Amerykańscy reżyserzy stają w obronie Agnieszki Holland. Wydali oświadczenie w sprawie słów Zbigniewa Ziobry

Gildia Reżyserów Amerykańskich wyraziła solidarność z Agnieszką Holland. Związek opublikował oświadczenie. "Po tym, jak najnowszy film Agnieszki Holland 'Zielona granica' został porównany przez polskiego ministra sprawiedliwości do 'propagandy nazistowskiej', reżyserka zyskała ogromne poparcie" - pisze Hollywood Reporter.
Gildia Reżyserów Amerykańskich opowiada się za twórczą ekspresją poprzez sztukę tworzenia filmów i potępia niedawne ataki polskiego ministra sprawiedliwości i ekstremistów na członkinię [gildii - red.] Agnieszkę Holland w związku z pokazywaniem przez nią brutalności, z jaką spotykają się uchodźcy w Polsce w jej filmie 'Zielona granica' - czytamy w oświadczeniu.

Amerykańscy reżyserzy: Będziemy wspierać prawa do wolności słowa przysługujące wszystkim reżyserom

"Jesteśmy głęboko przekonani, że reżyserzy tacy jak Agnieszka mają do odegrania kluczową rolę w pobudzaniu dyskusji i odzwierciedlaniu problemów społecznych poprzez swoją pracę. Powtarzamy oświadczenia Federacji Europejskich Reżyserów Filmowych (FERA) i Europejskiej Akademii Filmowej popierające Agnieszkę i jej film nagrodzony na Festiwalu Filmowym w Wenecji i nadal będziemy wspierać prawa do wolności słowa przysługujące wszystkim reżyserom" - podkreślają amerykańscy twórcy.

Agnieszka Holland jest członkinią Gildii Reżyserów Amerykańskich podobnie jak ok. 19,5 tys. innych twórców. W Stanach Zjednoczonych pracowała m.in. przy serialach "Dziecko Rosemary", "Treme" oraz "House of Cards".

"Zielona granica" fabularyzuje - choć, jak podkreślają twórcy, w dużej mierze opiera się na rzeczywistości -  sytuację, w jakiej znaleźli się migranci z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu na granicy polsko-białoruskiej, będącą jednocześnie miejscem, gdzie można przedostać się do Unii Europejskiej. - Nie byłoby tego filmu, gdyby nie zachowanie polskich władz w momencie, gdy rozpoczął się kryzys uchodźczy na tej granicy. W filmie jest mowa, kto jest sprawcą tego kryzysu - mówiła reżyserka w rozmowie dla Gazeta.pl, przywołując nazwiska Aleksandra Łukaszenki i Władimira Putina. Maja Ostaszewska, która gra jedną z głównych ról, podkreślała w jednym z wywiadów, że to nie jest film "anty" czemukolwiek. "To nie jest paszkwil na Straż Graniczną, na PiS czy PO, to nie propagandówka ani polityczny manifest. To opowieść o dramacie ludzi, którzy tymi ludźmi chcą pozostać" - pisze w recenzji Justyna Bryczkowska.

Jeszcze zanim ktokolwiek poza festiwalem filmowym w Wenecji mógł zobaczyć "Zieloną granicę", pojawiło się jednak dużo słów krytycznych wobec produkcji i samej Holland. Te wypowiedziane przez Zbigniewa Ziobrę zdaniem reżyserki zasłużyły na reakcję prawników. Film wchodzi do regularnej dystrybucji kinowej w Polsce 22 września.

Więcej o: