi ukształtować moją tożsamość" - opowiadała w wywiadzie Lux Pascal.

 

Sam aktor zawzięcie podkreśla przy każdej możliwej okazji, że jest sojusznikiem całej społeczności LGBT+, a ponieważ ma w sieci duże zasięgi - na samym Instagramie obserwuje go blisko pięć i pół miliona osób - jego przesłanie dociera więc do wielu osób. I nawet jeśli ktoś go za to krytykuje, to aktor po prostu robi dalej swoje. 

Więcej o: