Liverpool, marynarz i śniegi Argentyny [wywiad]

Mroźna Ziemia Ognista i jeden z najzdolniejszych młodych argentyńskich reżyserów - z tego połączenia otrzymujemy fascynujący i nietypowy film, Liverpool. Obraz od dziś w kinach, a my prezentujemy Wam rozmowę z reżyserem

Twoi ekranowi bohaterowie odzywają się mało i niechętnie. Pewnie też nie lubisz opowiadać o swoich filmach.

Wcześniej chyba rzeczywiście nie za bardzo lubiłem. Ale " Liverpool " powstawał bardzo długo: cztery lata zajęło mi pozyskiwanie funduszy. Jestem tak zadowolony z faktu, że w ogóle mogłem ten film ukończyć i dlatego mogę się na jego temat dużo wypowiadać. Choć z drugiej strony, jutro na to samo pytanie mógłbym odpowiedzieć zupełnie inaczej. Mam ograniczone zaufanie do słów i z tego powodu w moich filmach nie ma ich zbyt dużo. Wolę opowiadać za pomocą obrazu, ponieważ obraz mówi więcej i bardziej prawdziwie. Ważniejsze są dla mnie czyny i obrazy niż słowa.

"Liverpool" zaczyna się od ostrej, industrialnej muzyki - jakby był bezpośrednią kontynuacją twojego poprzedniego filmu, " Los Muertos " , który kończył się podobnym motywem. Czy takie było twoje zamierzenie?

Tak. Wydaje mi się, że wciąż wraz z ludźmi, z którymi pracuję, rozwijamy te same, prześladujące nas pomysły. Jednocześnie "Liverpool" ma elementy, jakich nie było w moich wcześniejszych filmach. Jest głębiej zanurzony w fikcji, czy jak ktoś chce - w sztucznym świecie: pod względem kompozycji kadru, estetyki w ogóle. " Los Muertos " i "La Libertad" pochodziły w większym stopniu z obserwacji, także wizualnie bardziej przypominały dokument, a Liverpool w większym stopniu wygląda jak standardowa fabuła.

Jednak po raz kolejny główną rolę zagrał naturszczyk.

Zawsze pracuję z miejscowymi. Podróżuję, poznaję ludzi, spędzam z nimi trochę czasu. Oswajamy się nawzajem. W przypadku " Liverpool u " okazało się to trochę trudniejsze, ponieważ kręciliśmy w mieście Ushuaia na Ziemi Ognistej, która jest położona 3500 kilometrów od Buenos Aires, gdzie mieszkam, zatem nie mogłem często tam jeździć. Jednak i tak starałem się bliżej poznać ludzi, z którymi miałem później pracować.

Ponury i zimny krajobraz Ziemi Ognistej wywiera w twoim filmie silne wrażenie. Dlaczego akurat to miejsce wybrałeś?

Lisandro Alonso - urodzony w 1975 roku w Buenos Aires. Jak na razie zrealizował cztery filmy i jest uważany za jednego z czołowych przedstawicieli Nowego Kina Argentyńskiego. Alonso w nowatorski sposób przeplata w swoich obrazach prawdę z fikcją. " Liverpool " miał swoją premierę w sekcji Directors' Fortnight na tegorocznym festiwalu w Cannes.

Na południowym krańcu Argentyny jest dużo ludzi pogubionych, którzy przed czymś uciekają. Poznałem takich: na przykład po odebraniu tygodniówki w porcie przepijają wszystko, albo oddają prostytutce, bo nie mają komu innemu dać. Co im dolega? Odpowiedź nie zawsze jest oczywista i to mnie bardzo interesowało.

O mojej decyzji robienia filmu prócz ludzi zawsze decyduje miejsce. To pierwsze, o czym myślę. Czy to będzie La Pampa, dżungla w północnoargentyńskiej prowincji Corrientes czy Teatro San Martin w Buenos Aires.

LiverpoolLiverpool  l

Co oznacza tytuł filmu?

Liverpool to nazwa zapisana na breloczku, prezencie, jaki otrzymuje dziewczynka od swojego nigdy wcześniej niewidzianego ojca. To przedmiot banalnie prosty. Jednocześnie jedyne, co jej pozostaje po tak bliskiej osobie. Ten fakt wydaje mi się dość smutny.

Czy jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć dokładnie wiesz, jak będzie ostatecznie wyglądał twój film?

Nie. Zaczynam zdjęcia ze szkicem scenariusza zapisanym na 10, 15 stronach. Ale ten szkic zmienia się podczas rozmów z ekipą i aktorami. Wiele z zaplanowanych scen w końcu nie kręcimy, wiele innych wymyślamy na bieżąco. To dlatego, że wolę obserwować, co się dzieje z bohaterem w jego otoczeniu niż prowadzić narrację. Nie lubię wyrabiać sobie konkretnego poglądu na zdarzenia i podawać widzom gotowych rozwiązań. Lepiej, żeby weszli w dialog z moim filmem i sami szukali odpowiedzi.

Już drugi raz pokazujesz swój film w Cannes, jesteś ceniony w Europie. A jak wygląda twoja sytuacja w Argentynie?

Argentyńczycy mnie znają, ale wolą oglądać filmy większe - zarówno argentyńskie, jak te z Hollywood. Zresztą wiele osób nie ma nawet możliwości poznania mojej pracy, ponieważ nie za bardzo istnieje przestrzeń w mediach, aby prezentować ten typ filmów.

To dlatego tak trudno było zdobyć pieniądze na " Liverpool "?

Z jednej strony teraz jest mi łatwiej niż kiedyś, bo mogę pokazać to, co wcześniej zrobiłem. Ale z drugiej strony jest trudniej, bo jak zobaczą, co zrobiłem, to wiele osób już nie chce dać na taki film pieniędzy. Moje filmy nie należą do tych, które się dobrze sprzedają. Są dość radykalne. Jednak cały czas sądzę, że jest publiczność, gdzieś obok publiczności masowej, której moje kino odpowiada: publiczność festiwalowa, filmotek, kin studyjnych. Dlatego nadal robię filmy.

Rozmawiała: Malwina Grochowska

ZDJĘCIA I RECENZJE Z FILMU "LIVERPOOL"

Lubisz chodzić do kina? Z naszym newsletter filmowym nie przegapisz żadnej premiery i poznasz recenzje z Co Jest Grane już w czwartek po południu KLIKNIJ TUTAJ

Więcej o: