Buntownik z wyboru: Mickey Rourke

Karierę rozpoczął błyskotliwie, lecz równie szybko stoczył się na dno. Próbował swoich sił na zawodowym ringu. Zgubiły go alkohol, narkotyki i... piękne kobiety. Niespodziewanie, za sprawą Darrena Aronofsky'ego, niepokorny aktor powrócił w wielkim stylu.

Już jako dziecko sprawiał problemy. Po rozwodzie rodziców siedmioletni Mickey, wraz z matką i rodzeństwem, przeniósł się na Florydę. Burzliwie przeszedł okres dorastania. Wagarował, wciąż kłócił się ze znienawidzonym (podobno znęcającym się nad nim) ojczymem-policjantem, popalał marihuanę. Upust swoim frustracjom dawał uprawiając sport. Trenował baseball i boks. Na ringu szło Rourke'owi całkiem nieźle (zaliczył dwadzieścia zwycięstw - w tym większość przez nokaut), dopóki nie nabawił się poważnej kontuzji. Marzenie o wielkiej karierze zawisło na włosku. Lekarze zalecili mu przynajmniej roczną przerwę, jednak dwudziestoletni Mickey postanowił w ogóle zrezygnować z boksowania.

Skończył college w Miami i wyprowadził się z domu. Wiódł beztroskie życie: trawa, tanie wino, niegrzeczne dziewczyny. W przerwach pomiędzy imprezami chodził do kina. Fascynowali go zbuntowani bohaterowie grani przez Marlona Brando czy Steve'a McQueena . Chciał być jak oni. Upłynęło jednak sporo czasu zanim Rourke zrozumiał, że w ten sposób do niczego nie dojdzie. Pragnął zostać aktorem, ale żeby osiągnąć sukces musiał się jeszcze wiele nauczyć i ciężko pracować. Postanowił wyjechać do Nowego Jorku. Dzięki kilkuset dolarom pożyczonym od siostry udało mu się spełnić to marzenie.

Manhattan nie przyjął Rourke'a zbyt gościnnie. Początkujący aktor mieszkał w obskurnym hotelu w Greenwich Village. Niewiele spał, mało jadł. Zarabiał jako uliczny sprzedawca, bramkarz w burdelu, pracownik hurtowni. Pieniędzy nie starczało na opłacenie nauki w Actors Studio. Po kilku latach, niewiele osiągnąwszy jako aktor, Mickey prawie się poddał. Podjął wówczas odważną decyzję: zaryzykował i wyruszył do Los Angeles. Hollywood okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę! Doświadczenia z trudnego okresu spędzonego w Nowym Jorku nie poszły na marne. Mickey miał je już wkrótce wykorzystać, tworząc swoje najlepsze kreacje.

W 1979 roku Mickey Rourke doczekał się wreszcie debiutu. Dostał niedużą rolę w "1941" - wojennej komedii Stevena Spielberga , a podbudowany sukcesem " Łowcy jeleni " Michael Cimino zaangażował go do westernu " Wrota niebios " . Na planie "Hardcase" - jednego z kilku telewizyjnych filmów, w których wówczas zagrał - aktor poznał swoją przyszła żonę, Debrę Feuer. Nie było to niestety zbyt udane małżeństwo.

Zdecydowanie więcej szczęścia Mickey Rourke miał w życiu zawodowym. Na początku lat 80. jego kariera zaczęła nabierać tempa. Pierwszą ze znaczących ról - podpalacza Teddy'ego Lewisa - zagrał u Lawrence'a Kasdana w " Żarze ciała " . Zwrócił na siebie uwagę także kreacją Boogiego w " Diner " , debiucie Barry'ego Levinsona. Wcielił się w postać jednego z pięciu przyjaciół próbujących uciec od problemów dorosłego życia podczas spotkania w baltimorskiej restauracji. Rourke znalazł się w obsadzie pełnej przyszłych gwiazd Hollywood (m.in. Steve Guttenberg, Kevin Bacon, Ellen Barkin).

Uznanie krytyków przyniosły aktorowi dwa kolejne występy - w "Rumble Fish" Francisa Forda Coppoli i "Papieżu Greenwich Village" Stuarta Rosenberga. Oba filmy nie odniosły kasowego sukcesu, ale to zupełnie nie przeszkodziło Rourke'owi. Utalentowanego aktora porównywano do perfekcjonisty Roberta De Niro . Zaczęto go również nazywać nowym Jamesem Deanem .

Rourke nie zwalniał tempa. Wciąż był w świetnej formie. Udowodnił to w filmie " Harry Angel " Alana Parkera oraz znakomitą kreacją pisarza-alkoholika Henry'ego Chinaskiego w "Ćmie barowej" . Wieszczono mu nominację do Oscara, której Mickey ostatecznie nie otrzymał. Członkowie Akademii nie byli mu przychylni. Aktor podbił natomiast serca kobiet jako temperamentny John, uwodzący Kim Bassinger w " Dziewięć i pół tygodnia " . Ich perwersyjny romans na ekranie zarobił ponad 100 milionów dolarów. Rourke był wówczas u szczytu popularności. Wydawało się, że to on rozdaje karty...

...i to mu zaszkodziło! Stawał się coraz bardziej aroganckim, rozkapryszonym gwiazdorem . Zaczął przebierać w ofertach, podejmował zaskakujące decyzje. Zapomniał oddzwonić i rolę w dramacie " Rain Man " dostał Tom Cruise . Rourke odrzucił też propozycje zagrania m.in. Elliota Nessa w " Nietykalnych " , sierżanta Eliasa Grodina w " Plutonie " czy Jacka Crawforda w " Milczeniu owiec " . Wkrótce aktorowi przestało dopisywać szczęście.

Właściwie sam zamknął przed sobą drzwi błyskotliwej kariery w Hollywood. Nie szanował ludzi, mało kto chciał z nim pracować. Awanturował się, był agresywny, prowokował kolejne skandale. Oskarżano go o finansowanie IRA. Pod koniec lat 80. grał w coraz gorszych filmach. Występ w kontrowersyjnej " Dzikiej orchidei " przyniósł aktorowi nominację do Złotej Maliny i gorący romans z modelką-heroinistką Carre Otis, która wkrótce została jego drugą żoną. Małżeństwo nie wytrzymało długo.

Mickey Rourke do grania postaci zniszczonych przez życie nadaje się idealnie (East News)

W 1991 roku, wieku 39 lat, Mickey niespodziewanie rzucił aktorstwo dla... zawodowego boksu. Wygrał dziewięć z jedenastu walk, dwie zremisował. Na ringu zarobił ponad milion dolarów. Cieszył się popularnością jako El Marielito, szczególnie w Japonii. Podróżował po całym świecie, sprawiając ostre lanie kolejnym przeciwnikom. Sam też otrzymywał mocne ciosy. Ucierpiało na tym poważnie zdrowie Rourke'a. Wstrząśnienia mózgu, połamane żebra, zgruchotany nos i kości policzkowe. Seria bolesnych operacji odcisnęła piętno na jego twarzy. Mickey nie miał wyjścia, ponownie musiał zrezygnować z boksu.

Był rok 1995, a nie tak dawny ulubieniec Hollywood znalazł się na samym dnie . Stracił pieniądze, przyjaciół, resztki nadziei. Chciał się zabić . O jego kolejnych próbach powrotu do aktorstwa lepiej nie wspominać, przygoda z poezją również nie skończyła się najlepiej. Przegrany, wyniszczony przez używki, boks i sterydy grał z rzadka za psie pieniądze. Żałował odrzuconych przed laty ról. Zła reputacja i przerażający wygląd nie pomagały. Odszedł w zapomnienie.

Nie poddał się jednak, w porę uciekł znad przepaści. Zdecydował się na walkę z nałogami, znalazł pomoc u terapeuty. Zaczął znów pojawiać się na ekranie. Zapowiedzią wielkiego powrotu (jak wkrótce miało się okazać) był występ u Roberta Rodrigueza (" Sin City - Miasto grzechu " ). Mickey idealnie pasował do roli Marva.

Ale tak naprawdę to dopiero za sprawą Darrena Aronofsky'ego otrzymał drugą szansę. Reżyser "Requiem dla snu" zaproponował podstarzałemu gwiazdorowi rolę w " Zapaśniku " . Rourke po raz kolejny udowodnił, że w znakomity sposób potrafi wykorzystywać swoje życiowe doświadczenia. W historii Randy'ego "The Ram" Robinsona - przegranego, opuszczonego przez wszystkich mistrza wrestlingu, który podejmuje desperacką próbę powrotu na ring - słusznie doszukiwano się podobieństw z życiorysem aktora.

Można odbierać " Zapaśnika " jako symboliczny paradokument o Rourke'u. Podupadły gwiazdor dwadzieścia lat po erze największych sukcesów. Zmęczony, upokorzony, samotny. Beztroskie życie i celne ciosy ringowych rywali zdeformowały buźkę " Przystojniaka " . Dziś to zmęczona twarz upokorzonego człowieka - napuchnięta, pełna szpecących bruzd. Przerażająca metamorfoza. Czas nie był łaskawy dla Rourke'a. Rourke nigdy nie był łaskawy dla swojego ciała. Niegrzeczny playboy przypomina odrażające monstrum, ale wciąż ma niezwykłą charyzmę i resztkę zawadiackiego błysku w oku. Jest gwiazdą z pewnością dojrzalszą, ale czy rozważniejszą...?

Aktor dokonał rzeczy szczególnej - pokonał wstyd . Odsłonił przed widzem swoje najbardziej intymne oblicze, przez co portret tytułowego zapaśnika zyskuje na autentyzmie. Warto jednak zwrócić uwagę na zasadniczą różnice pomiędzy filmowym bohaterem a samym aktorem. Powrót tego pierwszego skazany jest na porażkę: potwierdza jedynie niezdolność do funkcjonowania poza ringiem, życiową nieporadność. Twórca " Zapaśnika " zmaga się bowiem z archetypem boksera, silnie zakorzenionym w amerykańskiej kulturze. Bezceremonialnie dekonstruuje ten mit. W przewrotny sposób odwraca schemat spopularyzowany chociażby dzięki " Rocky'emu ", pokazując drogę "od bohatera do zera". Natomiast Rourke, w przeciwieństwie do Randy'ego, wygrywa: powraca " Zapaśnikiem " w glorii chwały.

Hollywood uwielbia wielkie comebacki. Rourke był więc murowanym faworytem do zdobycia Oscara . Ubiegł go co prawda Sean Penn , jednak już pierwsza w karierze nominacja oraz szereg innych wyróżnień (m.in. Złoty Glob, BAFTA, Independent Spirit Award) stanowi znakomite uhonorowanie ogromnego wysiłku Mickeya. Długiej drogi, jaką musiał przejść, by ponownie wdrapać na szczyt.

Ostatnie miesiące przyniosły Rourke'owi szereg interesujących propozycji. Wszystko wskazuje na to, że nastały dla niego dobre czasy, może równie owocne co lata 80. Oby tym razem potrafił lepiej je wykorzystać...

Piotr Guszkowski

O najciekawszych filmach wchodzących na ekrany kin dowiesz się z naszego newslettera, szczegóły TUTAJ

Więcej o: