Znamy pierwszą gwiazdę Off Festival 2017. Będzie głośno!

Amerykańscy mistrzowie robienia potężnego hałasu w przyszłym roku po raz kolejny powrócą do Polski. Artur Rojek, szef katowickiego Off Festiwalu ogłosił, że na jego imprezie jako headliner wystąpią Swans.

Wyliczankę nazw wykonawców, którzy wystąpią w przyszłym roku na polskich festiwalach, te wyścigi w zapraszaniu gwiazd i obiecywaniu atrakcji, już kilkanaście dni temu rozpoczęła firma Alter Art, która jest pionierem i prymusem w wielu kategoriach, ogłaszając że pierwszym headlinerem gdyńskiego Open’era będzie w 2017 roku zespół Radiohead. Zgodnie z przyjętą od kilku lat logiką, piłka trafiła na boisko katowickiego Offa.

Ostatnia trasa?

I rzeczywiście - dyrektor śląskiej imprezy, Artur Rojek, ogłosił właśnie pierwszą wielką gwiazdę, która wystąpi w ramach jej kolejnej edycji. Będą to amerykańscy mistrzowie eksperymentalnego noise rocka, muzycy grupy Swans. Deklarują oni, że letnia trasa może być ostatnią w historii grupy. Ale w przypadku tego zespołu takie oświadczenia trudno brać za ostateczne i definitywne.

Mało tego, lider zespołu, Michael Gira zgodził się być kuratorem Sceny Eksperymentalnej - to wieloletnia tradycja Off Festiwalu: organizatorzy co roku zapraszają jakiś ceniony autorytet ze środowiska muzyki eksperymentalnej i alternatywnej, żeby przygotował program występów na tej arenie. Do tej pory funkcję tę piastowali m.in.: Jonathan Poneman z wytwórni Sub Pop, Stephen O’Malley z grupy Sunn O))) czy muzycy nowojorskiej formacji The Walkmen. Ich praca często owocowała bardzo zaskakującymi czy wręcz mocno egzotycznymi propozycjami i zestawieniami. Zważywszy na ekscentryczny i eklektyczny gust Giry, w przyszłym roku program Sceny Eksperymentalnej powinien być co najmniej intrygujący.  

Łabędzi śpiew

Zespół Swans w swej pierwotnej postaci, mocno różniącej się od tego, co dziś prezentuje na scenie, powstał już na początku lat 80-tych. Był wtedy jednym z najważniejszych przedstawicieli nowojorskiej sceny alternatywnej, otrząsającej się właśnie z rewolucji, którą zafundowało jej środowisko związane z gatunkiem zwanym no wave. Pierwsze poczynania Swans były ucieczką od chaotyczności i improwizacyjnej swobody tej sceny w kierunku nieco bardziej uporządkowanych utworów, w których ważnym elementem była transowe powtarzanie tematów i motywów.

Założycielem zespołu był Michael Gira, ale swoją najpełniejszą postać grupa zyskała dopiero, kiedy do jej składu dołączyła wokalistka występująca pod pseudonimem Jarboe. Związek tych dwojga artystów, zarówno muzyczny, jak i życiowy, okazał się motorem napędowym zespołu, a kiedy się rozpadł - przyczyną zakończenia działalności przez grupę w 1997 roku.

 

Po prawie piętnastu latach Gira postanowił reaktywować zespół - już bez Jarboe, za to z brzmieniem o wiele potężniejszym niż w ostatniej dekadzie działalności pierwszej odsłony grupy. Zbudowany na nowo skład wszedł na scenę w charakterze wielkich mistrzów alternatywnego grania i nie oddał tej korony do dziś, przez kilka lat działalności. Kolejne płyty, wydawane regularnie co dwa lata (czwarta ukazała się w tym roku, zatytułowana jest „The Glowing Man”) tylko potwierdzały, że Giry ani na moment nie opuszcza natchnienie i pomysłowość. Choć z drugiej strony - wydając najnowszy materiał artysta ogłosił, że to ostatnia płyta zespołu. Przynajmniej w tym składzie.

Pozycję grupy umacniały także koncerty. Nie są one może zbyt żywiołowe ani atrakcyjne wizualnie, ale w takim graniu bynajmniej nie o to chodzi - Gira stawia raczej na monumentalność, potęgę brzmienia i niemal rytualny charakter tych wydarzeń.

Nic więc dziwnego, że zespół zasłynął tym, że jego występy są najgłośniejszym punktem programu każdego festiwalu, na dodatek potrafią trwać w nieskończoność. Plotka głosi, że menedżerowie grupy zawsze domagają się, żeby Gira miał pełną dowolność, jeśli chodzi o czas trwania jego spotkania z publicznością. A organizatorzy koncertów, wiedząc, że Swans przyciąga publiczność, zgadzają się na wszystko.

Czy polskim fanom wciąż mało?

Ciekawa jest polska perspektywa spojrzenia na historię tej grupy. Na początku działalności była znana tylko bardzo wąskiej garstce fanów alternatywnego grania. Kiedy pierwszy raz trafiła na koncerty do Polski - w 1987 roku - wywołała prawdziwy amok, zarówno wśród tych nielicznych, którym dane było znać wcześniej studyjne dokonania amerykańskich muzyków, jak i tych, którzy przyszli na koncert nie wiedząc, czego się spodziewać. To m.in. właśnie dzięki tamtym trzem koncertom zespół zyskał w Polsce niemal kultową sławę i grono bardzo wiernych fanów, czy wręcz całkowicie bezkrytycznych fanatyków.

 

W swojej nowej odsłonie muzycy Swans stali się niemal stałymi rezydentami w Polsce - odwiedzają ją przy okazji każdej kolejnej trasy, wystąpili tu więcej razy niż kilka innych legend sceny alternatywnej razem wziętych. Grali już także na Off Festiwalu - w 2012 roku przedstawili pamiętny występ, którego echa - całkiem dosłownie - niosły się przez długie godziny niemal przez całą śląską aglomerację. O ile pierwsze polskie występy odnowionego Swans cieszyły się ogromnym powodzeniem i były anonsowane jako wielkie wydarzenia, można było odnieść wrażenie, że kolejne wizyty nie wywoływały już aż tak wielkich emocji.

Jak będzie tym razem? Czy Swans okaże się wystarczającym magnesem dla wielbicieli alternatywnego grania? Sprzedaż festiwalowych karnetów na Off Festiwal 2017 nie będzie do końca miarodajną odpowiedzią na to pytanie - przecież od dawna wiadomo, że wielu uczestników festiwalu kupuje karnety w ciemno, nie zwracając uwagi na pierwsze ogłoszone zespoły. Tak czy inaczej: Off Festiwal rozpoczyna odsłanianie przyszłorocznego programu od mocnego punktu.

Off Festiwal w 2017 roku odbędzie się w dniach 4-6 sierpnia, jak zawsze w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach. W przedsprzedaży, która właśnie się rozpoczęła, trzydniowy karnet można kupić za 230 zł, a miejsce na polu namiotowym za 60 zł. Taka cena karnetu obowiązywać będzie do 5 lutego.