"Ślub od pierwszego wejrzenia". Czy małżeństwa są prawdziwe? Prawnik nie zostawia wątpliwości

"Ślub od pierwszego wejrzenia" od lat wzbudza ogromne kontrowersje, spora część widzów podważa bowiem prawdziwość zawartych w programie małżeństw. Jak faktycznie wygląda ta kwestia w świetle prawa? Zdaniem radcy prawnego produkcja stąpa po cienkim lodzie, a idea nie jest w pełni zgodna z obowiązującymi w Polsce przepisami.

Premierowy odcinek "Ślubu od pierwszego wejrzenia" pojawił się na antenie w październiku 2016 roku, wywołując wśród widzów wiele skrajnych emocji. Mimo kontrowersji, format wciąż cieszy się wysoką oglądalnością i niesłabnącym zainteresowaniem. Jesienią 2023 roku do emisji trafił kolejny, już 9. sezon, a wraz z nim powróciło pytanie, czy zawarte w programie małżeństwa są ważne w świetle prawa? Okazuje się, że ta kwestia jest znacznie bardziej skomplikowana, niż można by przypuszczać.

Zobacz wideo "Mam opinię trudnego we współpracy". Prośby o załatwienie pracy w telewizji? "To się często zdarza"

Eksperci dobierają ich w pary. Pierwsze spotkanie przyszłych małżonków odbywa się na chwilę przed ceremonią

Idea formatu zakłada, że to eksperci dobierają uczestników w pary na podstawie wcześniej wypełnianych kwestionariuszy odnośnie preferencji i wymogów względem potencjalnego partnera. Przyszli małżonkowie nie mają jednak czasu na weryfikację, bo poznają się dopiero w dniu ślubu. Jakiś czas temu wątpliwości nasiliły się, gdy uczestnicy 4. edycji, Agnieszka i Wojtek, postanowili odnowić przysięgę małżeńską. Internauci twierdzili wówczas, że to dowód na to, że ślub zawarty w programie jest tylko fikcją. Spekulacjom zaprzeczyła Magda, którą widzowie kojarzą z premierowej odsłony programu.

Śmiało potwierdzam, że ślub zawierany jest naprawdę

napisała wówczas. Nie wszyscy mieli jednak tyle szczęścia i spore grono nie potrafiło wytrwać w przyrzeczeniach, o czym świadczą rozwody osób, biorących udział w poprzednich edycjach formatu. To z kolei oznaczałoby, że były to związki ważne w świetle prawa, co od początku podważała spora część widzów. Jak zatem wygląda to z punktu widzenia przepisów?

Małżeństwa w "Ślubie od pierwszego wejrzenia" są fikcją? Ekspert wyjaśnia

Jakiś czas temu tę zawiłą kwestię usiłował wyjaśnić radca prawny Marcin Świerżewski. W poście opublikowanym na Facebooku wyjaśnił, że sposób zawierania małżeństw ściśle określa artykuł 4. kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Okazuje się, że zgodnie z zapisem "małżeństwo przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego nie może być zawarte przed upływem miesiąca od dnia, kiedy osoby, które zamierzają je zawrzeć, złożyły kierownikowi urzędu stanu cywilnego pisemne zapewnienie, że nie wiedzą o istnieniu okoliczności wyłączających zawarcie tego małżeństwa".

W związku z powyższym wszystko wskazuje na to, że uczestnicy "Ślubu od pierwszego wejrzenia" muszą znać personalia przyszłego partnera, a co za tym idzie, mają szansę, by skontaktować się ze sobą bez ingerencji ekipy programu. Nie wiadomo jednak, do czego zobowiązali się, podpisując umowę z produkcją, kulisy show nie są bowiem powszechnie znane.

 

Zdaniem prawnika istnieje sposób, by obejść ten przepis, z czego być może skorzystali twórcy kontrowersyjnego formatu. Otóż wszelkie formalności mogą dokonywać za uczestników zatrudnieni przez TVN pełnomocnicy.

Wymagane oświadczenie miesiąc przed ślubem mogły być składane przez pełnomocników np. ze strony produkcji TVN-u

– tłumaczy ekspert. Jest to jednak stąpanie po cienkim lodzie, a mający tę świadomość kierownik urzędu stanu cywilnego w świetle prawa powinien "odmówić przyjęcia oświadczeń wstąpienia w związek małżeński" lub poprosić o rozstrzygnięcie tej kwestii sąd.

Więcej o: