Nowy "Znachor". Była Bożena Dykiel, jest Anna Szymańczyk. Wyborna (i zupełnie inna) rola

"Znachor" Jerzego Hoffmana to popis gry aktorskiej na pierwszym planie, ale także w rolach drugoplanowych. Bożena Dykiel jako Sonia pojawia się na ekranie w kilku scenach, ale zapada w pamięć. W nowym "Znachorze" Netfliksa podobną postać gra Anna Szymańczyk, która jest jako Zośka z młyna po prostu przepyszna.

"Znachor" Netfliksa to ta sama historia, którą zekranizowali w latach 30. Michał Waszyński i w 80. Hoffman, ale scenarzyści wprowadzili też sporo zmian. Jedną z nich jest zwiększenie roli kobiety, która interesuje się Antonim Kosibą, gdy ten trafia do młyna. Bożena Dykiel u Jerzego Hoffmana pojawia się w zaledwie dwóch-trzech scenach (a i tak robi wrażenie swoim wizerunkiem rumianej dziewoi z koroną z warkocza, która miota się między okazaniem serca a własnymi korzyściami). Zośkę z młyna w Radoliszkach poznajemy bliżej. I nie sposób się w niej nie zakochać, a ogromna w tym zasługa Anny Szymańczyk.

Zobacz wideo Nowy "Znachor" - zwiastun

Świetnie obsadzony "Znachor" Netfliksa

Nie chcę zdradzać szczegółów fabuły wersji wyreżyserowanej przez Michała Gazdę tym, którzy jeszcze nowego "Znachora" nie widzieli, ale muszę zwrócić waszą uwagę na tę aktorkę. Jej postać jest uczestniczką kilku najzabawniejszych, ale także i jednej z najbardziej wzruszającej sekwencji scen, które można zobaczyć w produkcji Netfliksa. Kawał dobrej roboty zrobili też charakteryzatorzy - z aktorki o współczesnej urodzie wydobyli naturalne piękno kobiety z lat 30. ubiegłego wieku, która całe życie spędziła we wsi, na ciężkiej pracy.

Anna Szymańczyk i Leszek LichotaAnna Szymańczyk i Leszek Lichota MARCIN OLIVA SOTO/ materiały promocyjne Netflix

Choć z założenia "Znachor" to opowieść przede wszystkim o Kosibie (doskonały Leszek Lichota!) i jego córce (nie tak eteryczna jak Anna Dymna, inna, ale dobrze wypadająca w roli uwspółcześnionej lekko Marysi Maria Kowalska), to zarówno wersja z lat 80. jak i nowa są bardzo dobrze obsadzone w każdej roli.

Wszyscy pamiętają Artura Barcisia jako Wasylko - teraz świetnie wypada w roli Michała Łukasz Szczepanowski. Zupełnie inna, ale równie ciekawa, jest kreacja Mirosława Haniszewskiego jako współpracownika Rafała Wilczura, którego w tak zapadający w pamięć sposób zagrał Piotr Fronczewski. Mogłabym wymienić i nowego dziedzica - Leszka Tenczyńskiego, w którego wcielił się Ignacy Liss, i jego matkę (Iza Kuna), i grających niewielkie, ale zapamiętywalne role Piotra Roguckiego, Mikołaja Grabowskiego czy Pawła Tomaszewskiego. Jednak, jeśli miałabym wskazać największe aktorskie odkrycie tego filmu, byłaby nim właśnie Anna Szymańczyk.

 

Anna Szymańczyk - kim jest aktorka z nowego "Znachora"?

Aktorka urodziła się w 1987 roku w Olsztynie, jest absolwentką Akademii Teatralnej w Warszawie. Zadebiutowała rolą Pani Zero w spektaklu "Maszyna do liczenia" w stołecznym Teatrze 6. Piętro. Otrzymała nagrodę specjalną na XVIII Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi w 2010 roku. Zielone oczy, brązowe włosy i 172 cm wzrostu, znajomość angielskiego i niemieckiego - tyle dowiadujemy się z jej wizytówki w agencji aktorskiej. Być może kojarzycie ją np. z roli Joli w "Stuleciu winnych", Olgi w "Szadzi", a może Kaśki w "O mnie się nie martw"?

Ze strony Teatru Dramatycznego można się dowiedzieć, że aktorka grała w spektaklach dyplomowych reżyserowanych przez Agnieszkę Glińską, Jana Englerta oraz Cezarego Morawskiego. Brała udział w spektaklu muzycznym "Nie ma solidarności bez miłości" w reż. Macieja Wojtyszki z muzyką Krzesimira Dębskiego. Współpracuje z Teatrem Stu w Krakowie, a także z Teatrem Polskiego Radia. Ma na swoim koncie role filmowe i telewizyjne (w tym dubbingowe). W Dramatycznym gra teraz m.in. w "Ferdydurke" i "Pani Dalloway", a wcześniej np. w "Śnie nocy letniej":

 

- Poszłam do szkoły teatralnej, żeby grać w teatrze, ponieważ moje zamiłowanie do teatru wzięło się z literatury i z myślenia o literaturze i o słowie, o języku, natomiast mam świadomość, że u nas w kraju jedno napędza drugie - jak się ma znaną buzię, rozpoznawalną dla pewnego kręgu, to jest łatwiej się dostać do pewnych teatrów - mówiła w rozmowie z Radiem Olszyn, przyznając, że bardzo chciałaby zagrać w farsie. Talent do komediowych scen udowodniła w "Znachorze", moim zdaniem, bez wątpienia.

Więcej o: