Open'er Festival 2017. Nikt nie zawiódł, ale też i nikt nie zaskoczył

16. edycja największego polskiego festiwalu muzycznego zaskoczyła nas kapryśną pogodą, zmianami w line-upie i spontanicznym zachowaniem artystów, którzy, oprócz świetnych koncertów, podarowali nam mnóstwo prawdziwych emocji.

Jednym z najważniejszych zespołów tegorocznej edycji festiwalu z całą pewnością było Radiohead. Oczekiwania fanów były bardzo duże - kilka dni przed przyjazdem do Gdyni kultowy zespół zagrał świetny koncert na festwalu Glastonbury. Jednak polski koncert nieco różnił się od brytyjskiego - Thom Yorke pominął kilka najpopularniejszych kawałków (zabrakło "Creep", "No Surprises" i "Karma Police"), a na telebimach, zamiast zespołu, zobaczyliśmy agresywne wizualizacje. Mimo wszystko Radiohead nas nie rozczarowało - podczas dwugodzinnego koncertu usłyszeliśmy takie utwory jak "Idioteque", "Paranoid Android" i "2 + 2 = 5", a alternatywny repertuar został doceniony przez najwierniejszych fanów.

Foo Fighters pokazało, jak to się robi

Koncert Foo Fighters został okrzyknięty nie tylko najlepszym występem tegorocznej edycji Open'era, ale i jednym z ważniejszych koncertów w historii festiwalu. Oprócz takich hitów jak "The Pretender", "My Hero", "Wheels", czy "Best of You", zespół zagrał oldschoolowe "Skin & Bones" i energetyczne "Everlong" przy którym publiczność tańczyła jak na najlepszej klubowej imprezie.

Open'er Festiwal, Babie Doły, Koncert Foo FightersOpen'er Festiwal, Babie Doły, Koncert Foo Fighters fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Między piosenkami Dave Grohl wspominał swoje wcześniejsze koncerty w Polsce, rozbawiał nas anegdotami o członkach zespołu, po czym czym każdy z nich zagrał krótką solówkę. W pewnym momencie były perkusista Nirvany zaprosił na scenę wokalistkę zespołu The Kills (który wcześniej także wystąpił na scenie głównej) - Alison Mosshart, z którą wykonał singiel "La Dee Da".

G-Eazy odtańczył taniec deszczu

Dla kalifornijskiego rapera deszczowa pogoda okazała się zbawieniem - jego koncert został przesunięty z popołudnia na wieczór, dlatego artysta mógł przedłużyć swój występ. G-Eazy spontanicznie wrócił na scenę i zakończył drugi dzień Open'era huczną imprezą.

Deszcz nie oszczędził Taco Hemingwaya

Taco Hemingway, który zagrał na Open'erze po raz drugi, udowodnił, że przeniesienie jego koncertu z namiotu na scenę główną było świetną decyzją organizatorów. Raper przyciągnął ogromną rzeszę fanów, która znała każde słowo z "Trójkąta warszawskiego" i "Umowy o dzieło". Występu nie zepsuł nawet zalany deszczem laptop - "Następną stację" Taco wykonał a capella, razem z zachwyconą publicznością.

Open'er Festiwal, Babie Doły, Koncert Taco HemingwayOpen'er Festiwal, Babie Doły, Koncert Taco Hemingway fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

The Weeknd z fajerwerkami

Kolejny dzień festiwalu należał do kanadyjskiej gwiazdy r'n'b. Na swoim pierwszym koncercie w Polsce The Weeknd zaśpiewał wszystkie taneczne kawałki z płyty "Starboy", romantyczne "Earned It" oraz energetyczne "The Hills". W kulminacyjnych momentach na scenie pojawiały się słupy ognia, a pochmurne, wciąż deszczowe niebo rozświetlały kolorowe fajerwerki.

Łzy na koncercie Lorde

Ostatni dzień na scenie głównej zamknęła Lorde, która zagrała dojrzały, emocjonalny koncert. Nowozelandzka artystka pokazała nam nie tylko wielki talent, ale i mnóstwo szczerych emocji. Lorde rozmawiała z publicznością o samotności i prawdziwej przyjaźni, wzruszała się do łez przy "Liability" i tańczyła jak szalona podczas "Green Light". Ten szczery, świeży występ był idealnym zwieńczeniem Open'era i wytchnieniem po czterech dniach szalonej zabawy.

Jumanji 2 Przygoda w dżungli - zwiastun

Więcej o: