Zapomniał szkolnego podręcznika. Gdy wrócił do domu, w pokoju znalazł ciało ojca

Leszek Lichota należy do grona najpopularniejszych aktorów w Polsce. W 2002 roku ukończył Akademię Teatralną w Warszawie i od tamtej pory rozwija swoją karierę, pojawiając się w popularnych produkcjach. Mało fanów wie, że aktor w dzieciństwie przeżył traumatyczne doświadczenie.

Leszek Lichotaa deskach teatru debiutował w 2002 roku. W tym samym roku pojawił się w serialach "Samo Życie" czy "Kasia i Tomek". W 2003 roku trafił do obsady "Na Wspólnej", w którym przez kilka lat grał postać Grzegorza Zięby. Rola w produkcji TVN-u otworzyła mu drzwi do kariery, na planie poznał też miłość - Ilonę Wrońską. Po odejściu z serialu wystąpił w produkcjach jak "Glina", "Lincz", "Wataha" czy "Wotum nieufności", a w 2023 roku jako profesor Rafał Wilczur pojawi się w filmie "Znachor". Aktor w dzieciństwie przeżył dramatyczną chwilę.

Więcej podobnych historii przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Czy remaki dorównają oryginałom? "Narodziny Gwiazdy", "Ocean’s Eleven". Przeglądamy najlepsze z nich! [MUSIMY O TYM POGADAĆ]

Leszek Lichota w dzieciństwie przeżył trudny moment. Znalazł ciało ojca

Przed laty na Facebooku panowała moda na chwalenie się najważniejszymi książkami w życiu. W 2014 roku do wyzwania nominowany został Leszek Lichota. Aktor potraktował post z dystansem i poczuciem humoru, choć nie zabrakło w nim dramatycznego wyznania. Na liście znalazła się m.in. książka do historii. Dlaczego?

Zapomniałem jej spakować wieczorem do plecaka i rano wchodząc po nią do pokoju znalazłem mojego martwego ojca

- napisał w poście, który przytoczył m.in. portal wpolityce.pl. Miał wtedy 14 lat. To starsi bracia pomogli mu uporać się ze stratą i traumatycznym przeżyciem.

– Dzisiaj, po latach, nie czuję, że czegoś nie dostałem, bo ojciec umarł tak wcześnie – przyznał w rozmowie z "Twoim Stylem". Nastoletni Lichota postanowił wyrwać się z Wałbrzycha. Nie miał ochoty na zostanie mechanikiem czy górnikiem. Początkowo zapisał się do technikum hotelarskiego. – Już wybór tego technikum, ściśle ukierunkowanego, był z mojej strony sygnałem, że chcę od życia czegoś innego. Wszystko to wydawało mi się tak abstrakcyjne, kolorowe i świeże, że wybrałem tę szkołę, mimo że w ogóle nie planowałem zostać hotelarzem. Chciałem jedynie uczestniczyć w czymś ciekawym – wspominał po latach.

Na egzamin do szkoły aktorskiej poszedł nieprzygotowany. "Zostałem wywalony za drzwi"

Pierwsze kroki w aktorstwie stawiał w kółku teatralnym. W pewnym momencie postanowił zdawać do szkoły aktorskiej we Wrocławiu. Pierwszy egzamin nie skończył się szczęśliwie. – Sięgnąłem po jakąś pierwszą z brzegu książkę na półce w pokoju, akurat był to Molier, którego nawet nie przeczytałem, tylko otworzyłem na jakimś dłuższym fragmencie i stwierdziłem, że nada się na monolog – przyznał na łamach "Twojego Stylu". Lichota nauczył się fragmentu na pamięć, choć wciąż myliły mu się niektóre kwestie. – Poszedłem na egzamin z tym jednym tekstem. No i natychmiast zostałem wywalony za drzwi – dodał. Determinacja wygrała. Zapisał się na kurs aktorski, skrupulatnie przygotował się na kolejny egzamin i tym razem wszystko poszło zgodnie z planem. Zdał śpiewająco.

Więcej o: